Rozmowa "Rz"
Rżnięcie tępym nożem
Jacek Żakowski: Gorzej niż teraz w mediach publicznych nie będzie. PO trochę się liczy z opinią publiczną
Rz: Mamy dwóch nowych członków KRRiT. Jan Dworak i Krzysztof Luft to bezpartyjni fachowcy? PO zapowiadała, że tylko tacy będą teraz rządzić mediami.
Jacek Żakowski, publicysta, współtwórca projektu ustawy medialnej środowiska twórców: Dworak z pewnością tak. Jest bliski środowiskowo PO, ale jest niezależny od partyjnych instytucji. Sprzeciwiał się np. likwidacji abonamentu. O Lufcie mogę powiedzieć mniej.
Nowe osoby w KRRiT to tylko jeden krok PO. Jest też ustawa, która zmienia zarządy TVP i PR. Obywatelski Komitet Mediów Publicznych, którego jest pan pełnomocnikiem, protestuje przeciwko niej. Boi się pan, że Platforma upartyjni media?
One już są upartyjnione. Projekt PO niesie ryzyko, że zmieni się tylko partia, która je kontroluje. Trzech z siedmiu członków rad nadzorczych TVP i PR mają wyznaczyć ministrowie z Platformy. W sumie PO miałaby przynajmniej czterech członków, czyli większość. Ta większość decydowałaby o działaniu zarządów mediów publicznych. A KRRiT decydowałaby o programach, jakie będą nadawane, zatwierdzając co roku plany programowo-finansowe. Taki projekt faktycznie tworzy komercyjne media rządowe. Jak w Rosji.
Jednak sytuacja w mediach publicznych jest katastrofalna. Widząc, co się dzieje w "Wiadomościach", telewizyjnej Jedynce czy radiowej Trójce, trudno namawiać polityków do bezczynności. Dlatego można by nawet taką ustawę zaakceptować, jeśliby rzeczywiście była rozwiązaniem tymczasowym.
Czasem tzw. prowizorki są bardzo trwałe...
Dlatego można takie rozwiązanie zaakceptować jako zło konieczne tylko pod warunkiem, że PO będzie umiała ustawowo zagwarantować jego tymczasowość. Na przykład zapisując w ustawie, że traci ona moc po roku.
Najbliższy rok to wybory samorządowe i parlamentarne. Media mogą być znów wykorzystywane w kampanii.
Jest takie ryzyko. Ale gorzej niż teraz nie będzie. Poza tym mam nadzieję, że w odróżnieniu od radykalnej prawicy, która dziś szaleje w mediach publicznych, PO będzie się mitygowała.
Skąd ta nadzieja?
PO trochę się liczy z opinią publiczną. Hamowałaby się przed taką ostentacją, z jaką mamy do czynienia teraz.
Bez ostentacji też można uprawiać polityczny PR.
Ale jednak czym innym jest zadźgać kogoś tępym nożem i zedrzeć z niego ubranie, a czym innym wyjąć komuś 100 złotych z kieszeni.
PO chce tylko ukraść stówę?
Nominacja Dworaka daje nadzieję, że jeśli PO wprowadzi taką doraźną ustawę, będzie to najwyżej wyjęcie stówki z kieszeni, a nie wstęp do likwidacji mediów publicznych. Ale to, co działo się po tragedii smoleńskiej i podczas kampanii wyborczej w Jedynce czy Trójce – to było rżnięcie tępym nożem.
Ale pan sam pracuje w tej strasznej, opanowanej przez prawicę telewizji...
Cały czas mówię tylko o Jedynce.
Dwójka i TVP Info nie są upolitycznione?
Nieporównywalnie mniej. Ci, którzy rządzą TVP Info i Dwójką, potrafią się samoograniczać. To widać w codziennej publicystyce, w tym, jacy goście są zapraszani. Jest kolosalna różnica między programem Tomasza Lisa a "Misją specjalną".
PiS skarży się, że jeśli TVP przejdzie w ręce PO, to już wszystkie najważniejsze telewizje będą prezentowały podobną opcję.
PiS mogło o tym myśleć, kiedy było przy władzy. Mogło wtedy odpolitycznić media. A kombinowało tylko, jak zgarnąć wszystko dla siebie. Teraz za to zapłaci. Boję się, że część PO nie zrozumiała tej lekcji. Ale może uda nam się wytłumaczyć politykom, że za rok premierem może zostać Zbigniew Ziobro, więc nie opłaca im się utrzymywać systemu, w którym rządzący robią z mediami, co chcą.
Czy można wierzyć w zdolność polityków do samoograniczenia?
Kultura to samoograniczenia. Człowiek kulturalny nie beka w towarzystwie, nie kopie staruszki, żeby przed nią wejść do tramwaju. Kultura polityczna to też są głównie samoograniczenia. Politycy się jej stopniowo uczą. Reforma samorządowa oznaczała samoograniczenie rządu i parlamentu. Ostatnia reforma prokuratury czy IPN podobnie. Poparcie wszystkich partii dla projektu Komitetu Obywatelskiego to kolejny krok w tym kierunku. Premier Donald Tusk zachęcał nas, żebyśmy zaproponowali system, który definitywnie pozbawi polityków możliwości wpływania na media. Nie wszyscy tego chcą, ale wierzę, że ich przekonamy. Wierzę, że dzikość IV RP jest nurtem schyłkowym w polskiej polityce i w Platformie także.













