REKLAMA

Lektury podróżnika

Jadę sobie, czyli samotna kobieta w podróży

Regina Skibińska 05-11-2009, ostatnia aktualizacja 05-11-2009 15:41
źródło: Materiały Promocyjne

Wielu podróżników, którzy pierwszy raz lądują w Indiach, chce wsiąść pierwszy możliwy samolot i wrócić do Europy. Czytając „Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” Marzeny Filipczak łatwo możemy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.

Sugestywny opis lotniska w Bangalore, karaluchów w hotelu i ulicznego życia oddaje odczucia niejednego plecakowicza podróżującego po Indiach.

Książka nie jest typowym przewodnikiem. Nie znajdziemy tu wyczerpującego opisu atrakcji turystycznych. To pisane w formie bloga swobodne refleksje z podróży, luźne wrażenia z odwiedzanych miejsc, relacje ze spotkań z ludźmi, przejazdów i poszukiwania hoteli. To opisy widoków z okien, wycieczek na bazary i do lokalnych restauracji. To barwne historie: o pogryzieniu przez małpy czy pokonywaniu kolejnych granic.

Druga część ksiązki to ze swadą i humorem, za to bez pouczania i zarozumialstwa napisany poradnik dla samotnych podróżniczek: jak przechowywać pieniądze w drodze, unikać niebezpiecznych przygód czy zaopatrywać się w kosmetyki. Jest tu mnóstwo praktycznych wskazówek, o które pytają internautki na forach podróżniczych, a także rad, o które internautki nie pytają z obawy, że zostaną wyśmiane – na przykład jak sobie poradzić z farbowaniem włosów w Indiach.

To nie jest przewodnik dla uczestników zorganizowanych wycieczek czy miłośników wylegiwania się na plaży w luksusowym kurorcie. Lektura nie zrobi też zapewne wrażenia na ekstremalnych globtroterach, przemierzających z maczetą dżungle i zdobywających dziewicze szczyty. Książka ta zachwyci za to samodzielnych podróżników – szczególnie płci żeńskiej – przemierzających świat z plecakiem, będzie też przydatna miłośników Azji Południowo-Wschodniej oraz początkujących plecakowiczów, którzy nie wiedzą, czego spodziewać się po opuszczeniu budynku azjatyckiego lotniska.

Swobodna konwencja, w której napisana została książka, ma też wady. Przede wszystkim brakuje tu konkretnych informacji o miejscach, o atrakcjach turystycznych, które autorka zobaczyła podczas podróży. Uczucie niedosytu wywołuje też opis kontaktów z miejscową ludnością, oglądaną trochę jak egzotyczne zwierzęta, z pewną wyższością Europejczyka. Mimo tych niedostatków książka jest wciągająca i świetnie zachęca – choć niektórych może przeciwnie, zniechęca – do wyruszenia z plecakiem do Azji.

„Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” Marzena Filipczak, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2009

Rzeczpospolita OnLine
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Bez Olesna ani Róż

Kolejna książeczka z serii zapoczątkowanej przez portal PolskaTurystyczna.pl przybliża tym razem malownicze okolice Olesna - Miasta Róż >>