REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Druga strona

Unijna dyplomacja dla wybrańców

Marek Magierowski 23-08-2010, ostatnia aktualizacja 23-08-2010 07:27

Na 115 stanowisk ambasadorów Unii Europejskiej Polska ma dziś – zero.

To niewiele, zważywszy, że mowa o dużym, 38-milionowym kraju mającym spore ambicje i leżącym w ważnym strategicznie miejscu na ziemi. Mieliśmy płynąć „w głównym nurcie” unijnej polityki zagranicznej, jak mawiał minister Sikorski, lecz jak dotąd zostaliśmy na brzegu.

„Niektóre kraje zaoszczędzą teraz trochę pieniędzy, korzystając z usług placówek UE” – stwierdził niedawno francuski minister ds. europejskich Pierre Lellouche. „Nie dotyczy to oczywiście Francji, która wciąż będzie utrzymywać sieć ambasad na całym świecie” – dorzucił przezornie. Dla rządu Donalda Tuska taka oszczędność miałaby sens, gdybyśmy uzyskali w zamian kilka stanowisk ambasadorskich w ważnych dla Warszawy stolicach. Na razie nie mamy ani jednego, a liczba naszych ludzi, którzy są włączeni w struktury służby zewnętrznej UE, jest zupełnie nieproporcjonalna do wagi Polski w Unii.

Unijna dyplomacja miała być z założenia nowoczesna i kompetentna, tymczasem większość dotychczasowych nominacji wskazuje, że nie o fachowość i wiedzę tu chodzi, lecz o czystą politykę. Polskich urzędników jak na lekarstwo, za to Belgów – zatrzęsienie. Mało kto zapewne się domyślał, że Belgia jest w dyplomacji taką potęgą. A co z językami obcymi? Bez przesady, jest przecież Google Translator.

I tak ambasador UE w Pekinie nieznający chińskiego będzie rywalizować o wpływy z przedstawicielem Stanów Zjednoczonych Jonem Huntsmanem, który, tak się jakoś składa, posługuje się biegle nie tylko mandaryńskim, lecz także tajwańskim dialektem hokkien. Podobnie jest w Ankarze: wysłannik Unii nie zna tureckiego, za to desygnowany na nowego ambasadora Stanów Zjednoczonych Frank Ricciardone mówi płynnie po turecku, arabsku, francusku i włosku.

Raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych jest smutnym dokumentem, bo po raz tysięczny pokazuje czarno na białym, jak mają się unijne slogany o wielkich projektach i dalekosiężnych celach do rzeczywistości.

Co gorsza jednak, większość Europejczyków po raz tysięczny daje się na to nabrać.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Krakowscy oburzeni usunięci z Rynku Głównego

Policja i straż miejska usunęła dziś ok. 6.00 rano z serca Krakowa protestujących tu od poniedziałku przeciwko polityce miasta >>