REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Publicystyka

Samochwały droga przez mękę

Jarosław Kaczyński 18-03-2011, ostatnia aktualizacja 19-03-2011 14:41
JAROSŁAW KACZYŃSKI
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
JAROSŁAW KACZYŃSKI
Szef rządu w Sejmie, 3 kwietnia 2009 roku
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Szef rządu w Sejmie, 3 kwietnia 2009 roku

Filozofia rządzenia Donalda Tuska to połączenie masochizmu z autoreklamiarstwem i ucieczką od odpowiedzialności – lider PiS odpowiada na tekst premiera opublikowany w „Gazecie Wyborczej” z 12 – 13 marca

Rząd Donalda Tuska jest jak socjalizm w słynnym powiedzonku Stefana Kisielewskiego: bohatersko pokonuje trudności nieznane pod żadnymi innymi rządami oprócz jego własnych. Ileż jest znoju i starań w tym dążeniu premiera Tuska do heroicznego przełamywania oporu państwowej materii. Ten trud, czasem syzyfowy, miałem okazję poczuć niemal na własnej skórze, czytając w „Gazecie Wyborczej" (z 12 – 13 marca) podsumowanie rządów dokonane przez samego Donalda Tuska. Momentami sprawiało to wrażenie jakiejś nowej wersji głośnej kiedyś powieści Jacka Londona „Martin Eden", gdzie dzielnemu bohaterowi wiatr wiał w oczy i często miał pod górkę.

Tusk mizantrop

Donald Tusk walczy nie tylko z banalnym oporem materii. On zmaga się także z „losem" i „fatum". „Przemknęło mi przez głowę, że nad naszym narodem ciąży chyba jakieś fatum. Ledwie pojawia się szansa na normalność, a los, zamiast postawić przed nami zwykłe, codzienne problemy, jakimi inne narody żyją przez całe stulecia, tradycyjnie przygotował nam straszliwą nawałnicę. Łatwo sobie wyobrazić, co by się stało z pozycją i niezależnością naszego kraju, gdybyśmy tej nawałnicy ulegli" – napisał dramatycznie Donald Tusk o Polsce w czasach światowego kryzysu finansowego. Pewien znajomy przedwojenny nauczyciel, gdy słyszał, jak to los o czymś decyduje, np. „rzucając" kogoś do Nowego Jorku, sarkastycznie stwierdzał: „Jaki tam los. Statek przetransportował go do Ameryki i tyle. Transatlantyki nie są napędzane przez los, tylko silnikami".

Donald Tusk woli zmagać się z losem, bo sądzi, że to nadaje jego postaci dramatycznego wymiaru. Jeśli nawet, to niekoniecznie poważnego. Jego wyznania wobec czytelników „Gazety Wyborczej" jako żywo przywodzą mi na myśl dylematy Alcesta, głównego bohatera komedii Moliera „Mizantrop".

Alcestowi wszystko się nie podoba z wyjątkiem samego siebie. Wszystkich podejrzewa o podstęp, fałsz i zdradę, podczas gdy problem tkwi w nim samym, a nawet wiele problemów, czyli pycha, upór i egoizm. Niby nie lubi świata salonów, ale w nim tkwi. Niby nie cierpi takich osób jak kokietka Celimena, lwica salonowa, ale żyć bez niej nie może. Niby nie toleruje kłamstwa, ale bez większego problemu sam się oszukuje, byleby mieć złudzenie, że jest kochany. Ostatecznie czuje się przez wszystkich zdradzony i malowniczo cierpi.

Zastanawiam się – mając w pamięci głęboką mądrość zawartą w powiedzonku Kisiela o socjalizmie – po co Donald Tusk cierpi tak jak Alcest w „Mizantropie". Przecież większość problemów stworzył sobie sam, a sytuacja nie byłaby zgoła dramatyczna, gdyby zwyczajnie potrafił rządzić. A przynajmniej gdyby wiedział, co się powinno robić, będąc premierem.

Władza, czyli droga przez mękę

Przypominam sobie z czasów szkoły podstawowej, że często koledzy wyrwani do odpowiedzi i niepotrafiący sobie poradzić z pytaniem nauczycielki, odpowiadali, że przecież się uczyli. Tylko nie udało im się nauczyć. Donald Tusk zachowuje się identycznie: często w tekście w „Gazecie Wyborczej" oznajmia, że bardzo się starał, czyli się uczył.

Niestety, nie wyszło. Oto, co napisał np. o idei „jednego okienka": „Niestety, próba wprowadzenia „jednego okienka" okazała się dla nas bolesną lekcją. Pomysł, w zamierzeniu dobry, utknął na mieliźnie urzędniczej mentalności". Czyli wina nawet nie leży po stronie premiera i jego rządu, bo oni pilnie się uczą. Zawiniła bezduszna machina urzędnicza. Z tekstu Donalda Tuska wynika zresztą. że także w wielu innych sferach zawiniło jakieś fatum, a premier ma po prostu pecha, że stało się to za jego rządów.

Zacząłem się nawet niepokoić, czy ktoś, kto ma takiego pecha, kto ma takie fatalistyczne podejście do rzeczywistości, może być dobrym szefem rządu. Bo notoryczny pech może doprowadzić do rozwinięcia się kompleksu Jonasza, czyli takiej postawy, w której dominuje lęk przed podejmowaniem nowych ról, przed koniecznością rozwiązywania problemów. Wtedy rządzenie, które wymaga „tylko" kompetencji, wiedzy, zdecydowania i odwagi, naprawdę staje się „drogą przez mękę", niczym życie w głośnej trylogii Aleksieja Nikołajewicza Tołstoja.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Przeczytaj więcej o:  Gazeta Wyborcza, Opozycja, Tusk, kaczyński, polemika, rząd

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Krakowscy oburzeni usunięci z Rynku Głównego

Policja i straż miejska usunęła dziś ok. 6.00 rano z serca Krakowa protestujących tu od poniedziałku przeciwko polityce miasta >>