Felietony
Poradnik młodego polityka
Sprawdź swoje kwalifikacje. Nie lubisz pracować, nie chcesz za nic odpowiadać, masz skłonności do dziwnych interesów, błyskawicznie zmieniasz zdanie zależnie od koniunktury, kłamstwo przychodzi ci łatwo i naturalnie – masz kwalifikacje, by zostać politykiem. Przejdź do następnego kroku.
Zapisz się do partii. Jakiejkolwiek. Linia polityczna (to i tak umowne i chwilowe) nie ma żadnego znaczenia. Zwołaj konferencję prasową, najlepiej w weekend. Wygłoś radykalne opinie, krytykuj wszystkich i wszystko. Wskazane jest użycie słów kiedyś uznawanych za wulgarne. Dziś z nich składa się język polskiego wielkiego biznesu i polityki. W ten sposób podkreślasz, że należysz do klubu i jesteś macho. Trafiłeś do mediów, jesteś gwiazdą telewizyjnych wywiadów. Mów dużo, w sprawach, o których nic nie wiesz, przedstawiaj się jako ekspert, w sprawach aferalnych – jako wzór etyki (sprawdź w encyklopedii, co znaczy słowo „etyka”).
Teraz jesteś tzw. osobą publiczną. Twój telefon jest podsłuchiwany już nie przez kilka, ale przez wszystkie służby specjalne. Pora na zmianę partii. Rób to przy każdej okazji, będziesz stale w TV. Kiedy przejdziesz już przez wszystkie, zawsze możesz założyć nową, własną. To o wiele łatwiejsze i tańsze niż założenie biznesu. We własnym biznesie masz cały aparat państwa przeciwko sobie, zakładając partię, dostajesz całe wsparcie.
Jesteś już znanym politykiem. Media pokazują cię przy każdej okazji. Nadal mów głupoty: pamiętaj, że pozycję polityka w Polsce buduje nie to, ile jest on wart, ale to, jak mówi. Zrób spis tanich chwytów show-biznesu i stosuj je na konferencjach. Zatrudnij stylistów – elementy twojej garderoby oceniane są przez specjalistów marketingu politycznego wyżej niż to, co robisz. Już masz wszystkie kwalifikacje i osiągnięcia medialne, pora, żebyś został posłem albo członkiem rządu.
Wzbogać swój słownik. Do słów kiedyś uznawanych za wulgarne dodaj następujące reguły: złapali cię na przekręcie – opozycja robi sprawę polityczną, nic się nie stało, zrobiłem to dla dobra kraju, a zresztą w ogóle tego nie zrobiłem. Ty złapałeś opozycję na takim samym przekręcie – przestępstwo, zbrodnia, kpiny z demokracji, wezwij wszystkie agencje i prokuraturę, nawołuj do aresztowań. W każdym przypadku wzywaj media. Najlepiej publikowane są materiały tajne. Pamiętaj, że „opozycja” w Polsce nie ma nic wspólnego z poglądami, tylko z tym, kto aktualnie dorwał się do żłobu. Jesteś teraz wystawiony na strzał nie tylko wrogów, ale i zawistnych „swoich”. Rozważ chwilowe wycofanie się na bezpieczną pozycję. Może prezydentura Warszawy? Ludzie będą cię kochać za samą obietnicę, że odejdziesz.
Utrwal swój pozytywny wizerunek. Obiecuj wszystko, ale nigdy nie deklaruj niczego do zrealizowania za obecnej kadencji. To, co obiecasz i nie spełnisz, będzie błędem następnej ekipy. Absolutnie nigdy nie rób nic dla kraju i obywateli. Jeśli zrobisz, odbierzesz sobie możliwość nieustannego mówienia o tym, że walczysz o dobro, pozbawisz się uzasadnienia swojej roli. Opozycja będzie miała powód do obrzucenia cię błotem. Media udowodnią ci korupcję. Służby nawet nie będą musiały wymyślać całego przestępstwa, żeby cię w nie wkręcić (u nas to się nazywa prowokacja, nie sprawdzaj w encyklopedii). Jeśli jednak już musisz coś zrobić – wprowadź nowe podatki, tłumacząc, że robisz to dla wzbogacenia podatników. I daj sobie premię.
Jesteś na szczycie i w każdym medium. Wiesz, jak sterować wymiarem sprawiedliwości i jak topić ustawy. Wiesz, jak zamawiać rankingi swoje i opozycji. Przyłapany na przestępstwie swobodnie i czarująco udajesz, że to świetny kawał. Przecież i tak masz immunitet. Mówisz takie brednie, że media okrzykują cię yes, yes, yes! mężem stanu. Twoje konto bankowe nieustannie rośnie, bo żyjesz na koszt podatników. Jeśli złapią cię na gorącym uczynku, mówisz, że to zupełnie co innego, niż widać, i powołujesz komisję sejmową. Po kilku latach kłótni i tak nic nie wykryje, a wszyscy zapomną, o co chodzi.
Możesz być dumny, k..! Do wszystkiego doszedłeś swoją pracą i zdolnościami. Wyrzuć wszystkich doradców politycznych i wizerunkowych, bo zbytnio się rozpanoszyli, a na niczym się nie znają. Czas na wyższe stanowisko. Jeśli takiego nie ma – wymyśl je. Powiedz, że taka jest wola narodu, który cię wybrał. Media to kupią, bo są profesjonalne i etyczne oczywiście.













