Ochrona Zdrowia
W dużych salach trudniej zapewnić bezpieczeństwo
Prof. Piotr Heczko, Polskie Towarzystwo Zakażeń Szpitalnych
Rz: Czy większe sale szpitalne sprzyjają przenoszeniu się zakażeń między pacjentami?
prof. Piotr Heczko: Największy wpływ na to, czy w szpitalu dochodzi do zakażeń, ma przestrzeganie higieny. W każdej, czy dużej, czy małej, sali powinien być pojemnik z płynem odkażającym. Zakażenia przenoszą się głównie za pośrednictwem brudnych rąk. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, czy szpital przestrzega ostrych reżimów przeciwzakażeniowych.
Na dużej sali taki reżim można utrzymać?
Jeśli przestrzega się zasad higieny, tak. Ale trudniej zorganizować pracę szpitala. Zasadą, której trzeba przestrzegać, by przeciwdziałać zakażeniom, jest, po pierwsze, określanie, i to w każdym przypadku, do zakażenia jakim patogenem doszło. Po drugie, takie osoby powinny być gromadzone w jednym pokoju – od siebie już się nie zakażą. Ale patogen nie powinien przenosić się na innych pacjentów. To dlatego duże sale, choć nie decydują o rozprzestrzenianiu się zakażeń, utrudniają pracę zespołów epidemicznych w szpitalu.
Dlaczego?
Dlatego, że jeśli mamy trzech zakażonych jedną bakterią, to w sali nikt więcej z nimi leżeć nie powinien. Jeśli te trzy osoby leżą w siedmioosobowej sali, pozostałe łóżka powinny pozostać puste. Zespół może być poddany presji dyrekcji, która w celu racjonalizacji kosztów będzie naciskać, by jednak dołożyć pacjentów, którzy zakażeni nie są. Nie przesądzam, czy tak się stanie. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że nacisk na zespół szpitalny będzie wywierany.















