REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Publicystyka

Kłopot z narodową pamięcią

Piotr Zaremba 07-06-2011, ostatnia aktualizacja 08-06-2011 07:15
Piotr Zaremba
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Piotr Zaremba
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita
Antoni Dudek, Instytut. Osobista historia IPN, Wydawnictwo Czerwone i Czarne 2011
źródło: materiały prasowe
Antoni Dudek, Instytut. Osobista historia IPN, Wydawnictwo Czerwone i Czarne 2011

Nawet gdyby IPN miał być spokojnym instytutem badawczym organizującym akademie w szkołach i wycieczki kombatanckimi szlakami, będzie i tak solą w oku wpływowych środowisk – pisze publicysta „Rzeczpospolitej"

To miała być zwykła recenzja książki Antoniego Dudka "Instytut. Osobista historia IPN". Wyszło coś więcej. Bo wieloletni pracownik i czołowa twarz IPN podsumowuje jego ponaddziesięcioletnią działalność w szczególnym momencie. Dudek występujący równocześnie w roli badacza i autora wspomnień zamknął swoją książką pewien okres. Nieprzypadkowo na promocji książki "Instytut" padło pytanie o przyszłość IPN. Nie da się dziś oddzielić opisu książki od próby odpowiedzi: co dalej.

Mowa obrończa

Stanowisko autora zostało wyrażone już we wstępie. Po nieomal powieściowym wprowadzeniu przypominającym dramatyczny moment katastrofy w Smoleńsku Antoni Dudek spróbował określić swój stosunek do instytucji, której poświęcił wiele lat życia: "Instytut Pogardy, Kłamstwa, Pałkarstwa, Pomówień, Plugastwa, Niegodziwości itd. itp. To tylko niektóre z licznych epitetów, jakimi określano instytucję, w której przyszło mi przepracować minioną dekadę. Bodaj żaden inny urząd w III Rzeczypospolitej nie wzbudził tylu negatywnych emocji. I o żadnym innym nie mówiono równocześnie, że to najbardziej udana instytucja w III RP. Nie podzielam żadnego z tych poglądów, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że ogólny bilans pierwszej dekady działalności IPN jest pozytywny".

Podczas promocji Dudek mówił jeszcze dużo mocniej o swoim emocjonalnym zaangażowaniu w obronę IPN. Wyczuwa się go nadal – i z tej książki, i z jego publicznych wystąpień. Nawet jeśli barwnie opisuje, jak nie zgadzał się z kolejnymi prezesami: Leonem Kieresem, potem Januszem Kurtyką.

Bardziej mowę obrończą niż akt oskarżenia napisał człowiek będący w wielu sprawach pomiędzy rozmaitymi stronami sporu, tak dalece, że powiedziałem mu na promocji: tacy obrywają dziś najbardziej – bo nie pasują do żadnej politycznej poprawności. Napisał ją też rasowy historyk uważający, że jego obowiązkiem jest nie tylko publicystyczna wyrazistość, lecz i dzielenie włosa na czworo, gdy dylematy są nieoczywiste. Człowiek, który poświęca wiele miejsce zdemistyfikowaniu i wyśmianiu fobii, obaw i dezinformacji antylustracyjnych kręgów z "Wyborczą" na czele, ale nie waha się też zetrzeć z mniemaniami Antoniego Macierewicza, całego PiS, a wreszcie z niektórymi koncepcjami Kurtyki.

Świat według Dudka

Jeśli Dudek w wielu momentach jest pomiędzy, nie wynika to z braku odwagi. Naraża się wielu: od sędziów wydających niemądre wyroki dotyczące rozliczenia przeszłości (padają nazwiska!) po kolegów historyków, którym nie waha się wypomnieć naciągania ocen do bieżących politycznych potrzeb (nazwiska są także). Świat Antoniego Dudka jest światem nieprostych racji i wyborów, ale jednak światem, gdzie prawda powinna być wyraźnie odróżniona od hipokryzji. Gdzie lepiej jest wiedzieć, niż nie wiedzieć. Lepiej znać prawdę, niż zamykać oczy i zatykać uszy.

Choć świat przez niego opisywany jest niestety też światem słabego, nieporadnego państwa, niespójnych sprzecznych przepisów i niemądrych urzędów, światem, gdzie nawet IPN-owska biurokracja działa nieraz przeciw podstawowym celom, do jakich IPN został powołany. Gdzie tak wiele prawnych i instytucjonalnych absurdów przeszkadza historykom, dziennikarzom, wreszcie tym, którzy chcą poznać prawdę o własnej przeszłości.

Nie zawsze ci przeszkadzający wywodzą się nawet z kręgów postpeerelowskich, w oczywisty sposób zainteresowanych gmatwaniem przyszłości. Czy z kręgów profesjonalnych obrońców dawnych kapusiów. Że przypomnimy Ewę Kuleszę, wybraną przez AWS inspektor danych osobowych, której urzędnicza nadgorliwość zaczęła w pewnym momencie zagrażać samej istocie działań IPN, jaką było prezentowanie przeszłości. A nawet samego pierwszego prezesa Leona Kieresa, z jednej strony zapewniającego IPN przetrwanie w trudnych chwilach dominacji lewicy, a z drugiej wikłającego go w swoje rozterki i lęki.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Antoni Dudek, Tomasz Lis, ipn, Łukasz Kamiński

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Krakowscy oburzeni usunięci z Rynku Głównego

Policja i straż miejska usunęła dziś ok. 6.00 rano z serca Krakowa protestujących tu od poniedziałku przeciwko polityce miasta >>