Społeczeństwo
Polaków kręcą spory o najnowszą historię
Książki o współczesnych dziejach Polski sprzedają się lepiej niż bestsellery literatury pięknej. Warunek? Kontrowersyjny temat i odważny autor
Dziś do księgarń w całym kraju trafia budząca wielkie emocje książka Romana Graczyka "Cena Przetrwania? SB wobec "Tygodnika Powszechnego". Publikacja, w której autor opisuje uwikłanie niektórych znaczących redaktorów "Tygodnika" we współpracę z służbami PRL, od tygodni jest szeroko omawiana i dyskutowana w mediach. Pod adresem autora padło wiele ostrych sformułowań. Wydawnictwo Znak odmówiło nawet wydania książki. Graczykowi udało się jednak znaleźć wydawcę.
– Do księgarń trafi ok. 6 tysięcy egzemplarzy – informuje wydawnictwo Czerwone i Czarne. – Jeśli będzie duże zainteresowanie, przygotujemy dodruk.
Ta liczba budzi szacunek, bo przeciętny nakład książki prozatorskiej polskiego autora to od kilkuset do 2 tysięcy egzemplarzy. Ale prozaikom trudno wywołać takie zainteresowanie swoimi publikacjami, jak autorom ostrych książek historycznych. Spory o historię najnowsza nie schodzą przecież z łamów gazet.
– Książka, wokół której jest awantura, natychmiast się sprzedaje, i to nie podlega dyskusji – podkreśla Piotr Dobrołęcki, redaktor naczelny "Magazynu Literackiego Książki". Zwraca uwagę, że w ostatnich latach wiele pozycji historycznych odniosło sukces porównywalny z literaturą popularną.
Historyk prof. Jan Żaryn dodaje: – Książki bez medialnego PR po prostu nie istnieją. Wcześniej poza środowiskiem historyków nikt się nimi nie interesował, a teraz stały się propozycją dla całego społeczeństwa, i to jest pozytywne zjawisko. Stały się częścią popkultury, a wydawnictwa bardzo dobrze to wyczuły.
Wystarczy wspomnieć ogromne zamieszanie, jakie towarzyszyło wydaniu książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego "Księża wobec SB" (2007). Autor opisywał w niej przypadki współpracy księży z archidiecezji krakowskiej z służbami PRL. Na długo przed premierą stała się bombą.
– Dostałem zakaz wypowiadania się od kardynała Stanisława Dziwisza, kuria stwierdziła, że moja działalność wypacza obraz kapłana, grożono mi procesami, wydawnictwo Znak wahało się, czy jej nie wycofać – wspomina ks. Isakowicz-Zaleski. – Był taki moment, że nawet się zastanawiałem, czy nie wystąpić z kapłaństwa. Na szczęście dostałem wsparcie od wielu życzliwych ludzi. Nikt mnie też nie pozwał, co chyba pokazuje, że książka była rzetelna.
Okazała się bestsellerem: sprzedano ponad 140 tys. egzemplarzy. – To praca pełna trudnych historycznych materiałów, więc wynik mnie bardzo zaskoczył – mówi "Rz" ks. Isakowicz-Zaleski. – Pewnie gdyby nie to gigantyczne zamieszanie, sprzedaż byłaby dużo mniejsza.
– To nie była dyskusja, ale medialna nagonka – tak z kolei o burzy, jaka rozpętała się przed wydaniem przez IPN w 2008 r. książki o współpracy Lecha Wałęsy z SB, mówi dziś dr Sławomir Cenckiewicz, który napisał ją z dr. Piotrem Gontarczykiem. – Atakowali nas naukowcy, politycy i dziennikarze. Najzabawniejsze, że nikt z nich nawet jej nie czytał.
Książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" okazała się jednak wielkim sukcesem wydawniczym. IPN opublikował ją w niemal 50 tys. egzemplarzy i cały nakład rozszedł się błyskawicznie. Przed placówkami Instytutu ustawiały się długie kolejki osób, które chciały kupić książkę.
– Inne publikacje Instytutu są wydawane średnio w nakładzie ok 1 tys. – 2 tys. egzemplarzy – podkreśla Karolina Jackowska z IPN.
Przeszłości byłego lidera "Solidarności" poświęcona była i inna książka Cenckiewicza "Sprawa Lecha Wałęsy". Jak informuje wydawnictwo Zysk i Spółka, kupiło ją ok. 40 tys. czytelników.
Olbrzymie zamieszanie wywołała też biografia Wałęsy autorstwa Pawła Zyzaka, w której autor opisuje m.in. kontrowersyjne historie z życia prywatnego byłego prezydenta. – Było ono szczególnie przykre dla samego Zyzaka. Nie przedłużono z nim umowy w IPN, był przez jakiś czas bezrobotny, potem pracował w supermarkecie – wylicza Zuzanna Dawidowicz z oficyny Arcana, która książkę wydała. Zainteresowanie nią nie przełożyło się na sprzedaż.















