REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Azja » Turcja

Turcja

Prawdziwy mężczyzna nosi czyste buty

Michał Cessanis 21-10-2009, ostatnia aktualizacja 21-10-2009 12:26
Yasin czyści buty od wielu lat. Przechwala się, że w tym fachu jest najlepszy
autor: Michał Cessanis
źródło: Życie Warszawy
Yasin czyści buty od wielu lat. Przechwala się, że w tym fachu jest najlepszy
Uliczka 1296: mała, wybrukowana, tonąca w zieleni. Najwięcej tu tanich hoteli
autor: Michał Cessanis
źródło: Życie Warszawy
Uliczka 1296: mała, wybrukowana, tonąca w zieleni. Najwięcej tu tanich hoteli
Odpoczynek na deptaku
autor: Michał Cessanis
źródło: Życie Warszawy
Odpoczynek na deptaku

Ty Polak, wy najlepsi w siatkówce - zagaduje starszy Turek, który siedzi obok mnie w samolocie ze Stambułu do Izmiru. To właśnie w tym mieście nasi zostali mistrzami Europy. Malowniczo położona metropolia ma w sobie wiele uroku.

Uliczka 1296

Lata, kiedy tłumy rodaków jeździły do Turcji w interesach nie poszły na marne. Turcy rozpoznają naszą mowę, uśmiechają się, machają ręką, pozwalają sobie zrobić zdjęcie. Przekonałem się o tym już na lotnisku w Izmirze. Z miejsca otoczyła mnie grupa lokalnych taksówkarzy. Poklepywali, proponowali, że Polaka zawiozą do centrum za pół darmo.

Wiedząc z doświadczenia, choćby z warszawskiego Okęcia, że taksówki nie bierze się z lotniska, postanowiłem złapać okazję. Po kilku próbach, wreszcie zatrzymał się samochód. Jego kierowca podróżujący z żoną i córką łamaną angielszczyzną zaoferował bezpłatną pomoc w znalezieniu noclegu. Skorzystałem. I dzięki temu zamieszkałem w jednym z najcudowniejszych miejsc w Izmirze: na uliczce nr 1296 w dzielnicy Basmane. W tanim hoteliku, jakich tu mnóstwo - z nich słynie ta właśnie ulica. Mała, wybrukowana, tonąca w zieleni, z odnowionymi kamienicami i herbaciarniami pełnymi gości przez cały dzień.

Położenie uliczki 1296 jest wymarzone do zwiedzania Izmiru, bo wszędzie stąd blisko. To ważne, bo trzecie co do wielkości miasto Turcji jest bardzo rozległe. Z jednej strony otacza je malownicza półkolista zatoka, od wschodu i od południa metropolię rysują góry. Zwiedzanie miasta rozpoczynam na głównej arterii Fevzi Pasa Bulvari. Pełno na niej sklepów, zakładów fryzjerskich, kebabów, krawców, szewców i pucybutów, którzy za kilka lirów potrafią z butami zrobić cuda. Czyścicieli z ich małymi kramikami można spotkać niemal na każdym kroku.

Jeśli ktoś skusi się na czyszczenie butów, musi być też gotowy na krótką pogawędkę.

– Jestem w tym fachu najlepszy – przechwala się 57-letni Yasin. Już jako 10-letni chłopiec zaczął pracować na ulicy. Pucybutem był jego ojciec a także dziadek. - W Turcji po czystych butach poznaje się prawdziwego mężczyznę – poucza. A da się z tego wyżyć? – pytam Yasina. Ale on o pieniądzach rozmawiać nie chce.

Gołębie spod wieży

Podążam na plac Konak Meydani, który jest sercem Izmiru. Stoją tu budynki władz miejskich, ale też znak rozpoznawczy metropolii - osmańska wieża zegarowa. To ulubione miejsce spotkań mieszkańców. Całymi rodzinami karmią gołębie, których pełno tu jak na krakowskim rynku.

Fadime codziennie w południe przychodzi pod wieżę ze swoją czteroletnią córką. - Sinan uwielbia ptaki, w domu mamy trzy papugi - kobieta odzywa się do mnie niespodziewanie, gdy próbuję zrobić jej zdjęcie. Uśmiecha się i zaczyna pozować. Od sędziwego sprzedawcy kupuję ziarna i wspólnie z Fadime karmimy gołębie. Kobieta, tak jak inni izmirczycy chętnie opowiada o swojej rodzinie. Jej mąż Cemal na największym w mieście bazarze sprzedaje przyprawy, ryby, orzechy i rodzynki, z których słynie Izmir. Wybieramy się więc na targ, by odwiedzić Cemala, a przy okazji zrobić zakupy.

Wełniany kilim z błękitnej twierdzy

W krętych handlowych uliczkach łatwo się zgubić, a sprzedawcy mówiący głównie po turecku nie zawsze dobrze wskażą drogę. Fadime jest więc moją przewodniczką. Przy głównej ulicy bazaru Anafartalar Cad. mijamy kilka zabytkowych meczetów, dalej wchodzimy w "branżowe" uliczki: rybne, owocowe, warzywne i odzieżowe. Wreszcie docieramy do Cemala. Kupuję u niego smakowite przegryzki, żegnam się z Fadime, Sinan i ruszam dalej.

Tym razem w kierunku Kadifekale - aksamitnej twierdzy wybudowanej na wzgórzu Pagus za panownia Aleksandra Wielkiego. Resztki twierdzy stoją tu do dziś. Żółte taksówki mijają mnie non stop, a ich kierowcy, trąbiąc i nawołując, proponują podwiezienie na wzgórze. Wybieram spacer. Mijam grupki dzieci w granatowych mundurkach wracające ze szkoły, obwoźnych sprzedawców bananów i bardzo słodkich ciastek. Turcy noszą je na tacach na głowach. Na miejscu jestem po godzinie.

Na placu otoczonym kamiennym murem siedzi kilka kobiet z dziećmi i wyrabia wełniane torby, wisiorki, pledy i kilimy. Rozwieszają je na sznurkach rozciągniętych między drzewami i czekają na turystów. W Kadifekale tkaczki pojawiają się o wschodzie słońca, rozkładają małe warsztaty i tak, do zmroku, tworzą wzorzyste cuda. Hanife prowadzi swoją manufakturę razem z córkami Merve i Layla.

Poprzednia
1 2
Życie Warszawy
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wrota Orientu, brama Europy

Nie bez przyczyny Stambuł nazywano Okiem Świata. Położony na granicy kontynentów i cywilizacji, niczym soczewka zawsze przyciągał i skupiał rozmaite kultury >>