Media
Lokalne radia upadną?
Kryzys w publicznych regionalnych rozgłośniach. Wpływy z abonamentu są tak małe, że wystarczą zaledwie do kwietnia 2009 roku. Najgorzej jest w Krakowie i Bydgoszczy
Już w pierwszych miesiącach przyszłego roku regionalne rozgłośnie PR mogą stracić płynność finansową. Z prognozy przygotowanej przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji wynika, że w przyszłym roku każda z 17 spółek może otrzymać niemal o 2 mln zł mniej z abonamentu, niż przewidywała to prognoza na rok 2008.
Szefowie rozgłośni twierdzą, że kłopoty pojawią się, nawet jeśli wpływy abonamentowe będą na poziomie tego roku.
– Tylko do września jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie – mówi Michał Jagodziński, prezes PR Pomorza i Kujaw z Bydgoszczy. – Później będziemy musieli wprowadzić oszczędności: zrezygnować z nadawania relacji sportowych czy w ogóle ograniczyć nadawanie programu do 12 godzin na dobę.
– U nas problem może wystąpić już w okolicach marca – alarmuje wiceprezes PR Kraków Krzysztof Tenerowicz. – Utrzymanie wysokiego poziomu programu w świetle braku odpowiednich środków będzie niemożliwe.
Prezesi regionalnych rozgłośni przyznają, że najdroższe jest przygotowanie audycji misyjnych.
– Nie ma mowy o robieniu słuchowisk, rejestracji koncertów muzyki klasycznej, a publicystykę będziemy musieli ograniczyć do rozmów – tłumaczy Piotr Frydryszek, prezes poznańskiego Radia Merkury.
Jego zdaniem przy tak niskich wpływach z abonamentu, jak są przewidywane, radio ma szansę funkcjonować tylko do listopada lub grudnia przyszłego roku.
Dariusz Wasilewski, prezes Polskiego Radia Gdańsk, prognozuje, że kłopoty finansowe w jego stacji mogą się rozpocząć w drugim kwartale przyszłego roku. – To jest dramatyczna sytuacja – podkreśla.
Żadna z rozgłośni na razie nie chce mówić oficjalnie o zwolnieniach, choć już teraz, gdy ktoś opuszcza etat (np. pracownik odchodzi na emeryturę), nikogo się na to miejsce nie zatrudnia.
– Na szczęście wiele decyzji zarządów spotyka się ze zrozumieniem związków zawodowych i nikt nie planuje strajków – uspokaja Dariusz Szewczyk, wieloletni związkowiec, obecny prezes PR Łódź.
Zdaniem Krzysztofa Czabańskiego, zawieszonego prezesa PR, „duże radio” nie ma możliwości wspierania regionalnych rozgłośni. – Powołanie 17 zupełnie oddzielnych spółek było błędem – uważa Czabański. – Dużo łatwiej byłoby współpracować, gdyby lokalne rozgłośnie były oddziałami, tak jak w telewizji.
Robert Wijas, członek zarządu PR, zapowiada, że będzie się starał pogłębiać współpracę z regionalnymi rozgłośniami w dziedzinie wymiany materiałów informacyjnych.
– Do 2009 roku zostało tak mało czasu, że nie uda się już zmienić finansowania mediów publicznych, dlatego rząd powinien zaapelować o płacenie abonamentu – przestrzega przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski.
Jeśli jednak wpływy z abonamentu nie wzrosną, czy lokalne rozgłośnie będą ogłaszać upadłość? – Trudno to sobie wyobrazić – mówi „Rz” Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa. – Spółki dysponują kapitałem zakładowym i jeszcze wyższym kapitałem zapasowym. W przypadku problemów finansowych istnieje możliwość korzystania z tych pieniędzy i wprowadzenia programów restrukturyzacyjnych.
Z lokalnych anten mogą wkrótce zniknąć transmisje sportowe, koncerty i publicystyka
masz pytanie, wyślij e-mail do autora















