Niemcy
Niemowlęta w „Big Brotherze”
Sąd nie dopatrzył się niczego złego w programie TV, w którym „wypożyczonymi” niemowlętami zajmują się pary nastolatków
Mimo zaledwie 18 lat Mario ma już na koncie kilka spraw o kradzież, pobicie i rabunek. Ostatnio wraz z o rok młodszą przyjaciółką Anji przez cztery dni opiekował się dziewięciomiesięczną Theresą. Nastolatków zamknięto wraz z dzieckiem w specjalnie wynajętym domu. Byli zdani wyłącznie na własne siły.
Dziecku nic się nie stało. Podobnie jak kilkumiesięcznym bliźniakom, które telewizja RTL oddała pod opiekę innej parze nastolatków. Emisji kilkuodcinkowego serialu RTL zatytułowanego „Dorośli na próbę” sprzeciwili się jednak obrońcy praw dziecka, oburzeni tym, że nie- mowlęta są traktowane jak przedmioty. Sprawa trafiła do sądu. Ten uznał jednak, że za późno na protesty i ingerencję urzędu ds. młodzieży (Jugendamtu), ponieważ program został już wyprodukowany i prawnie nic nie stoi na przeszkodzie jego emisji. Emisję pierwszego odcinka zaplanowano na środowy wieczór.
– Nasz serial nie jest niczym innym jak wersją „Big Brothera” – twierdzi telewizja RTL.
– Nic podobnego. Takie traktowanie dzieci stanowi naruszenie praw człowieka i jest sprzeczne z konstytucją – odpowiadają przeciwnicy serialu. Mieli po swej stronie Ursulę von der Leyen, minister do spraw rodziny. Jej protesty nie wywołały żadnego wrażenia na władzach RTL.
– Matki uczestniczących w programie dzieci brały udział w produkcji serialu i mogły w każdej chwili przerwać eksperyment – mówi Anke Schäferkordt, rzeczniczka RTL. Zapewnia, że matki obserwowały za pośrednictwem kamer z sąsiedniego budynku wszystko, co działo się z ich dziećmi.
Nie zauważyły, aby działa się im jakakolwiek krzywda. Sprawy więc nie ma, tym bardziej że dzieci spędzały noce wraz z matkami. – Zdrowiu ani życiu dzieci nic nie zagrażało – konkluduje RTL, przekonując, że program ma ogromne walory wychowawcze nie tylko dla jego młodych uczestników, ale i dla wielu ich rówieśników zgromadzonych przed telewizorami. Ten argument miał też trafić do przekonania rodzicom, którzy zgodzili się „udostępnić” swoje dzieci.– To nic innego jak odrażający eksperyment – twierdzi Michael Scheele, pediatra z jednej z hamburskich klinik. Jego zdaniem dzieci zostały narażone na ogromny stres już przez samą rozłąkę z rodzicami. Podobnie jak wiele innych osób wysłał list protestacyjny do kierownictwa RTL. Bez skutku.
Sprawą zajmie się dzisiaj, już po emisji programu, komisja ds. ochrony praw młodzieży nadzorująca rynek mediów w Niemczech. Na przyszły tydzień zaplanowano spotkanie z kierownictwem RTL. Ta zapowiada jednak, że nie zrezygnuje z emisji całej serii.















