Rzeczoznawcy, pośrednicy, zarządcy
Transakcji jak na lekarstwo
Takiego zastoju nie było od dawna. Według szacunków warszawskich pośredników w ciągu ostatnich kilku miesięcy liczba transakcji sprzedaży zmniejszyła się nawet o 30 – 40 proc. w porównaniu z analogicznym okresem z lat 2006 i 2007
– Tak złego okresu nie było od 17 lat, od kiedy prowadzę agencję. Co prawda przychodzą osoby zainteresowane zakupem nieruchomości, ale zazwyczaj kończy się na oglądaniu ofert. Ludzie prawie przestali kupować – przyznaje Danuta Kwiatkowska z agencji nieruchomości Kampinos.
Podobne odczucia mają inni pośrednicy. Początek roku to w nieruchomościach tradycyjnie okres zastoju, ale tak złej sytuacji nie było od dawna.
– Transakcji praktycznie nie ma. Gdziekolwiek spojrzeć, zdanie pośredników jest takie samo: handlu nie ma – mówi Joanna Lebiedź z agencji Lebiedź i Lebiedź. – Wielu notariuszy, z którymi współpracujemy, odnotowuje o 40 – 50 proc. mniejszy obrót z powodu braku transakcji na rynku nieruchomości.
Tanieją mieszkania i domy
Według danych Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości ceny domów spadły w zeszłym roku nawet o 40 proc. Z kolei z doświadczeń agencji Bracia Strzelczyk wynika, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy stawki wywoławcze za mieszkania w wielkiej płycie, w osiedlach z lat 70. i 80., spadły średnio o 1000 zł za mkw. Ceny wywoławcze lokali w nowych osiedlach i lokali używanych w dobrych lokalizacjach, np. Śródmieście, Mokotów, Żoliborz, Saska Kępa, nie zmieniły się. Natomiast średnie ceny transakcyjne są niższe o 10 – 20 proc.
– Klienci kupują przede wszystkim za własne środki i w związku z tym ostrzej negocjują ceny, niż to było w latach poprzednich – mówi Leszek Baranowski z agencji Bracia Strzelczyk.
Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse dodaje, że spadki cen powodują, iż na rynku pojawiają się okazje, o które trudno było w czasie boomu.
Działki w cenie
Spadek stawek w nieznacznym stopniu dotyczy działek, które potaniały jedynie o kilka procent w ostatnich miesiącach. Niektóre grunty trzymają jednak cenę – te w dobrej lokalizacji, z dostępem do pełnej infrastruktury. Według pośredników nie należy się spodziewać, że ich ceny spadną.
– Utrzymanie działki praktycznie nic nie kosztuje. Są one traktowane jako dobra i bezpieczna lokata kapitału. Sprzedają jedynie ci, którzy muszą – tłumaczy Edyta Krakowiak z WGLiN.
10 – 20 procent - o tyle niższe są średnie ceny transakcyjne w Warszawie w ciągu ostatnich kilku miesięcy
Niektóre nieruchomości tanieją dość drastycznie. Na przykład dom w okolicach Kampinosu, który pierwotnie był wystawiony na sprzedaż za 2,5 mln zł, znalazł nabywcę dopiero za 1 mln 350 tys. zł, a więc prawie o połowę taniej.
40 procent - o tyle spadła liczba transakcji na rynku wtórnym w ciągu ostatnich kilku miesięcy (według szacunków agencji pośrednictwa)
– Nie należy z tego wyciągać wniosków, że ceny spadły o 50 proc. Po prostu w tym wypadku sprzedającemu bardzo zależało na szybkiej sprzedaży – przekonuje Danuta Kwiatkowska.
Prognozy na wiosnęLeszek Baranowski z agencji Bracia Strzelczyk:
– Jeśli działalność kredytowa banków będzie się rozwijała bez przeszkód, to można liczyć na większą liczbę transakcji. Ożywienie będzie jednak dotyczyło tańszych nieruchomości: np. mieszkań do 350 tys. zł oraz domów i segmentów do 750 tys. zł.
Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse:
– Należy się liczyć z tym, że rok 2009 będzie okresem dalszych spadków stawek. Z pewnością nie będą to gwałtowne ruchy cenowe, ale w porównaniu z górką cenową z 2007 r. stawki dziś wydają się coraz bardziej atrakcyjne. Na razie nie ma wyraźnych oznak końca korekty. Nie wydaje mi się, aby w najbliższym czasie nastąpił jakiś zwrot powodujący powrót wzrostu cen. A wraz ze spadkami powinna się zwiększyć liczba transakcji ku uciesze pośredników i deweloperów.
Edyta Krakowiak z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości:
– Ceny domów, które w ubiegłym roku spadły nawet o 40 proc., w najbliższych miesiącach nadal będą spadać, aż do osiągnięcia mniej więcej połowy wartości z 2007 roku. Natomiast grunty raczej nie powinny drastycznie tanieć.
Joanna Lebiedź z agencji Lebiedź i Lebiedź:
– Jeśli ktoś ma zamiar kupić nieruchomość, to niech nie czeka na wiosnę, ale już teraz zacznie szukać. Stara prawda o inwestowaniu wtedy, gdy nikt inny tego nie robi, i tym razem się sprawdzi. Jeśli jest coś ciekawego, nie ma co czekać, bo okazja ma to do siebie, że wykorzysta ją ten, kto będzie szybszy. Na wielkie spadki cen nie ma co czekać.
Marcin Drogomirecki z portalu Oferty.net:
– Na razie nie widać sygnałów mogących świadczyć o szybkiej zmianie obecnej sytuacji na rynku nieruchomości. Klienci bowiem albo nie mogą uzyskać kredytu, a jeśli mogą, to nie chcą podejmować ryzyka, albo czekają na prognozowane dalsze spadki cen.













