REKLAMA

Przestępczość

Wziął miliony i dał nogę

Jarosław Kałucki 17-03-2010, ostatnia aktualizacja 17-03-2010 01:27
Policja szuka mężczyzny, który wziął pieniądze z Centrum Obsługi Gotówkowej we Wrocławiu
autor: Miłosz Poloch
źródło: Fotorzepa
Policja szuka mężczyzny, który wziął pieniądze z Centrum Obsługi Gotówkowej we Wrocławiu

Olbrzymia kwota zamiast do banku trafiła w ręce złodzieja. Przebrał się za pracownika firmy ochroniarskiej

Poniedziałek, godz. 8, Centrum Obsługi Gotówkowej we Wrocławiu przy ul. Międzyleskiej.

– Dzień dobry, ja po gotówkę dla Raiffeisena – przedstawia się konwojent w mundurze firmy ochroniarskiej Solid Security. Ma identyfikator i legitymację. Pracownica wydaje mu worek z pieniędzmi. Są w nim złotówki i obce waluty – w sumie ponad 5 milionów złotych. Mężczyzna wsiada do furgonetki oklejonej emblematami firmy ochroniarskiej i odjeżdża.

W jednym z wrocławskich oddziałów Raiffeisen Banku pracownik coraz bardziej się niepokoi. Furgonetka powinna być już dobre pół godziny temu. Dzwoni na policję. – Nie wiemy, co się stało, ale do tej pory nie dotarły do banku pieniądze – zawiadamia oficera dyżurnego.

To udało się ustalić „Rz”. Jak wygląda oficjalna wersja? Choć komendant wojewódzki policji natychmiast powołuje specjalny zespół dochodzeniowy, po kilkudziesięciu godzinach policja podaje tylko strzępy informacji. Utajniona jest nazwa banku, nie wiadomo, skąd złodziej pobierał pieniądze.

– W sprawie jest wiele niejasności i znaków zapytania – przyznaje mł. asp. Paweł Petrykowski, rzecznik wrocławskiej policji. Dokładnej kwoty nie chcą podać ani policja, ani Raiffeisen Bank. – Nie jesteśmy stroną tego incydentu, zgłosiliśmy do organów ścigania niedostarczenie pieniędzy do banku – zaznacza rzeczniczka banku Joanna Cegłowska. – Zdarzenie to nie ma wpływu na działalność naszego oddziału, a sprawa rozegrała się na linii liczarnia zewnętrzna – firma zajmująca się transportem gotówki.

Krzysztof Lenart, rzecznik Solid Security: – Doszło do ewidentnego przywłaszczenia naszej tożsamości. W czasie zdarzenia nie było na miejscu żadnego z naszych pracowników. Nie zginął nam również żaden samochód transportowy. Jesteśmy tu równie poszkodowani jak bank, bo posłużono się naszą nazwą – podkreśla.

W jaki sposób ta maskarada mogła się powieść? – Bo procedury obowiązujące w takich sytuacjach są żenujące – ocenia Marek Woron, prezes firmy ochroniarskiej Societas i kanclerz Dolnośląskiej BCC. – Zamiast stosowania hasła dnia, elektronicznego kodu czy podobnych zabezpieczeń wystarczy legitymacja identyfikator, a w tym wypadku tupet i psychologiczne triki, by pobierać worki pieniędzy.

Próbowaliśmy się dowiedzieć, jak wyglądały te zabezpieczenia w Centrum Obsługi Gotówkowej – to zewnętrzna liczarnia, która przygotowuje pieniądze dla banków. Prowadzi ją firma Brink’s Polska. – Mamy zakaz informowania o jakichkolwiek aspektach sprawy – mówi Maciej Kosiacki, dyrektor ds. bezpieczeństwa. – Wszelkich informacji udziela policja.

A ta sprawdza różne wersje.

– Mamy już pewne wstępne ustalenia, ale na razie badamy wiele wątków – przyznaje Petrykowski, który nie chce komentować ustaleń „Rz”. Grupa operacyjna wciąż nie ma portretu pamięciowego sprawcy, choć nie założył maski. – Mamy tylko pewne informacje, jak mógł wyglądać – twierdzi Petrykowski.

To może oznaczać, że śledczy nie mają zaufania do pracownicy, która wydała gotówkę. Czy współpracowała ze złodziejem?

– Nie komentujemy nic poza podanymi informacjami – powtarza rzecznik policji. – Dla dobra śledztwa.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Sekcja potwierdza wersję matki

Wstępne wyniki sekcji zwłok półrocznej Magdy z Sosnowca wskazują na prawdziwość wersji podanej przez matkę. Przyczyną śmierci był tępy uraz tyłogłowia >>