REKLAMA

Reforma służby zdrowia

Weto dla reformy zdrowia

Sylwia Szparkowska 27-11-2008, ostatnia aktualizacja 27-11-2008 05:27
O weto najbardziej prosili prezydenta związkowcy. – Ze względu na dobro pacjentów – przekonują siostry z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Na zdjęciu podczas protestu w Sejmie 21 października
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Rzeczpospolita
O weto najbardziej prosili prezydenta związkowcy. – Ze względu na dobro pacjentów – przekonują siostry z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Na zdjęciu podczas protestu w Sejmie 21 października

Z wczorajszego weta wobec przekształcenia szpitali w spółki cieszą się związkowcy. Dyrektorzy mówią o zmarnowanej szansie. Teoretycznie ruch jest jeszcze po stronie Sejmu. Ale wiadomo, że tu ustawy przepadną

Lech Kaczyński zawetował trzy ustawy zdrowotne z pakietu uchwalonego przez Sejm: o zakładach opieki zdrowotnej, o pracownikach służby zdrowia i ustawę wprowadzającą. – Zdrowie nie jest towarem. Obiecałem, że nie dopuszczę do prywatyzacji szpitali – mówił. Przypomniał, że Senat odrzucił jego propozycję rozpisania referendum w tej sprawie. Daremne okazały się więc apele premiera i prośby PO.

Trzy inne ustawy z pakietu: o akredytacji, o konsultantach i o prawach pacjenta (ta ostatnia wprowadza niezależną instytucję Biura Rzecznika Praw Pacjenta) prezydent podpisał.

– Wejdą one w życie nawet mimo braku ustawy wprowadzającej. Pytanie, jak będzie można wykonywać ich zapisy, skoro nie ma ustawy wprowadzającej – mówi prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista.

Zdrowie to nie towar. Obiecałem, że nie dopuszczę do prywatyzacji szpitali - Lech Kaczyński, prezydent RP

Jeśli Sejm przyjmie weto, a praktycznie jest to przesądzone, bo obowiązkowym przekształceniom szpitali w spółki przeciwne jest nie tylko PiS, ale też SLD. Rząd zapowiada co prawda, że zrobi wszystko, by przekonać posłów do odrzucenia weta, ale skończy sie to raczej niepowodzeniem. Obowiązkowego przekształcania się w spółki więc nie będzie. Będzie się to mogło nadal odbywać na dotychczasowych zasadach. A to oznacza, że z tej możliwości skorzystają przede wszystkim małe placówki, które należą do powiatów. Nie zdarzyło się, by w spółkę przekształcił się duży szpital kliniczny czy wojewódzki.

Brak przekształceń spowoduje, że placówki takie nie dostaną też pomocy od państwa przewidzianej w zawetowanej ustawie wprowadzającej. Minister zdrowia Ewa Kopacz wręcz uważa, że doprowadzi to w konsekwencji do podziału placówek na lepsze i gorsze, które minister nazywa z przekąsem „prezydenckimi”.

Decyzję Lecha Kaczyńskiego ostro krytykuje też koalicyjny partner PO. – Pan prezydent godzi się na to i bierze odpowiedzialność, że w służbie zdrowia będzie nadal trwał bałagan – komentuje Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.

– Zmarnowany rok – uważa Maria Ochman, szefowa „S” służby zdrowia. – PO przygotowała przepisy, które nie podobały się ani pracownikom, ani pracodawcom, ani prawnikom. Nie słuchano naszych uwag. Nic dziwnego, że prezydent zawetował złe rozwiązania.

– Zmarnowana szansa – odpowiada Jarosław Kozera, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Ochrony Zdrowia. – Szpitale przygotowywały się do tych zmian. To weto wstrzymuje proces przekształceń, który jest nieunikniony.

O weto prosili prezydenta szczególnie związkowcy. – Ze względu na dobro pacjentów. W przekształconych w tej chwili szpitalach zwalniana jest kadra, chorzy mają zdecydowanie gorszą opiekę – twierdzi Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. – Tę reformę zaczęto od złej strony. Najpierw należało przyzwoicie ocenić, ile kosztuje leczenie, by spółki nie miały pokusy koncentrowania się na pacjentach, którzy przynoszą szpitalowi większy dochód.

Związkowcom nie podobało się założenie projektu, że przekształcenie szpitali w spółki miało być obowiązkowe.

– Rzeczywiście, m.in. środowisko szpitali klinicznych nie było na tak głębokie zmiany przygotowane. Nie ustalono na przykład, na jakich zasadach będą się w nich kształcić studenci – przyznaje Kozera. – Ale gdyby całą sprawę przeprowadzono inaczej, mogła być szansa na kompromis.

Środowisko medyczne najmocniej narzekało, że ustaw odpowiednio nie konsultowano. Projekt opracowany przez resort zdrowia zgłosili w Sejmie posłowie PO, a nie rząd. Potem go radykalnie zmieniono. – Na gorsze. Rozwiązania zradykalizowano. Naszych uwag nie uwzględniono – mówi Urszula Michalska z OPZZ.

Lekarze, którzy popierali przekształcenie szpitali w spółki, uważają z kolei, że rozwiązania były zbyt mało radykalne.

– Trzeba było poszukać sposobów dofinansowania służby zdrowia. Być może trzeba by wprowadzić np. dopłaty do każdej wizyty u lekarza – mówi Krzysztof Bukiel, szef lekarskich związków.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wątpliwości prezydenta w sprawie refundacji

Bronisław Komorowski wystosował do premiera list, w którym przedstawił swoje wątpliwości w sprawie rządowej ustawy o refundacji leków >>