Śledztwo "Rz"
Wiceprezes Trybunału i podejrzana transakcja
Stanisław Rymar, sędzia Trybunału Stanu i były szef Naczelnej Rady Adwokackiej, uczestniczył w transakcji, na której Warszawski Klub Tenisowy mógł stracić 12 mln zł
„Rzeczpospolita” dotarła do dokumentów, które wskazują na nieprawidłowości przy sprzedaży hiszpańskiemu deweloperowi atrakcyjnego gruntu w Warszawie. Teren należał wcześniej do Warszawskiego Klubu Tenisowego Mera, którego wiceprezesem jest właśnie Rymar. Na kortach WKT Mera przez lata grywały wpływowe osobistości, m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski, as polskiego wywiadu Marian Zacharski, a nawet rosyjski szpieg Władimir Ałganow.
Niekorzystna umowa dla klubu
Chodzi o działkę o powierzchni ponad 6 tys. metrów kwadratowych położoną na warszawskiej Ochocie u zbiegu ulicy Bitwy Warszawskiej i ronda Zesłańców Syberyjskich.
Warszawska prokuratura sprawdza, czy zarząd WKT Mera działał na szkodę klubu
W 1998 r. WKT Mera otrzymał od stołecznej gminy prawo użytkowania wieczystego tego terenu. Pojawił się wtedy pomysł wybudowania hotelu.
W tym celu powołano spółkę Mera Hotel, do której klub tenisowy wniósł aportem grunt, wyceniony w 1999 r. na 6 mln zł (1,5 mln dolarów). Pozostali jej udziałowcy wpłacili w sumie 2 mln zł – firma Wencel International z kapitałem holendersko-austriackim 1,8 mln zł, a spółka Tuderek Engineering & Construction należąca do byłego posła SLD i Samoobrony Grzegorza Tuderka – 200 tys. zł.
Zgodnie z umową spółki, do której dotarła „Rz”, każdy z podmiotów objął jeden udział. Konstrukcja umowy była jednak niekorzystna dla WKT Mera. Mimo że klub wniósł trzy czwarte kapitału, otrzymał zaledwie 10 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników (Wencel dostał 80 proc.). Mera mogła też mianować jednego członka liczącej pięć osób rady nadzorczej Mera Hotel. Faktycznie nie miała więc wpływu na wybór zarządu. Umowa spółki mówiła też, że WKT Mera ma prawo tylko do 10 proc. zysków z inwestycji.
Z ustaleń „Rz” wynika, że liczący 15 osób zarząd WKT Mera niewystarczająco zadbał o interes klubu. Zaakceptował bowiem powstanie spółki Mera Hotel i wniesienie do niej aportem atrakcyjnego gruntu uchwałą z września 1999 r., w której nie ma żadnej informacji o liczbie i wartości udziałów, jakie w nowym podmiocie obejmą firma Tuderka i Wencel International.
To jednak nie koniec kontrowersji. Mimo uzyskania formalnych dokumentów pozwalających rozpocząć budowę hotelu, spółka Mera Hotel nie podjęła w tej sprawie żadnych decyzji. Jak wynika z Krajowego Rejestru Sądowego w 2004 r. z interesu wycofał się Grzegorz Tuderek. W końcu 2005 r. zrobił to też WKT Mera. Klub otrzymał za swój udział (wniesiony teren) 4,5 mln zł. Nie zaktualizowano wówczas ceny gruntu.
Kilka miesięcy później zarząd Mera Hotel sprzedał dawny grunt klubu tenisowego hiszpańskiemu deweloperowi za cztery razy więcej – ponad 17 mln zł. Po pozbyciu się ziemi spółka zaczęła stopniowo wygaszać działalność, a w połowie 2008 r. skreślono ją z rejestru.
Znikający przecinek
Z ustaleń „Rz” wynika, że podpis pod umową o sprzedaży udziału w Mera Hotel złożył w imieniu WKT prezes klubu Ryszard Zieliński, który zmarł kilka tygodni temu. Podejmując tę decyzję, opierał się na uchwale zarządu klubu tenisowego, w której zaakceptowano transakcję.
Według Stanisława Rymara, wiceprezesa WKT Mera ds. prawno-organizacyjnych, a dziś wiceprezesa Trybunału Stanu, Zieliński miał prawo jednoosobowo podpisać umowę, o czym mówił m.in. podczas jednego z zebrań zarządu klubu.
Z zapisu w statucie klubu wynika jednak, że do podjęcia takiej decyzji potrzebne są dwa podpisy. „Dla ważności oświadczeń woli w zakresie praw i obowiązków majątkowych wymagane są podpisy prezesa, względnie upoważnionych przez zarząd członka prezydium zarządu, oraz głównego księgowego lub jego zastępcy” – czytamy w paragrafie 42.
Pole do innej interpretacji otwiera zapis, który widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym. Różni się od treści statutu brakiem przecinka przed słowem „oraz”. Według prawników, z którymi rozmawiała „Rz” (ze względu na pozycję Rymara pragnący pozostać anonimowi), taki zapis pozwala prezesowi WKT Mera jednoosobowo podejmować decyzje np. w sprawie zbycia udziałów. Ale – jak podkreślają – podstawowym dokumentem jest statut.













