Wychowanie
W środku jestem gruby i latam
Tak naprawdę wszystkie dobre książki dla dzieci są też książkami dla dorosłych – mówi szwedzki autor literatury dziecięcej Ulf Stark.
Rz: Wiem, jak to jest być małym chłopcem – powiedział pan maluchom i rodzicom na spotkaniu w gdańskim Centrum Zabaw Twórczych. Niewielu dorosłych publicznie się chwali taką wiedzą.
Ulf Stark: Jaka szkoda. Nie uważam się za wyjątkowego człowieka, ale dużo rozmyślam nad moim dzieciństwem. I piszę. To taka moja prywatna psychoanaliza. Świetnie mi to robi na duszę. Niewielu ludzi decyduje się pracować w ten sposób nad swoim dzieciństwem. Okazuje się, że wewnętrzne dziecko wielu dorosłych jest chude, pieczołowicie ukrywane przed otoczeniem, spragnione zabawy z rodzicami. Chcemy być dojrzali albo infantylni. Nikt nie pragnie być prawdziwym, wypełnionym często trudnymi emocjami, dzieckiem. Niedawno w Japonii jakiś poważny człowiek powiedział mi: „Nie sądzę, że można stać się dobrym człowiekiem, jeśli się nie kocha swojego wewnętrznego dziecka”.
A jakie jest pana wewnętrzne dziecko?
Od kiedy piszę, wygląda jak Carlsson z dachu. Jest grube, szczęśliwe i ciągle lata.
Dokąd?
Do krainy wyobraźni. Historie opisywane przeze mnie w książkach często są wymyślone. Złapałem się na tym, że wychodzą mi lepiej niż te, które się naprawdę wydarzyły.
Czyli historia przepięknego spaceru syna i ojca w „Jak tata pokazał mi wszechświat” albo metamorfoza mamy z kuchty w przepiękną Indiankę w „Jak moja mama została Indianką” to fikcja literacka? Jestem rozczarowana…
Pamiętam, jak przy lekturze Astrid Lindgren z moimi dziećmi na kolanach czasami zalewałem się łzami, a one patrzyły na mnie zdziwione
Mój ojciec był dentystą, miał gabinet w domu. Był blisko mnie i mojego starszego brata, ale w gruncie rzeczy wydawał się nieosiągalny. Pamiętam jego biały fartuch. Pacjentów, z których większość nie wracała już nigdy do gabinetu. I znowu tata wygrał – myślałem zawsze wtedy.
W dzieciństwie chodziłem z nim na wiele spacerów, ale tak jak każde dziecko idealizowałem go. Dzisiaj czuję wciąż potrzebę dialogu z nim, stąd właśnie ta książka. Właściwie opowiada o dwóch różnych spacerach. Na każdej ilustracji Evy Eriksson syn i ojciec patrzą w inne strony. Wyjątkiem jest tylko moment, kiedy tata trafia w psią kupę.
Dzieci mitologizują nieobecnych ojców. Natomiast mamy są dla nich zupełnie zwyczajne. Oczywiste i niewidoczne, bo tak zajęte pracą w kuchni, że nie mają w sobie żadnej tajemnicy. Czy wydana właśnie w Polsce „Jak mama została Indianką” to książka o uwolnieniu mamy z niewoli smażenia kotletów?
Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać. Ale tak naprawdę ta książka ma uwolnić myślenie dziecka o swojej mamie. Że stać ją na szaleństwo, na rozpuszczenie włosów, skok ze skały do wody i łowienie ryb. Że każda mama ma w sobie piękną tajemnicę mogącą być zaskoczeniem dla jej najbliższych.
Przywołuje pan w swoich książkach archetypy mężczyzny i kobiety. Jego – jako kogoś silnego, kto porządkuje świat i jej – tajemniczej, nieokiełznanej, opiekuńczej.
Bo tak naprawdę wszystkie dobre książki dla dzieci są też książkami dla dorosłych. Pamiętam, jak przy lekturze Astrid Lindgren z moimi dziećmi na kolanach czasami zalewałem się łzami, a one patrzyły na mnie zdziwione.
Ja zalewałam się łzami nad pana „Czy umiesz gwizdać, Joanno?”. Choć tak naprawdę – obok „Gęsi, śmierci i tulipana” Wolfa Erlbrucha – dawno nie przeczytałam tak bezpretensjonalnej książki o umieraniu. „Bertil bardzo chciałby mieć dziadka. Ulf zna miejsce, gdzie dziadków jest pełno. Zabiera Bertila do domu starców”.
Ta książka zawiera wątki autobiograficzne. Kiedy byłem małym chłopcem, mieszkałem obok domu opieki społecznej, więc cmentarna kaplica, samochód pogrzebowy były dla mnie codziennością. Czasami wybieraliśmy się tam na szkolne wycieczki. Pamiętam, jak starsi ludzie cieszyli się na nasz widok. Książka powstała z refleksji o tym, jak cudowna jest przyjaźń między dzieckiem a starszym człowiekiem. Opowiada bardziej o życiu niż o śmierci, bo cóż o niej potrafimy powiedzieć?
Gdzie sytuują się pana książki wśród innych pozycji szwedzkiej literatury dziecięcej?














