REKLAMA

Rzecz o książkach

Manifest neomesjanistyczny

Rafał Tichy 02-01-2009, ostatnia aktualizacja 02-01-2009 06:55
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

Dość moralizatorstwa, pseudoegzorcyzmów, neoliberalnego millenaryzmu i stańczykowego smucenia

Czas na apokalipsę. Czas przebudzić jeźdźców czasów ostatecznych. Czas ożywić ducha mesjanizmu. Czas, by ten duch, uśpiony przez ostatnie stulecia cywilizacji zachodniej, znów zaczął krążyć nad Europą.

I nie chodzi tu bynajmniej tylko o pamięć o Mesjaszu umęczonym pod Ponckim Piłatem. Ta pamięć zawsze była i jest obecna w wierze Kościoła. Gdy mówimy o mesjanizmie, chodzi nam o nadzieję skierowaną ku przyszłości i przez to nadającą inny, głębszy sens temu, co się wydarzyło w przeszłości i dzieje tu i teraz. Chodzi o oczekiwanie na Mesjasza, o wypatrywanie znaków Jego powtórnego przyjścia i przygotowywanie gruntu pod apokalipsę, która to przyjście rozpęta.

Mesjanizm bowiem tkwi w samym sercu chrześcijańskiego kerygmatu. Bez mesjanizmu chrześcijańska wizja historii staje się zmierzającym do nikąd ciągiem bardziej czy mniej szczęśliwych wydarzeń. Bez mesjanizmu chrześcijańska eschatologia zostaje sprowadzona do pogańskiej wiary w zaświaty. I odwrotnie, tylko ożywiona duchem mesjanizmu eschatologia otrzymuje szerszy, właściwy nadziei chrześcijańskiej, społeczny, historyczny i kosmiczny kontekst. Tylko dzięki jej przyjęciu możemy dostrzegać pod płaszczem dziejów i cykli kosmicznych, pod powierzchnią przemian społecznych i ustrojowych, narodzin i upadku królestw, powstań i bitew, ich drugie, duchowe i teologiczne dno, możemy odczytać sens i znaczenie tych wydarzeń w kontekście objawionego w Chrystusie ostatecznego przeznaczenia człowieka i ludzkości.

Czy ten duch, duch mesjanizmu, jest nadal żywy w łonie chrześcijaństwa?

„Chyba nie rozminiemy się zbytnio z prawdą – pisał już wiele lat temu Romano Guardini – jeśli powiemy, że świadomość powtórnego przyjścia Pana również w życiu chrześcijańskim nie ma już poważnego znaczenia. Przyjście to jest przyjmowane jako zdarzenie odległe – tak odległe, że można sobie nie zaprzątać nim myśli... Wskutek tego brakuje dzisiejszej chrześcijańskiej egzystencji tego napięcia, które znamionowało pierwsze wieki: ostrości rozróżniania, pasji zaangażowania, tego czegoś ponaglającego, co było zawarte w (tamtej) atmosferze i w uczuciu…” (R. Guardini, „Bóg, nasz Pan Jezus Chrystus. Osoba i życie”).

A jednak – redagując „44/ Czterdzieści i Cztery” – nie czujemy się powołani i upoważnieni, by ożywiać tego ducha bezpośrednio w łonie samego Kościoła, pouczać go czy reformować. Tym, co nas interesuje, jest sfera kultury. Bowiem przesłanie, jakie niesie chrześcijaństwo, nie tylko ożywia wiarę, ale też tworzy kulturę. Przez wieki dotyczyło to też mesjanizmu.

Apokalipsa jako święta księga i konkretne wydarzenie przez pierwsze XV stuleci nieustannie inspirowała europejską kulturę, literaturę i sztukę. Powstawały niezliczone teologiczne i filozoficzne komentarze do tej księgi, artyści w coraz to nowych wizjach przedstawiali Sąd Ostateczny, sprawiając, że to przyszłe wydarzenie było już antycypowane w ich czasach, historiozofowie wypatrywali w dziejach oznak prowadzących ku ich ostatecznemu etapowi. Ogień ostatecznej pożogi, zapowiedź ostatecznej bitwy, nadzieja ostatecznego odrodzenia niepokoiły i twórczo inspirowały, fascynowały i budziły lęk, w każdym razie nie pozwalały pogrążyć się w ułudzie duchowego i kulturowego samozadowolenia.

Wraz z końcem czasów katedr duch mesjanizmu i apokaliptycznego entuzjazmu zaczął gasnąć. Przebudził się dopiero w XIX wieku w romantycznym i modernistycznym zrywie, by ukazać swą nieporównywalną z niczym twórczą moc. Potem zaś wmówiono nam, że wszystko już się dokonało, że kultura wyczerpała swój potencjał, że wobec obozów koncentracyjnych nie można już nic zrozumieć z ludzkich dziejów, ale też, że w związku z sukcesami liberalnej demokracji nic więcej do historii nie można dodać.

Cel, jaki sobie stawiamy, to ożywienie ducha mesjanizmu w obszarze kultury współczesnej, w debacie publicznej, chcemy, by apokaliptyczna wizja świata na nowo rozpalała umysły teologów, filozofów i historiozofów, by budziła natchnienie poetów i malarzy, by w jej odgłosy wsłuchali się muzycy, jej dramatyzm zauważyli reżyserzy, a ilustracyjną atrakcyjność oddali twórcy komiksów i plakatów.

Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

W sieci za darmo?

Kontrowersje wokół przystąpienia Polski do ACTA przybrały niespodziewany obrót. Młodzi ludzie wyszli na ulicę, hakerzy poblokowali rządowe strony WWW, rząd zapowiada szerokie społeczne konsultacje. >>