Polityka
Ash: Traktat Reformujący to groch z kapustą, ale pomoże UE
- Tyszkiewicz: w styczniu możliwa ratyfikacja Traktatu
- LiD: Tusk okłamał Polaków
- Polska ryzykuje, odrzucając Kartę
- Traktat z Lizbony to wyzwanie dla Polski
- Lizbona ma już swój traktat
- Zgoda Rady Ministrów na podpisanie Traktatu UE
- Klasztor hieronimitów - miejsce podpisania unijnego traktatu
- Opinie: Karta praw podstawowych pełna niejasności
- Karta praw podstawowych Unii Europejskiej
Traktat Reformujący UE to groch z kapustą, ale stworzy Unii Europejskiej możliwość zajęcia się ważniejszymi rzeczami - pisze w dzienniku "Guardian" brytyjski historyk i publicysta Timothy Garton Ash.
Ash ironicznie ocenia, że w porównaniu z pełną polotu konstytucją USA Traktat Lizboński "bardziej przypomina w lekturze instrukcję obsługi wózka widłowego".
Jak przypomina, zawiera on w wersji angielskiej "175 stron tekstu traktatu, 86 stron protokołów towarzyszących, 25-stronicowy aneks" oraz 26-stronicowy "akt końcowy". "A to tylko wersja angielska, zaś traktat zostanie rozprowadzony we wszystkich 23 oficjalnych językach UE(...) i kilku nieoficjalnych. Zważywszy, że samo wydrukowanie traktatu we wszystkich tych językach będzie wymagać wycięcia kilku lasów, trudno pogodzić ten dokument z zawartym w nim zobowiązaniem (...) ochrony środowiska" - czytamy.
Ash podkreśla, że wiele deklaracji zawartych w traktacie jest skutkiem interwencji unijnej "opornej drużyny, która w momencie jego negocjowania składała się z Wielkiej Brytanii i Polski pod przywództwem bliźniaków Kaczyńskich, a teraz składa się z samej Wielkiej Brytanii". Znalazły się w nim więc "irytujące i w większości bezcelowe zastrzeżenia dotyczące tego, co powinno być główną zaletą traktatu - mechanizmów prowadzenia silniejszej, lepiej skoordynowanej unijnej polityki zagranicznej".















