"Rzeczpospolita" ujawnia
Rosja unieważnia zeznania
Rosjanie: wyłączcie z akt część zeznań kontrolerów ze Smoleńska
Rosyjscy śledczy przysłali nowe zeznania Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki – kontrolerów ze smoleńskiego lotniska, którzy 10 kwietnia sprowadzali na ziemię prezydencki Tu-154.
Wśród materiałów jest decyzja unieważniająca zeznania kontrolerów złożone zaraz po katastrofie.
– Z pisma wynika, że tamte ich zeznania zostały uznane za niedopuszczalne na podstawie artykułu 166 kodeksu postępowania karnego Federacji Rosyjskiej – twierdzą rozmówcy „Rz”.
Dlaczego Rosjanie je zakwestionowali? Bo pozwala na to art. 166, gdy są wątpliwości dotyczące „czasu i miejsca” przesłuchań kontrolerów lub zeznania są ze sobą sprzeczne. A z protokołów kwietniowych przesłuchań wynika, iż Plusnin i Ryżenko byli w tym samym czasie przesłuchiwani przez tych samych prokuratorów, co jest niemożliwe. W ich zeznaniach są sprzeczności. Kontrolerów ponownie przesłuchano w sierpniu.
– Otrzymaliśmy decyzję rosyjskiej prokuratury odnoszącą się do kwietniowych przesłuchań kontrolerów – potwierdza płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy. – Co dokładnie jest w niej napisane, będziemy wiedzieć, gdy przetłumaczy ją tłumacz przysięgły.
Rosjanie nie wezmą pod uwagę w swoim śledztwie zeznań z kwietnia i chcą, by nasi prokuratorzy też uwzględniali tylko te złożone w sierpniu. – Dla nas ważne są informacje zawarte w protokołach obu przesłuchań – mówi nieoficjalnie jeden z polskich śledczych.
Co latem zeznali kontrolerzy i czy ich relacja różni się od tej z kwietnia? Tego nie udało nam się ustalić.
Mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy: – Jeżeli rosyjska prokuratura unieważniła poprzednie zeznania kontrolerów, jest to niebywałe i wyjątkowo niepokojące.
Paweł Plusnin i Wiktor Ryżenko to najważniejsze – z rosyjskiej strony – osoby dramatu. To oni 10 kwietnia sprowadzali polskiego tupolewa: ich polecenia i komunikaty miały wpływ na decyzje pilota Tu-154.
Obaj kontrolerzy zostali przesłuchani w Rosji tuż po katastrofie. W tym, co mówili, były niejasności. Najważniejsze:
- utrzymywali załogę tupolewa w przekonaniu, że samolot jest na dobrej ścieżce i kursie, chociaż tak nie było (Tu-154 był przed lądowaniem ok. 30 – 50 m od środka pasa startowego);
- Ryżenko informował pilota, że samolot jest na właściwej wysokości, a w kilku momentach był na innej niż wymagana (np. 4 km od pasa powinien być 200 metrów nad ziemią, a według meldunków nawigatora był na 300 metrach);
- kontrolerzy podawali załodze mylne dane o pogodzie, zaniżając widoczność (mówili, że widać na 400 m, a było na 800 m) – według nich miało to skłonić pilota do lądowania na innym lotnisku;
- w wywiadzie dla portalu LifeNews.ru Plusnin mówił, że proponował pilotowi lotnisko zapasowe, ale ten miał odmówić. Ale nie ma tego w stenogramach.
Nasi śledczy nie chcą oceniać decyzji rosyjskich prokuratorów. – Będziemy mogli się odnieść po przetłumaczeniu materiałów – ucina płk Rzepa.
Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński ma się zwrócić do republikańskich kongresmenów z USA o pomoc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. Chce wystosować list w tej sprawie. W połowie listopada do USA ma pojechać zajmująca się w PiS sprawami zagranicznymi Anna Fotyga w towarzystwie Antoniego Macierewicza.
Lewe szkolenia w specpułku?
Piloci 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który wozi najważniejsze osoby w państwie, fałszowali dokumentację szkoleniową – donosi portal TVN 24. Chodzi m.in. o poświadczanie przeprowadzenia szkoleń ze startu i podchodzenia do lądowania, które w rzeczywistości się nie odbyły. – Samolot nie musi startować i lądować po każdym kręgu, wystarczy jeśli on wystartuje na loty szkolne i odbędzie 15 – 18 lotów bez dotykania kołami ziemi – tłumaczy informator portalu.
W ten sposób jego zdaniem oszczędzano paliwo i ogumienie kół. Dlatego maszyny, zamiast wielokrotnie startować i lądować, tylko krążyły nad lotniskiem.
Sprawą zajęły się już Żandarmeria Wojskowa i prokuratura. Doniesienie w tej sprawie już kilka miesięcy temu złożyło Dowództwo Sił Powietrznych. Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa przyznał, że prokuratorzy sprawdzają ten wątek w ramach śledztwa smoleńskiego. Szef MON Bogdan Klich ujawnił we wtorek w TVN 24, że śledczy prowadzą takie dochodzenie od czerwca. Do sprawy odniósł się też prezydent Bronisław Komorowski. Jego zdaniem te informacje świadczą o „swoistym kryzysie” wokół 36. specpułku. Dodał, że sprawą powinien się zająć MON. – Życzę ministrowi obrony narodowej wyciągnięcia jak najdalej idących wniosków z tych wszystkich zjawisk, które się zdarzają w różnych miejscach w strukturze sił zbrojnych– powiedział prezydent.















