Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

"Gazeta" z palcem na cynglu

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
"Wyborcza" to kadrowiec mediów III RP. Gdy zauważy kogoœ, kogo uznaje za politycznie niepewnego, natychmiast insynuuje mu partyjne powišzania z prawicš
[b][link=http://blog.rp.pl/semka/2009/03/04/gazeta-z-palcem-na-cynglu/]skomentuj na blogu[/link][/b] Na polanie w lesie zebrały się zwierzęta. – Doœć już tej wzajemnej niesprawiedliwej walki. Proponuję powszechne rozbrojenie. Trzeba ustalić jakieœ zasady – oœwiadczył nosorożec. – Od dzisiaj każdy może mieć jeden róg na nosie – skonkretyzował swojš propozycję. Tak właœnie wyglšda sytuacja z mediami w Polsce. Nosorożec to œrodowisko "Gazety Wyborczej", które otrzymało swój "róg" w 1989 roku na skutek decyzji Lecha Wałęsy. "Gazeta" doskonale wykorzystała swojš szansę i to jest niewštpliwa zasługa zespołu Adama Michnika. Jednak Krzysztof Skowroński, który został dyrektorem Trójki za rzšdów PiS, także swojš szansę wykorzystał. Stworzył radio popularne i chwalone za wysoki poziom. "Wyborcza" jednak prawa do dalszego kierowania rozgłoœniš mu odmówiła.
[srodtytul]Kreator zmian [/srodtytul] Dzień po odwołaniu szefa Trójki "Gazeta" swojš informację zatytułowała beznamiętnie: "Odwołali Skowrońskiego". Pismo uwielbiajšce barwne tytuły, piętnujšce pisowskich dziennikarzy tego dnia powstrzymało się od komentarza. I słusznie, bo dziennik z Czerskiej zawsze wolał zmieniać œwiat, niż się tym chwalić. Po kolejnych akcjach, w których "Gazeta" kogoœ zniszczyła, gdzieœ w politycznych kuluarach słyszałem często na wpół kokieteryjne, a wpół zakłopotane komentarze dziennikarzy "GW": – A wiesz co Piotrze, teraz to mi też trochę będzie brakować Krzyœka. Choć z drugiej strony sam przyznasz, że z tymi honorariami... Honoraria? Dziœ "Gazeta" pisze głównie na ten temat. Jeszcze trzy miesišce temu czujnie rozliczała Skowrońskiego z innych "zbrodni". 8 grudnia 2008 roku Agnieszka Kublik pisała: "Niemal w każdym porannym przeglšdzie prasy Trójki pojawia się "Nasz Dziennik – tuba propagandowa Radia Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka, o którego względy zabiega PiS Jarosława Kaczyńskiego". Teza, że Trójka pod rzšdami Skowrońskiego była tubš tuby ojca Rydzyka, jest absurdalna, ale właœnie tak "Gazeta Wyborcza" dorabiała Skowrońskiemu gębę. Równie barwny był zarzut "GW", ze Trójka w przeddzień emisji nagrywała wywiad z prezesem Jarosławem Kaczyńskim w jego biurze. Gdy podobnie zrobiło Radio TOK FM, rozgłoœnia należšca do Agory – w stosunku do tegoż samego Jarosława Kaczyńskiego – "Wyborczej" to nie zainteresowało. Oczywiœcie nie tylko o Skowrońskiego chodziło. "Wyborcza" doniosła też œwiatu, że nie będš już mieli swoich audycji w publicznym radiu Tomasz Sakiewicz i Rafał Ziemkiewicz, "niekryjšcy niechęci do "GW", która w ich publicystyce przedstawiana jest jako Ÿródło wszelkiego zła". Żadne inne medium – z wyjštkiem "Gazety" – nie opisuje z podobnym zapałem i satysfakcjš czystek w publicznych mediach. Czas już przyszedł na nazwanie tego fenomenu. Te teksty nie sš efektem dziennikarskich emocji, ale dumy kreatora zmian. "Wyborcza" to nie zwykła gazeta – to urzšd ochrony mediów. [srodtytul]Kadrowiec III RP [/srodtytul] W czasach PRL w instytucjach i przedsiębiorstwach istotnych dla socjalistycznego państwa istniała funkcja kadrowca, którego głównym zadaniem było pilnowanie, aby nie został w nich zatrudniony nikt niepewny, a już, broń Boże, potencjalny wróg polityczny. Tę samš rolę w mediach III RP wypełnia "Wyborcza". Gdy zauważy w mediach kogoœ, kogo uważa za politycznie niepewnego lub za "wrogi element", natychmiast insynuuje mu partyjne powišzania z prawicš. Zaczynajš się natarczywe pytania wobec władz mediów, jak długo będš tolerować nieprawomyœlnš postać. A na koniec następuje spokojne odnotowanie dymisji. "Gazeta Wyborcza" zazwyczaj oburza się na grzebanie w życiorysach, ale gdy trzeba uzasadnić zwolnienie z radia Wojciecha Reszczyńskiego, to z luboœciš przypomina, że w czasach PRL był to prezenter reżimowej telewizji. Kiedy trzeba – wyjaskrawia się na siłę poglšdy człowieka, którego wzięła na cel, jeœli to okazuje się niemożliwe, cytuje się nieprzychylne mu, zazwyczaj anonimowe opinie. Tak było w przypadku Patrycji Koteckiej – "Gazeta" nie udowadniała informacji o jej "politycznych naciskach" na pracowników "Wiadomoœci", ale cytowała anonimowe wypowiedzi. Ciekawe, że plotki o jakichkolwiek naciskach ustały jak nożem ucišł po odejœciu Koteckiej. W telewizji Rudomino pewnie nikt już nie naciska. A może po prostu zakończono już (sukcesem) akcję "czyœcimy TVP"? [srodtytul]Cyngle i prawicowcy [/srodtytul] Niedawno w debacie publicznej pojawiło się pojęcie "cyngli "Gazety Wyborczej" – zaufanych ludzi do brudnej roboty, którzy w pewnych sprawach od lat zastępujš zwykłych dziennikarzy. To im powierza się zwalczanie "wrogich elementów". W latach 90. celem cyngli byli tzw. pampersi, czyli dziennikarze z telewizji Wiesława Walendziaka. Pamiętam to doskonale, bo sam do nich należałem. Ówczesne artykuły – tak jak dzisiejsze – wytapetowane były anonimowymi opiniami. Gdy oburzaliœmy się tym prostackim chwytem, koledzy z "Gazety" oburzonymi głosami odpowiadali: – Jak można się dziwić, że ludzie bojš się mówić pod nazwiskiem? Przecież pampersi sš bezwzględni i zniszczš każdego. Klasycznym tekstem cynglowym z tamtej epoki był atak Anny Bikont na Wojciecha Cejrowskiego zatytułowany "Brunatny kowboj RP" – którego sam tytuł pokazuje, jakš metodš posłużyła się autorka. Jednak najbardziej zasłużonš strażniczkš prawomyœlnoœci w mediach od lat jest jest Agnieszka Kublik. To ona bezkompromisowo rozliczała Walendziaka z paru programów, które sama uznała za prawicowe. Niestety, brakowało jej podobnej bezkompromisowoœci, gdy przeprowadzała liczne rozmowy z lewicowym prezesem TVP Robertem Kwiatkowskim. A niedawno, w trakcie wywiadu z Markiem Jurkiem bez jakichkolwiek podstaw oskarżyła autorkę "Misji specjalnej" Anitę Gargas o to, że chciała w TVP jako pierwsza ogłosić informacje o "dziadku z Wehrmachtu" Donalda Tuska. Specjalnš akcję "Gazeta Wyborcza" poœwięciła w 2005 roku Bronisławowi Wildsteinowi przy okazji ujawnienia listy ochrzczonej jego nazwiskiem. Przy tej okazji objawił się nowy cynglowy talent – Wojciech Czuchnowski. Jego histeryczne teksty stworzyły atmosferę, w której ówczesny naczelny "Rzeczpospolitej" Grzegorz Gauden zdecydował się wyrzucić Wildsteina z pracy. Oczywiœcie ataki te nigdy nie dotyczyły obejmujšcych kierownicze stanowiska w TVP w czasach Walendziaka dziennikarzy "GW", takich jak Roman Kurkiewicz czy Artur Domosławski. Ludzie z "GW" bowiem mieli przychodzić na Woronicza wyłšcznie z racji swych kompetencji. Dziennikarze z innych mediów często natychmiast ogłaszani byli, prawicowcami, ideologami Porozumienia Centrum i politycznymi komisarzami. Piszę tu o prawicowcach – choć jest to tylko epitet, a nie okreœlenie politycznych poglšdów. W "Gazecie" nazywa się w ten sposób wszystkich tych, którzy nie akceptujš okršgłostołowej ideologii – wierzšcych i niewierzšcych, konserwatywnych i lewicowych – jeżeli tylko zachowywali solidarnoœciowš lub antykomunistycznš wrażliwoœć. Dziœ, gdy media publiczne sš pod opiekš panów Piotra Farfała, Tomasza Rudomino, Roberta Wijasa i Wincentego Pipki jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Agnieszkę Kublik przestały interesować polityczne poglšdy nowych ludzi telewizji. Znów w mediach publicznych zapanowała "normalizacja". [srodtytul]Konfitury dla pisowców [/srodtytul] Krzysztof Skowroński, który nigdy nie pokazywał jakichkolwiek poglšdów politycznych, jest dla "Gazety" prawicowcem, bo robił radio za czasów prezesa Krzysztofa Czabańskiego. Magda Jethon z definicji poglšdów nie ma, bo mianował jš prezes Robert Wijas, który oczywiœcie też żadnych poglšdów nie ma. "Odwołanie Krzysztofa Skowrońskiego ze stanowiska szefa radiowej Trójki ucieszyło zwolenników teorii spiskowych" – napisał ironicznie Adam Leszczyński na łamach "GW". – "Los zesłał im dobitny dowód na to, że "Gazeta" rzšdzi œwiatem, a przynajmniej krajem nad Wisłš. Skowroński został odwołany niedługo po artykule Agnieszki Kublik o wynikach audytu przeprowadzonego w radiu" – wyjaœnia Leszczyński. To ulubiona poza "niewinnych czarodziejów" z redakcji na Czerskiej. My wpływamy na inne media? To oburzajšce insynuacje! Jednak coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z roli, jakš odgrywa "Wyborcza". Pod listem w obronie Krzysztofa Skowrońskiego podpisały się tysišce ludzi niemajšcych wštpliwoœci, że może on zostać zwolniony, że zamieszczane w "Wyborczej" donosy na szefa Trójki sš ostatecznym sygnałem, iż akcja majšca na celu jego odwołanie zmierza ku finałowi. Silniejsze od lęku przed napiętnowaniem przez "Gazetę" było oburzenie, że w imię ideologii dorzynania watahy zarzyna się dobre radio robione przez prawdziwego fachowca. Także dlatego w obronie Krzysztofa Skowrońskiego w poniedziałek pod budynkiem radiowej Trójki odbyła się manifestacja. O jej uczestnikach i o samym Skowrońskim napisał Paweł Wroński, że to "dziennikarze propisowscy", którzy "dali się skusić władzy" i za to "dostawali konfitury". Z czymœ takim nawet się nie da polemizować. Stanowczo zbyt łatwo przychodzi Wrońskiemu obrażać ludzi i etykietować ich jako pisowców, w dodatku interesownych. Zbyt łatwo uznaje, że ludzie o poglšdach innych niż jego, muszš kierować się niskimi pobudkami. Na szczęœcie wspomniany powyżej skandaliczny tekst "Honor czy honorarium" to przejaw wœciekłoœci coraz częœciej bezsilnej. Dziœ już "Gazeta" nie ma takich możliwoœci wpływania na życie publiczne, jak w latach 90. Sš w Polsce media, które pozostajš poza orbitš jej wpływów. Niedawno, gdy Bogdan Rymanowski dostał Grand Pressa Piotr Pacewicz nazwał w "Wyborczej" go "niedziennikarzem roku". Zajadłoœć redaktora "Gazety" była komentowana jako efekt żalu, że wybrano kogoœ spoza gazetowowyborczej bajki – człowieka, który zaczynał telewizyjnš karierę w znienawidzonym przez "GW" programie "Puls dnia" z epoki Walendziaka. Jednak atak się nie powiódł. Nie tylko TVN, ale też większoœć œrodowiska stanęła murem za Rymanowskim. Trudno jednak oczekiwać, że "Gazeta Wyborcza" teraz odpuœci. W końcu odniosła sukces w akcji przeciw Skowrońskiemu. Agnieszka Kublik z Wojciechem Czuchnowskim mogš robić na swoim biurku kolejne nacięcia. Walka z prawicowym odchyleniem trwa. [i]współpraca Marcin Rafałowicz i Bartłomiej Radziejewski[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL