Narty
Narciarski przednówek
W polskich górach śniegu jeszcze jak na lekarstwo, ale meteorologowie zapowiadają, że spadnie w najbliższych dniach. W ośrodkach alpejskich sytuacja wygląda lepiej, wszystko wskazuje na to, że w grudniu będzie można ogłosić rozpoczęcie sezonu
Prognozy, czy raczej wróżby, że czeka nas zima stulecia, na razie się nie sprawdzają. To lepiej, także dla narciarzy, bo przy trzaskających mrozach jazda na nartach, a zwłaszcza na wyciągach krzesełkowych, staje się mocno wątpliwą przyjemnością.
W ośrodkach narciarskich trwa gorączkowa przedsezonowa krzątanina. Przed świętami powinny ruszyć nowe wyciągi krzesełkowe w Szklarskiej Porębie, na Jaworzynie Krynickiej i w Wiśle-Cienkowie. Szczególnie cieszy zbliżająca się do finału budowa wyciągu kanapowego Szrenica III, dzięki której na szczyt najważniejszej narciarskiej góry w Sudetach można będzie wjechać w ciągu 8 minut, czyli ponad trzy razy szybciej niż dotychczas. To po dziesięciu latach zastoju pierwsza od dawna narciarska inwestycja w Szklarskiej i być może pierwszy krok do odzyskania dawnej renomy przez tę najsłynniejszą niegdyś, poza Zakopanem i Szczyrkiem, stację narciarską w kraju.
Warto w tym roku wybrać się także do innej znanej sudeckiej miejscowości, Zieleńca w Kotlinie Kłodzkiej. Każdy, kto spędzi tu cztery lub więcej nocy, otrzyma – to pierwsza taka okazja w kraju – bezpłatny skipas na 20 kręcących się tu wyciągów. Nowy wyciąg w Wiśle-Cienkowie zastąpi stare orczyki, a dzięki nowej trasie na stokach będzie przestronniej i ciekawiej. Zbudowana w tym roku kanapa na Jaworzynę Krynicką powinna przyczynić się do radykalnego skrócenia ogonków przed stacją kolei gondolowej, które od chwili powstania tej największej dziś stacji narciarskiej w Małopolsce zniechęcały do niej narciarzy nielubiących tłoku.
Tych, którzy planują narciarski urlop czy ferie na Słowacji, powinna zainteresować Kubińska Hola, gdzie rusza właśnie kolejny wyciąg krzesełkowy. Ta lokalna niegdyś stacja staje się jedną z najatrakcyjniejszych słowackich ośrodków narciarskich, zwłaszcza dla Polaków, bo dzieli ją od naszej granicy tylko 50 km. Narciarze, którzy wolą miejscowości od dawna im znane, będą mogli jeździć na nowych kanapach w Tatrzańskiej Łomnicy i na Chopoku.
Nowości, jakie czekają na miłośników nart w Alpach, trudno byłoby spisać na wołowej skórze, jak zresztą przed każdym sezonem. Gorzej jest jak dotychczas ze śniegiem. W Austrii, choć grudzień za pasem, jeździć można na razie tylko na lodowcach. Większość wyciągów już się tam kręci. Na trasach lodowcowych w Sölden leży 140 cm śniegu, na Stubaiu – 130 cm.
Znacznie mniej jest go na stokach w innych stacjach narciarskich, przeciętnie 10 – 60 cm. Tak np. w St. Anton 65 cm, w Heiligenblut 50 cm, w Lech 25 cm, a w Zell am See – tylko 5 cm. Wszędzie tam trasy są wciąż zamknięte.
Nieco więcej śniegu spadło ostatnio we Włoszech – w Madonna di Campiglio jest go na najwyższych odcinkach tras już 130 cm, ale wyciągi są wciąż zamknięte. W Livigno (80 cm) działa osiem z ponad 70 wyciągów. Mniej śniegu, 50 cm, leży na razie na stokach w Cavalese (Pampeago).
Na wschodzie Szwajcarii w St. Moritz pokrywa śnieżna wynosi prawie 100 cm, czynne są trzy z ponad 50 wyciągów, nie otwarto jeszcze tras w Davos. We Francji czynna jest stacja Tignes, w najbliższy weekend dołączy do niej Val Thorens.
Czekając na zimę, warto odwiedzić sklepy ze sprzętem narciarskim i snowboardowym, by przymierzyć się do ostatnich nowinek albo przynajmniej na nie popatrzeć. Największe przeboje ostatnich sezonów to m.in. narty ułatwiające skręcanie z wygiętymi do góry – odwrotnie niż w zwyczajnych – dziobami i tyłami oraz buty umożliwiające trzymanie nart równolegle, choć stopy są w zgodzie z fizjologią lekko rozchylone.















