REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Ochrona Zdrowia

Firmy

Długi szpitali nie rosną

Aleksandra Fandrejewska, Sylwia Szparkowska 20-08-2009, ostatnia aktualizacja 20-08-2009 03:29
 Z nieoficjalnych informacji wynika, że w niektórych szpitalach 80 – 90 proc. wszystkich pieniędzy, jakie placówka dostaje na świadczenia medyczne, przeznaczane jest na wynagrodzenia dla personelu.
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w niektórych szpitalach 80 – 90 proc. wszystkich pieniędzy, jakie placówka dostaje na świadczenia medyczne, przeznaczane jest na wynagrodzenia dla personelu.
Najwięcej długów mają szpitale na mazowszu
źródło: Rzeczpospolita
Najwięcej długów mają szpitale na mazowszu

Poprawiła się jakość zobowiązań służby zdrowia. Przewidywania są jednak złe

Na koniec pierwszego półrocza szpitale i przychodnie miały ponad 9,65 mld zł długów. To o 26 mln zł (0,3 proc.) więcej niż rok temu i jedna piąta pieniędzy, jakie w 2009 r. Narodowy Fundusz Zdrowia wyda na świadczenia medyczne dla ubezpieczonych.

Przez ostatni rok poprawiła się jakość zobowiązań placówek. W długach służby zdrowia 2,3 mld zł to kredyty, których termin płatności już minął. W ciągu roku wysokość zobowiązań wymagalnych zmniejszyła się o 300 mln zł. Tak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia. – Szpitale od lat są oddłużane przez państwo, a potem zadłużają się powoli do wysokości 10 mld zł – mówi Marcin Tomalak, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Dodaje, że dopóki właściciele szpitali, głównie samorządy, rzeczywiście nie będą zdeterminowani do restrukturyzacji długów służby zdrowia, te wciąż będą rosły.

Według niego za ciągłe „rolowanie” długów w szpitalach nie odpowiadają jedynie niskie nakłady na służbę zdrowia: – Potrzebna jest zmiana stylu zarządzania, w tym niestety zmniejszenie zatrudnienia.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w niektórych szpitalach 80 – 90 proc. wszystkich pieniędzy, jakie placówka dostaje na świadczenia medyczne, przeznaczane jest na wynagrodzenia dla personelu.

W terminie długów nie płaciło 445 z 613 szpitali. Długi wymagalne ma 82 proc. tych placówek, dla których organem założycielskim jest powiat, i 77 proc. szpitali miejskich. Z danych resortu wynika, że najwięcej zaległości to niezapłacone rachunki za leki i materiały potrzebne w szpitalach – to ponad 1,2 mld.

Dyrektorzy szpitali nie mają złudzeń. – Gwałtownie spada rentowność szpitali. Jeśli nic się nie zmieni, nasza sytuacja w ciągu kilku miesięcy mocno się pogorszy – mówi Krystyna Barcik, dyrektor szpitala w Legnicy. Placówki na Dolnym Śląsku mają umowy z NFZ tylko do października. Dyrektorzy liczyli, że – podobnie jak to było w poprzednich latach – pod koniec roku NFZ będzie miał więcej pieniędzy i uda się wynegocjować lepszy kontrakt.

– Ale zaproponowano nam stawki, które są niższe niż w I połowie roku. Tylko na dwóch ostatnich miesiącach roku tracimy 2 miliony. Szpital zacznie przynosić straty – mówi Barcik. Obawia się, że szpitale wpadną w kolejne kłopoty finansowe, gdy nie dostaną pieniędzy za tak zwane nadwykonania, czyli pomoc dla pacjentów przyjętych ponad kontrakt z NFZ. – Przyjęliśmy chorych za 6 mln zł. Fundusz chce nam za nich zapłacić 1 mln. Żeby ograniczyć stratę, już przestałam przyjmować pacjentów na planowe operacje na neurochirurgii. Operowani są tylko chorzy, których życie jest zagrożone – dodaje Barcik. Eksperci uważają, że sytuacji finansowej w służbie zdrowia nie poprawi prowadzony przez rząd Donalda Tuska program wsparcia finansowego dla samorządów, które przekształcą swoje szpitale w spółki. Umorzone mają zostać przede wszystkim zobowiązania publicznoprawne.

Kto z tego skorzysta? – Na pewno te samorządy, w których istnieją szpitale wydmuszki. Instytucje działające w formie Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, w których skupiony jest cały dług, a które nie prowadzą żadnej działalności medycznej. Pieniądze rządowe pomogą pozbyć się tego garbu – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Gorzej jest ze szpitalami klinicznymi, które generują zdecydowaną większość zobowiązań. – Ich przekształcenie w spółki trudno sobie wyobrazić. Środowisko naukowe nie jest gotowe na rewolucyjne zmiany w szpitalach – mówi Wójcik. Jego zdaniem kolejni ministrowie zdrowia mają problem z nadzorem nad tymi placówkami: dyrektora szpitala powołuje rektor. Z kolei stanowisko rektora zależy od głosowania w radzie naukowej – w której zasiadają kierownicy klinik podlegający dyrektorowi. – W takich warunkach nie ma mowy o restrukturyzacji w szpitalu klinicznym – mówi Wójcik.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Konkursy wbrew logice, NFZ ogranicza dostęp do leczenia

Fundusz stawia wymogi, które powodują, że małe placówki znikają z rynku medycznego – mówi Andrzej Sośnierz, były prezes NFZ >>