Atrakcje
Koza jest dobra na kryzys i turystów
Kiedyś symbol biedy i ratunku w kryzysie, dziś wyroby z koziego mleka to towary z najwyższej półki. Delektować się nimi można najczęściej w gospodarstwach agroturystycznych.
Gdy mistrz Franciszek Starowieyski przyjeżdżał malować do swojego ulubionego gotyckiego zamku w Reszlu, zaraz wysyłał żonę do Koziej Górki. Gospodarstwo ma atest ekologiczny Agrobiotestu, a kozi serek podpuszczkowy „reszelski” trafił do dziedzictwa kulinarnego Warmii i Mazur.
- To jest produkt poszukiwany przez wymagających i świadomych klientów. A my po prostu lubimy wszystko co jest „prosto od kozy” - wyjaśnia Jolanta Marschall, która na reszelskim zamku prowadzi restaurację. Grażyna Burłucka właścicielka „Koziej Górki” opowiada o ekonomicznej stronie hodowli kóz:
- Kozy zaczynają przynosić właścicielowi dochody przy stadzie dwustu i więcej zwierząt. Jedna koza daje rocznie ok. 600 l mleka. Na kilo sera trzeba zużyć ok. 11 litrów. Mleko kozie i wyroby są średnio trzy razy droższe niż z mleka krowiego, ale popyt na nie jest - tłumaczy właścicielka stada dwustu kóz.
Pastwiska i pola kozich przysmaków - owsa, marchwi, jęczmienia ciągną się u Bałuckiej na 37 hektarach wokół wioski Klewno pod Reszlem. Ponad stuletni dom - dawniej gospodarstwo pomocnicze i kaplica pallotynów, stoją pod wielkim dębem na wzgórzu górującym nad okolicą. Kozy wspinają się na pobliską górkę i stąd nazwa siedliska znana każdemu mieszkańcowi Klewna - Kozia Górka.
232 schody na wieżę
Ktokolwiek trafi w okolice Reszla może nie tylko kupić sery i mleko w Koziej Górce, ale i podziwiać unikalną architekturę i zabytki Ziemi Reszelskiej. Starówka biskupiego miasteczka (należało do biskupów warmińskich) to wąskie brukowane uliczki, dwa gotyckie mosty, postawione jeszcze przez Krzyżaków; stare kamienice wokół rynku z klasycystycznym ratuszem, secesyjne wille z odnowionymi fasadami. To piękny park nad rzeką Sajną ze stromą skarpą i wreszcie okazały średniowieczny zamek biskupi (XIV/XV w). W okrągłej ceglanej baszcie jest punkt widokowy na całe miasteczko i okolice. Dobrze stąd widać kamienny zapuszczony dom między murami a kościołem św. Piotra i Pawła. To plebania z 1444 r., która wciąż czeka na renowację. A warto ją przeprowadzić chociażby dlatego, że nocował tutaj często biskup Ignacy Krasicki, gdy odwiedzał swojego brata Marcina - miejscowego proboszcza. W odrestaurowanym niedawno zamku jest galeria sztuki współczesnej, hotel, muzeum, restauracja. Latem na dziedzińcu pracują miejscowi rzemieślnicy i twórcy ludowi. Można kupić drewniane i gliniane naczynia, figurki; ręcznie tkane i dziergane ozdoby, spróbować wypieków, pierogów, chleba domowego.
Wspaniałe widoki roztaczają się także z kościelnej wieży (51 m). Samo wejście na nią 232 wąskimi kamiennymi schodkami stanowi wyzwanie. W przykościelnej uliczce ulokowała się miła kawiarenka oferująca dobre lody i gorącą czekoladę. W Barze pod Kasztanem jest ładny ogród nad rzeką, smaczne jedzenie także U Renaty w wąskiej uliczce Wyspiańskiego tuż przy kościele. W historii Reszla było wiele ciekawych momentów, jak choćby przejście wojsk napoleońskich w 1807 r. i wizyta polskiego generała Józefa Zajączka.
Równie słynna jak Reszel, a może dziś nawet bardziej, jest Święta Lipka - wioska między jeziorami Dejnowa i Wribel, w której centrum stoi pyszna świątynia barokowa jakby wyjęta z ulic Rzymu czy Wenecji i wstawiona między mazurskimi mokradłami i lasami.
Siedemnastowieczna bazylika stoi w miejscu, gdzie znajdowała się słynąca z cudów figurka Matki Boskiej powieszona przez uwolnionego złoczyńcę na pierwszej napotkanej lipie. Bazylika urzeka bogactwem wnętrza, urodą architektury i dźwiękiem organów (latem są tu koncerty). Kościół otaczają krużganki z 44 barokowymi rzeźbami. Latem okoliczne uliczki pełne są ludowych artystów, straganów handlarzy starociami i pamiątkami.
Gosia była pierwsza
Kozie mleko to naturalny lek. Jest przeciwalergiczne, bogate w witaminę A, mogą je pić ci, którym szkodzi mleko krowie (tzw. skaza białkowa). Ale koziego mleka i jego przetworów jest w Polsce jak na lekarstwo. Ubywa też kóz i gospodarstw, które je trzymają.
Według GUS dziesięć lat temu było w Polsce prawie 200 tys. kóz w ponad 68 tysiącach gospodarstw. W 2008 r. Polacy chowali już tylko 144 tysiące rogatych stworzeń w 51 tysiącach gospodarstw. Prawie 90 procent z nich trzyma maksimum cztery zwierzęta, a więc na własne potrzeby.














