Technologie
Płaski świat
Gdy mamy do wydania na telewizor kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, wydaje się, że wystarczy pójść do sklepu i kupić sprzęt. Tymczasem producenci zastawiają na nas liczne pułapki w postaci mnóstwa funkcji i opcji. Jak nie zgubić się w tym labiryncie?
Przeciętny użytkownik staje przed wyborem: telewizor plazmowy, LCD czy LED. Wcale nie jest on prosty, bo należy uwzględnić wiele warunków, czynników i okoliczności. Najważniejszy z nich jest… rozmiar. W tej chwili standard to 40–42 cale przekątnej ekranu. Czy to dużo? Dla tych, którzy dotychczas oglądali obraz na ekranie 32-calowym, to będzie przełom. Te kilka cali całkowicie zmienia odbiór obrazu, dodaje mu realizmu, dokładności i sprawia, że chce się w kółko oglądać. Z reguły obawiamy się, czy tak duży obraz nie będzie męczył oczu z niewielkiej odległości, np. 2–3 metrów. Tymczasem jest to nieporozumienie, bo w przypadku płaskich ekranów nawet wskazane jest oglądanie obrazów wysokiej rozdzielczości (HD) z mniejszej odległości, niż przyzwyczailiśmy się to robić w przypadku starych kineskopów. Okazuje się, że dla ekranów oznaczonych jako HD Ready optymalna odległość twarzy od ekranu wynosi mniej więcej 2,5–3 metry, natomiast dla ekranów Full HD nawet poniżej 2 metrów. Dlaczego? Bo z większej odległości nie zobaczymy bogactwa szczegółów oferowanych w wysokiej jakości materiale telewizyjnym. Nie ma więc sensu kupowanie droższego ekranu i dobrego odtwarzacza (np. Blu-ray), skoro będziemy siedzieli za daleko, by wszystkie detale dotarły do naszej świadomości. W przypadku obrazu SD, czyli takiego, w jakim nadawane są tradycyjne programy telewizyjne, właściwa odległość oczu od ekranu powinna wynosić nieco powyżej 3 metrów, gdyż szczegółów jest mniej i nie stracimy wiele, odsuwając się od ekranu. Płaskie ekrany – plazmowe, LCD i LED – są też znacznie cieńsze niż telewizory LCD, więc zamieniając stary telewizor na nowy, zyskamy około pół metra przestrzeni. Dla komfortu oglądania obrazu szerokooekranowego (zbliżonego do kinowego) ważne jest, by telewizor mógł wyświetlać obraz w proporcji 16:9, jednak jest to już tak powszechna funkcja, że trudno znaleźć dobry sprzęt bez niej.
Drugim bardzo ważnym kryterium jest zarówno rodzaj obrazu, jak i rodzaj oświetlenia w pomieszczeniu. W dużym uproszczeniu – im ciemniejszy pokój, tym bardziej powinniśmy skłaniać się ku telewizorom plazmowym. Jeśli oglądamy telewizję w różnych porach dnia i przy różnym oświetleniu (naturalnym i sztucznym), wówczas lepiej sprawdzi się ekran LCD lub LED.
Wokół telewizorów plazmowych powstało wiele mitów. Szczególnie rozpowszechniony jest ten, że ekrany tego typu są bardzo prądożerne. Tymczasem jest to tylko część prawdy. Faktycznie, jeśli porównamy wyświetlanie białego ekranu plazmowego i LCD, to ten drugi zużyje nawet kilkakrotnie mniej prądu. Ale taka sytuacja ma miejsce bardzo rzadko. W praktyce różnice w poborze energii będą nieco mniejsze. Ekrany plazmowe mają jeszcze jedną zaletę: wyświetlanie obrazu jest – w uproszczeniu – „szybsze” niż w przypadku LCD. Dzięki temu w plazmach nie spotkamy efektu pojawiania się „ducha” za szybko poruszającymi się obiektami. Telewizory plazmowe mają także bardzo szeroką gamę żywych kolorów, wysoki kontrast i nasycenie czerni, można więc oglądać ekran z bardzo szerokich kątów. Z kolei LCD sprawiają wrażenie, że mają większą ostrość obrazu, który jest bardzo stabilny. Do tego mogą pracować przez dziesiątki tysięcy godzin bez utraty parametrów i zużywają mniej prądu przy wyższej jasności.
Podsumowując – jaśniejszy ekran LCD w większości przypadków, ze względu na charakter otoczenia, będzie lepszym wyborem niż ekran plazmowy, bo lepiej poradzi sobie w niesprzyjających warunkach oświetleniowych.
A co z bardzo reklamowaną technologią LED? To miał być przełom w jakości odtwarzanego obrazu. Przede wszystkim dlatego, że wymyślono, by zamiast starszych świetlówek ekran ciekłokrystaliczny podświetlić wieloma miniaturowymi diodami elektroluminescencyjnymi, które są bardzo jasne i wydajne (emitują mało ciepła). Co więcej, ciemne części obrazu na ekranie mogą być podświetlane słabiej, a jasne – silniej. W praktyce okazało się, że jest to rozwiązanie drogie i nie zawsze się sprawdza. Dlatego niektórzy producenci zrezygnowali z zaawansowanego podświetlania diodami LED i zastosowali je jedynie do całościowego podświetlania ekranu. Dzięki temu spadł pobór energii, a ekrany stały się niewiarygodnie cienkie. Tak zrobił choćby Sharp w swoim najnowszym modelu AQUOS Full LED LE--700E. Zaowocowało to wyższym poziomem jasności i głębi kolorów, a pobór mocy jest aż o 60% mniejszy niż w przypadku tradycyjnych telewizorów LCD.













