Lektury podróżnika
Jadę sobie, czyli samotna kobieta w podróży
Wielu podróżników, którzy pierwszy raz lądują w Indiach, chce wsiąść pierwszy możliwy samolot i wrócić do Europy. Czytając „Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” Marzeny Filipczak łatwo możemy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
Sugestywny opis lotniska w Bangalore, karaluchów w hotelu i ulicznego życia oddaje odczucia niejednego plecakowicza podróżującego po Indiach.
Książka nie jest typowym przewodnikiem. Nie znajdziemy tu wyczerpującego opisu atrakcji turystycznych. To pisane w formie bloga swobodne refleksje z podróży, luźne wrażenia z odwiedzanych miejsc, relacje ze spotkań z ludźmi, przejazdów i poszukiwania hoteli. To opisy widoków z okien, wycieczek na bazary i do lokalnych restauracji. To barwne historie: o pogryzieniu przez małpy czy pokonywaniu kolejnych granic.
Druga część ksiązki to ze swadą i humorem, za to bez pouczania i zarozumialstwa napisany poradnik dla samotnych podróżniczek: jak przechowywać pieniądze w drodze, unikać niebezpiecznych przygód czy zaopatrywać się w kosmetyki. Jest tu mnóstwo praktycznych wskazówek, o które pytają internautki na forach podróżniczych, a także rad, o które internautki nie pytają z obawy, że zostaną wyśmiane – na przykład jak sobie poradzić z farbowaniem włosów w Indiach.
To nie jest przewodnik dla uczestników zorganizowanych wycieczek czy miłośników wylegiwania się na plaży w luksusowym kurorcie. Lektura nie zrobi też zapewne wrażenia na ekstremalnych globtroterach, przemierzających z maczetą dżungle i zdobywających dziewicze szczyty. Książka ta zachwyci za to samodzielnych podróżników – szczególnie płci żeńskiej – przemierzających świat z plecakiem, będzie też przydatna miłośników Azji Południowo-Wschodniej oraz początkujących plecakowiczów, którzy nie wiedzą, czego spodziewać się po opuszczeniu budynku azjatyckiego lotniska.
Swobodna konwencja, w której napisana została książka, ma też wady. Przede wszystkim brakuje tu konkretnych informacji o miejscach, o atrakcjach turystycznych, które autorka zobaczyła podczas podróży. Uczucie niedosytu wywołuje też opis kontaktów z miejscową ludnością, oglądaną trochę jak egzotyczne zwierzęta, z pewną wyższością Europejczyka. Mimo tych niedostatków książka jest wciągająca i świetnie zachęca – choć niektórych może przeciwnie, zniechęca – do wyruszenia z plecakiem do Azji.
„Jadę sobie: Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” Marzena Filipczak, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2009














