Kraj
Kołobrzeg chce być lepszy niż Sopot
Miasto przeprowadzi unikatowe badania – na terenie konkurencji sprawdzi, dlaczego turyści wybrali inne kurorty
Kołobrzeg chce stworzyć ranking nadmorskich miast wypoczynkowych. Wybrał nietypowy sposób – przeprowadzi badania nie tylko u siebie, lecz także w Sopocie, Międzyzdrojach i Świnoujściu. – Właśnie te miasta, a nie pobliską, ale kilkakrotnie mniejszą Łebę, uznajemy za największą konkurencję – mówi Marta Ostapiec, p.o. dyrektora Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Kołobrzegu. – Dotrzemy do wczasowiczów w tych kurortach, ale nie zdradzę, w jaki sposób. I sprawdzimy, co może ich nakłonić do odwiedzenia Kołobrzegu.
Turyści w ankietach odpowiedzą m.in., czym się kierują, wybierając miejsce wypoczynku. Czy ważniejsze są dla nich plaże, hotele, puby, architektura, a może zdecydowały potrzeby zdrowotne. Wszak uzdrowisko nad Parsętą reklamuje się jako „klimatyczny Kołobrzeg” i „strefa jodu”.
– Chcemy sprawdzić, czy do Międzyzdrojów i Świnoujścia przybywają podobni klienci jak do nas. Sopot zabiera większość osób z Warszawy, bo do Trójmiasta jest blisko, do nas zaś jedzie się pociągiem 10 godzin, a samochodem w zależności od pory dnia 6 – 8 godzin – dodaje Marta Ostapiec.
Nie ma festiwalu, jest jod
Badania mają się rozpocząć na początku sezonu letniego i potrwają rok.
Ich wyniki mogą być bardzo ważne dla miasta, bo dochody 45-tysięcznego Kołobrzegu w dużej mierze zależą od liczby wczasowiczów. A tych w ubiegłym roku było 400 tys.
Czy takie badania pozwolą mu przegonić konkurencję? – Jeśli przeprowadzi je szybciej niż inne miasta, będzie miał przewagę informacyjną i punkt startu do konkretnych działań – zauważa dr Magdalena Florek z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, specjalistka od marketingu terytorialnego.
Jej zdaniem teraz Kołobrzeg sprawia wrażenie miasta bardziej nastawionego na gości z Niemiec i Skandynawii niż krajowych. – To właśnie dla nich przygotowana jest oferta salonów kosmetycznych i odnowy – uważa Magdalena Florek. I dodaje: – Miasto nie budzi już jednoznacznych skojarzeń, jakim kiedyś był festiwal piosenki żołnierskiej.
Kwiaciarki sprzedają po angielsku
Kołobrzeg pomysł na przeprowadzenie ankiet podpatrzył w kojarzącym się z piernikami i Kopernikiem Toruniu. Od 2005 r. trwa tam „Monitoring ruchu turystycznego”. Jednak jest prowadzony inaczej – tylko na miejscu. Turyści wypełniają ok. 2 tys. ankiet rocznie.
– Cudzoziemcy skarżyli się, że nie mogą się porozumieć, więc kwiaciarki, recepcjonistki, kasjerzy PKP, strażnicy miejscy uczą się angielskiego, a tablice na zabytkach i kierunkowskazy prowadzące do nich są w trzech językach: polskim, angielskim i niemieckim – opowiada Bogusława Sypniewska z Ośrodka Informacji Turystycznej.
Wprowadzono też inne przyjazne turystom rozwiązania, np. za parkowanie można płacić esemesami lub specjalnymi żetonami, które hotele i restauracje rozdają gościom.
– W ankietach skarżono się także na opłaty za bagaże w komunikacji miejskiej. To był decydujący argument dla rady miasta, która postanowiła znieść ten obowiązek – dodaje Agnieszka Pietrzak, rzeczniczka prezydenta Torunia.
Zmieniającym się miastem zachwycona jest Alicja Lubowicka, studentka archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. – Choć jest duży nacisk na remontowanie średniowiecznych budynków, to jednak powstało multimedialne Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki czasu” – cieszy się. Ale wskazuje też, co jeszcze należy zmienić: – Problemem jest zatrzymanie turystów na dłużej, bo Toruń kojarzy się z miejscem na jednodniowy wypad. Dlatego trzeba wyremontować szkaradny dworzec kolejowy, zabytkowe kamienice z przełomu XIX i XX w. na Bydgoskim Przedmieściu i uratować popadający w ruinę Zamek Dybowski.
Do Krakowa wracają
Jedno z miast najchętniej odwiedzanych – Kraków – badania ruchu turystycznego prowadzi już od 1999 r. Co roku, od wiosny do jesieni, przyjezdni wypełniają około 3 tys. ankiet. Średnio ok. 90 proc. chce tu wrócić. Miasto stara się o nich dbać. – W gąszczu ulic pojawiły się kierunkowskazy dla pieszych, przybywa punktów Sieci Informacji Miejskiej, a w sąsiedztwie centrum powstała sieć przystanków turystycznych dla autobusów – wymienia Michał Jakubczyk z Urzędu Miasta Krakowa.













