rozwiązanie umowy o pracę
Zgoda na szybsze rozstanie nie wyklucza spotkania w sądzie
- Nieprawidłowe skrócenie wypowiedzenia kosztuje
- Szef zwalnia, a kodeks wskazuje termin
- Procedura wypowiadania umowy o pracę
- Okres wypowiedzenia może być krótszy
- Okresy wypowiedzenia można modyfikować
- Wymówienie nie zawsze trwa tyle, ile nakazuje kodeks
- Można skrócić pracownikom czas, jaki pozostał do rozstania
- Ogólniki to za mało dla wypowiedzenia
- Pożegnanie szybciej niż chciał przełożony
- Liczymy okres wypowiedzenia
To, że pracownik przystał na skrócenie okresu wypowiedzenia, nie pozbawia go skierowania sprawy przed wymiar sprawiedliwości. Może bowiem zakwestionować decyzję pracodawcy
Przy rozstaniu za wypowiedzeniem umowa o pracę rozwiązuje się z opóźnieniem. Kiedy? To zależy od rodzaju zawartego kontraktu i długości okresu zatrudnienia.
Do zakończenia stosunku pracy dochodzi w dacie wynikającej z właściwych przepisów, a nie wskazanej przez pracodawcę, który może przecież popełnić błąd w obliczeniach. W takim wypadku rozstanie następuje w kodeksowym terminie, a pracownikowi przysługuje wynagrodzenie za cały „czas oczekiwania” (art. 49 kodeksu pracy).
Ustawodawca przewidział jednak dwie sytuacje, w których skrócenie okresu wymówienia jest dopuszczalne i nie powoduje takiego skutku.
Pierwszy to szybsze rozstanie za zgodą obu stron angażu bezterminowego, które może nastąpić dopiero na etapie pożegnania i nie zmienia jednostronnego trybu zakończenia współpracy dokonanego przez którąkolwiek ze stron (art. 36 § 6 k.p.). Wówczas pożegnanie następuje w ustalonym momencie, a pieniądze za pozostały czas już się nie należą.
Drugi to skrócenie wolą przełożonego w sytuacji likwidacji lub upadłości pracodawcy oraz innych przyczyn niedotyczących pracownika zatrudnionego na czas nieokreślony i uprawnionego do trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia (art. 361 § 1 k.p.). Wtedy podwładnemu przysługuje odszkodowanie za brakującą część wypowiedzenia.
Przykład 1
Pracodawca rozwiązał z panią Barbarą umowę na czas nieokreślony z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Po wręczeniu decyzji uzgodnił z nią, że pożegnanie nastąpi po upływie dwóch tygodni.
Podwładna chciała bowiem rozpocząć własną działalność gospodarczą, a przełożony – zatrudnić kogoś innego na jej miejsce. Postępowanie stron było prawidłowe. W świadectwie pracy widnieć będzie ustalona przez nie data a także podstawa prawna wskazująca na zwolnienie z inicjatywy szefa.
Wspólne ustalenia to za mało
Co jednak wtedy, gdy pracodawca najpierw uzyska zgodę pracownika na skrócenie wypowiedzenia, a potem dostanie pozew o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie za bezzasadne lub niezgodne z przepisami rozwiązanie kontraktu?
Czy takie postępowanie podwładnego, który najpierw uzgadnia termin pożegnania a potem inicjuje proces, jest dopuszczalne?
Odpowiedź jest twierdząca. Działa on bowiem nie tylko zgodnie z przepisami prawa pracy (zwłaszcza art. 44, art. 45 § 1, art. 56 § 1 k.p.) i stanowiącym ich wyraz pouczeniem o możliwości odwołania się do sądu (art. 30 § 5 k.p.), ale również konstytucją (zwłaszcza art. 45 ust. 1).
Ustawa zasadnicza przewiduje przecież, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Jeśli szef chce uniknąć takiej sytuacji, powinien rozstać się za porozumieniem stron (art. 30 § 1 pkt 1 k.p.). Wówczas zgodny będzie nie tylko termin rozstania, ale również jego tryb, a kodeksowe wymogi – dotyczące rozwiązania kontraktu za wypowiedzeniem (art. 30 § 3 – 5 k.p.) – nie będą miały zastosowania. Jeśli jednak decyzję podejmie samodzielnie, musi się liczyć z jej weryfikacją.
Tym samym nie może się powoływać w toku postępowania na współpracę ze strony zwalnianego, która nie może prowadzić do zrzeczenia się przysługujących mu roszczeń i sankcjonować bezprawnego działania przełożonego (uchwała SN z 24 lutego 1994, I PZP 57/93).
Przykład 2
Pracodawca rozwiązał z panem Wojciechem umowę na czas nieokreślony z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia, nie podając przyczyny zwolnienia.
Podwładny zaproponował wówczas, żeby rozstali się wcześniej, po dwóch dniach. Miał inną pracę na oku i nie chciał mieć z tą firmą dłużej do czynienia.
Przełożony przystał na tę propozycję. Pan Wojciech wystąpił jednak przeciwko niemu do sądu o odszkodowanie za niezgodne z przepisami zakończenie współpracy. Wyrok był dla niego korzystny.















