Portugalia
Rajski ogród na oceanie
Archipelag na Atlantyku. Bóg tuż po stworzeniu świata ujął kulę ziemską w dłonie i ucałował. Madera jest właśnie śladem tego pocałunku – mawiają mieszkańcy tej wyspy
Zimą można tu znaleźć słońce i tropikalne rośliny, latem – ucieczkę od upałów i zatłoczonych plaż. Niemal dwie trzecie powierzchni wyspy to chroniony rezerwat przyrody. Portugalscy odkrywcy Joao Goncalves Zarco i Tristao Vaz Teixera, którzy przybyli tu w 1419 roku, ochrzcili nowy ląd mianem Ilha Madeira, Wyspy Drewna lub Zalesionej Wyspy. Nie bez powodu. Wulkaniczna Madera zachwyca bujną roślinnością.
Gęste lasy wawrzynowe – Lauri silva – w wysokich górach, plantacje bananów, winorośli i trzciny cukrowej na górskich zboczach, parki i ogrody botaniczne na wybrzeżu. Wyspa o każdej porze roku przypomina rajski ogród.
W małej Lizbonie
Leży na Oceanie Atlantyckim znacznie bliżej Maroka (600 km) niż Portugalii (1000 km), do której należy. Zimą temperatura nie spada na niej poniżej 17 st. C, latem rzadko przekracza 25 st. C. Łagodny klimat podzwrotnikowy sprawił, że przyjęły się tu niezliczone gatunki egzotycznych roślin. Rosną pomarańczowe strelicje z wielkimi dziobami jak u dudka, czerwono kwitnące aloesy, palmy i bananowce. Przez wieki przywozili je na Maderę podróżnicy i odkrywcy zatrzymujący się tu w drodze z portugalskich kolonii.
Madera jest największą wyspą archipelagu, na który składają się także malownicze Porto Santo i niezamieszkane Selvagens i Desertas, dzikie wysepki rezerwaty przyrody.
Na wyspie mieszka około 300 tysięcy ludzi, z czego niemal jedna trzecia w leżącej na południu stolicy wyspy Funchal. Amfiteatralnie schodzące ku zatoce miasto bywa nazywane małą Lizboną. Życie toczy się tu spokojnie i dość leniwie. Na placu przed XVI-wieczną katedrą mężczyźni grają w karty przy kawiarnianych stolikach, wśród wąskich uliczek pomiędzy rybackimi domami wałęsają się psy, handlarze sprzedają z wózków gorące kasztany. Ściany domów zdobią azulejos – tradycyjne portugalskie mozaiki z biało-niebieskich kafli. Na wyłożonym czarno-białymi płytami bazaltu Praca do Municipio stoi XVIII-wieczny ratusz i dawny pałac biskupi, dziś Muzeum Sztuki Sakralnej.
Pałasz z bananem
Warto wstąpić do któregoś ze sklepików z rękodziełem. Madera słynie z ręcznie robionych koronek, koszyków i mebli z wikliny, a także z tradycyjnych, zabawnych czapek z długą antenką – czarnych lub w kolorowe paski.
Kto chciałby z bliska przyjrzeć się codziennemu życiu wyspiarzy, powinien koniecznie pójść na tutejszy targ – Mercado dos Lavradores. Mieści się on w dwupiętrowej hali. Tuż przy wejściu natkniemy się na kwiaciarki w czerwonych kaftanach i pasiastych spódnicach. Siedzą na stołeczkach otoczone wiadrami pełnymi lilii, storczyków i strelicji. Sprzedawcy owoców chętnie częstują klientów plasterkami mango czy maderskich bananów (małych, ale wyjątkowo słodkich). Od pewnego czasu wyspiarze specjalizują się w uprawianiu nowych odmian owoców. Wizyta na Mercado jest więc okazją do spróbowania ananasa skrzyżowanego z bananem albo papai o smaku cytryny lub nawet... pomidora.
W innej części targu z wielkich, zarzuconych lodem, marmurowych lad sprzedawane są owoce morza i świeże atlantyckie ryby, między innymi tuńczyk czy pokryty czarną skórą pałasz (espada). Ryba o spiczastym, pełnym ostrych zębów pysku to tutejsza specjalność. Najczęściej podawana bywa z kawałkami smażonego banana.
Herbatka u Churchilla
Zupełnie inaczej wygląda zachodnia, turystyczna część Funchal. Na skalistym nabrzeżu usianym niebieskimi oczkami basenów – na Maderze właściwie nie ma plaż, strome brzegi opadają bezpośrednio do wody – rozłożyły się dziesiątki hoteli. Wszystkie cztero- i pięciogwiazdkowe.
Turyści goszczą na Maderze już od XIX wieku. Początkowo najchętniej przybywali tu przedstawiciele arystokratycznych rodów Austro-Węgier i zamożni Anglicy. W 1891 r. powstał właśnie dla dam i dżentelmenów ze Starego Świata hotel Reid’s Palace. W jego luksusowym apartamencie z kominkiem i dwiema łazienkami mieszkał niegdyś Winston Churchill. Pokoje premiera wciąż są dostępne dla gości. Tapety w kwiatki, kolonialne meble z wikliny, zielone stoliki do gry w karty, staroświecka umywalka z mosiężnymi kranami. Reid’s Palace z powodzeniem mógłby stanowić scenerię dla kryminału Agaty Christie. Zamożni Brytyjczycy zatrzymują się tu do dzisiaj. Jeśli nie mogą sobie pozwolić na wynajęcie pokoju, przybywają przynajmniej na five o’clock organizowany codziennie na hotelowym tarasie. Dyskretna obsługa podaje kanapki z awokado i krewetkami, bułeczki z konfiturą i, oczywiście, znakomitą herbatę.















