Sąd Najwyższy
Kasacja nie dla każdego prawnika
Sąd Najwyższe chce, by nie wszyscy prawnicy mogli przed nim stawać. Taki pomysł budzi sprzeciw Naczelnej Rady Adwokackiej
Taki pomysł Sąd Najwyższy zgłosił w sprawozdaniu ze swej działalności w 2010 r.
To rodzi obawę, że powstanie kasta wybranych prawników - ostrzega prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Sprawozdanie I prezesa SN Stanisława Dąbrowskiego będzie prezentowane w przyszłym tygodniu na dorocznym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów SN, które ma się odbyć z udziałem przedstawicieli najwyższych władz państwowych i sądowych.
Zauważa w nim, że choć w zeszłym roku do SN wpłynęło ponad tysiąc spraw więcej niż w roku 2009, i był to trzeci kolejny rok zwiększenia napływu spraw, to doszło do nieznacznego tylko wydłużenia przeciętnego czasu ich rozpoznania. Z treści sprawozdania wynika, że czas oczekiwania na rozpoznanie sprawy w SN trzyma standard konstytucyjny i strasburski.
Ze sprawozdania wynika, że na orzeczenie SN w sprawie cywilnej czeka się 10 miesięcy, w sprawie z prawa pracy lub ubezpieczeń społecznych - 8 miesięcy, w sprawie karnej - 6 miesięcy, a w sprawach wojskowych - 1,5 miesiąca. Wiele jest spraw dyscyplinarnych sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy, rozstrzyganie ich to dodatkowa praca dla sędziów SN - zauważono także.
SN nadal uważa za swoje najważniejsze zadanie dbałość o jednolitość orzecznictwa polskich sądów i rozstrzyganie istotnych zagadnień prawnych. Głównie takie kasacje są przyjmowane do rozpatrzenia, pozostałe (których jest większość) przepadają na wstępnym etapie tzw. przedsądu.
W tym kontekście SN zauważa, że niektóre kasacje adwokatów i radców prawnych - bo tylko oni mogą je wnosić w imieniu swych klientów (fachowo nazywa się to "przymusem adwokacko-radcowskim") - są czasami zbyt obszerne, przez co zaciera się podstawowy walor środka zaskarżenia, jakim jest konkretność zarzutów.
- Sąd Najwyższy przeciwstawia się nadużywaniu prawa do sądu i marnotrawieniu znacznych środków publicznych, a także staje w obronie powagi i sensu instytucji przymusu adwokacko-radcowskiego - głosi sprawozdanie sędziego Dąbrowskiego.
Powtarza on postulat, aby przed Sądem Najwyższym mogła stawać tylko ograniczona liczba profesjonalnych pełnomocników - adwokatów i radców prawnych. - Rozwiązanie takie byłoby korzystne przede wszystkim dla samych stron, gdyż często wadliwe powołanie podstaw środka zaskarżenia uniemożliwia pożądane rozstrzygnięcie sprawy - czytamy w sprawozdaniu.
Krytycznie odnosi się do tego prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Andrzej Zwara.
- Nie tędy droga - powiedział PAP przestrzegając przed stworzeniem przez SN zamkniętej kasty prawników, co w naszym społeczeństwie grozi patologią. - Bo jak miałoby się decydować, ile osób i kto konkretnie może być na tej liście „dopuszczonych” do SN adwokatów i radców? - wyjaśnił.
- Nie powinno być tak, że Sąd Najwyższy sam zawęża podstawy wnoszenia kasacji i wiele z nich odrzuca bez rozpoznania, a teraz jeszcze chce dobrać sobie prawników, którzy mieliby dodatkowo ułatwiać im pracę. Właściwa droga to szkolenia aplikantów i doskonalenie zawodowe. My organizujemy właśnie takie szkolenia - jak występować przed Sądem Najwyższym, jak przed Trybunałem Konstytucyjnym, a jak przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - powiedział PAP mecenas Zwara.
Zobacz więcej w serwisie:
Prawnicy, doradcy i biegli » Sędziowie i sądy » Sądy i trybunały















