Świadek chce pozwać członka komisji
Grzegorz Maj, były prawnik Totalizatora Sportowego, zaprzeczył przed komisją, jakoby miał być autorem projektu ustawy o grach
- Wbrew rozpowszechnianym w mediach informacjom nie byłem autorem projektu ustawy, który w czerwcu 2006 roku prezes Totalizatora Sportowego zaproponował wiceministrowi finansów panu Marianowi Banasiowi - powiedział w czasie swojej swobodnej wypowiedzi Maj.
Podkreślał, że w TS pracował od maja 2006 r., czyli niewiele ponad miesiąc od przekazania projektu do Ministerstwa Finansów. "Nie miałem nigdy wcześniej, ani zresztą po zakończeniu pracy w Totalizatorze Sportowym również, do czynienia z rynkiem hazardowym. Nie pracowałem, nie współpracowałem z żadnym podmiotem działającym na tym rynku" - oświadczył Maj.
Maj zeznał, że pracował w TS od maja 2006 do kwietnia 2007 r. i pełnił wówczas funkcję pełnomocnika zarządu do spraw organizacyjno-prawnych oraz przez kilka miesięcy - dyrektora działu prawnego.
Jak mówił, został koordynatorem prac wewnętrznego zespołu ekspertów, który powstał po otrzymaniu przez TS zaproszenia od Ministerstwa Finansów do prac nad nowelizacją ustawy o grach.
- Jako krzywdzące i naruszające moje dobre imię uważam twierdzenie, że przygotowywane zmiany miały służyć interesom firmy Gtech. Wszelkie proponowane zmiany miały na celu maksymalizację przychodów skarbu państwa, nie wskazywanie optymalnego partnera do realizacji projektu - oświadczył Maj.
Do sądu za aspekty
Grzegorz Maj zapowiedział złożenie pozwu do sądu przeciwko przesłuchującemu go Jarosławowi Urbaniakowi (PO). Maj uznał, że poseł PO użył wobec niego obraźliwych sformułowań.
- Użył pan wobec mnie sformułowań, które są obraźliwe, naruszają moje dobre imię. Kiedyś jeszcze sto lat temu takie kwestie regulował kodeks Boziewicza (Polski Kodeks Honorowy), dzisiaj niestety nie obowiązuje, zresztą dotyczył ludzi honorowych - mówił do Urbaniaka Maj.
Urbaniak pytał, dlaczego tych uwag nie zawarł w piśmie, tylko stwierdził jednoznacznie, że umowa z GTech uniemożliwia Totalizatorowi zorganizowanie przetargu i państwowy monopolista jest skazany na współpracę z tą firmą. - To są pana słowa, pana cytaty, one nie są obarczone przypisami, uwagami, że prawdopodobnie, że patrząc na to biznesowo, a nie formalnie. Pan stwierdza jednoznacznie. Koniec. Kropka. Teraz pan mówi, że trzeba rozróżnić różne aspekty. Tam nie ma aspektów - zwracał się do Maja Urbaniak.
Właśnie po tych słowach Maj oświadczył, że poseł PO próbuje wobec niego używać sformułować obraźliwych. - Po raz kolejny próbuje pan używać wobec mnie tego typu sformułowań. Chciałbym pana zapewnić, że na pewno tę kwestię rozstrzygniemy, z tym, że polem już nie będzie komisja i pana zaproszenie mojej osoby, ale moje zaproszenie pana na salę sądową - oświadczył świadek.
Dopytywany przez Franciszka Stefaniuka (PSL) o jakie pomówienia dokładnie chodzi, odpowiadał, że pojawiały się one już w prasie od 2007 r. Jednym z nich - jak mówił - jest twierdzenie, że w jakiś niejasny sposób napisał projekt nowelizacji ustawy hazardowej i w porozumieniu, czy za wsparciem Przemysława Gosiewskiego (PiS) chciał ją "realizować".
- Jeszcze kolejnym pomówieniem jest stwierdzenie, które mówi, że wspólnie z prezesem (TS) Kalidą zamykaliśmy usta urzędnikom w Ministerstwie Finansów - oświadczył Maj.
Ministerstwo Finansów przeciwne korzyściom dla budżetu
Szef komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO) pytał Maja, dlaczego TS przekazywał swoje uwagi do projektu za pośrednictwem Kancelarii Prezydenta.
Maj wyjaśnił, ze resort finansów nie chciał zaakceptować propozycji korzystnych dla budżetu: - Dla zarządu TS było czymś niezrozumiałym, dlaczego MF nie chce uwzględnić propozycji, które w sposób oczywisty na podstawie analiz finansowych, mało tego, na podstawie doświadczeń innych krajów, które myśmy wykazywali, nie chce zaakceptować propozycji, które zwiększą wprost dochody budżetu państwa" - powiedział Maj. Według niego wideoloterie przyniosłyby zyski do budżetu państwa już w pierwszym roku po ich wprowadzeniu.
Jak zaznaczył, było to powodem skierowania oficjalnych pism przez TS do Ministerstwa Skarbu Państwa i - jak podkreślił - "prawdopodobnie" do Kancelarii Prezydenta.
Malarz tylko patrzył
Były dyrektor departamentu prawno-kontrolnego Ministerstwa Sportu Tomasz Malarz zeznał przed komisją śledczą, że w zespole MF, który przygotowywał projekt zmian w ustawie hazardowej, pełnił tylko rolę obserwatora i nie miał wpływu na powstające w nim przepisy.
- My sprawowaliśmy tam funkcję obserwatora bądź opiniodawczą, bo absolutnie nie mieliśmy wpływu na to, jak te przepisy są tam tworzone - powiedział Malarz.
Jako przedstawiciel Ministerstwa Sportu brał on udział w pracach zespołu powołanego w listopadzie 2006 r. przez ówczesną minister finansów Zytę Gilowską. Zespół ten pracował nad rządowym projektem nowelizacji ustawy hazardowej.
Malarz podkreślił, że decyzje o tym, nad czym miał pracować zespół, zapadły "wyżej". On wiedział tylko "mniej więcej czym zespół ma się zajmować i jakie stoją przed nim cele".
Podkreślił, że jemu, jako przedstawicielowi resortu sportu zależało najbardziej na tym, aby utrzymać na tym samym poziomie lub zwiększyć wpływy Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej.
- Mieliśmy popierać ewidentne zwiększenie zysków Funduszu poprzez rozszerzenie systemu dopłat na inne gry oprócz gier prowadzonych przez monopol państwowy - zaznaczył.
Na pytanie Bartosza Arłukowicza (Lewica), w jaki sposób znalazł pracę w resorcie sportu, Malarz powtórzył, że został oddelegowany na wniosek ówczesnego ministra sportu Tomasza Lipca przez ówczesne szefostwo ABW. Nie chciał jednak odpowiedzieć, czy w czasie prac w resorcie sportu informował ABW o postępie prac legislacyjnych.
- Odmawiam odpowiedzi na to pytanie z uwagi na obowiązek zachowania przeze mnie tajemnicy prawnie chronionej - zaznaczył.
Dodał też, że jeżeli będą padały jakiekolwiek inne pytania dotyczące "jego relacji służbowych w Agencji", to będzie musiał odmówić odpowiedzi.
Według posiadanych przez komisję informacji w 2006 r. Grzegorz Maj miał napisać projekt nowelizacji ustawy hazardowej zakładający m.in. obniżenie opodatkowania wideoloterii.Projekt ten w lipcu 2006 roku ówczesny wiceszef klubu PiS Krzysztof Jurgiel i p.o. zastępca szefa departamentu Służby Celnej w resorcie finansów Anna Cendrowska przynieśli na spotkanie z ówczesnym szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysławem Gosiewskim, prosząc o skierowanie go do dalszych prac jako projektu klubowego.
Ponadto Maj, jako przedstawiciel Totalizatora Sportowego, pracował też na przełomie 2006 i 2007 r. w zespole - powołanym przez ówczesną minister finansów Zytę Gilowską - który miał przygotować rządowy projekt nowelizacji ustawy hazardowej. W wyniku prac zespołu - jak zeznała przed komisją Gilowska - powstał projekt, który również przewidywał obniżenie opodatkowania wideoloterii, jednak kierownictwo resortu finansów nie zgodziło się na te zapisy.
Komisja ma dziś również przesłuchać Tomasza Malarza, który jako dyrektor Departamentu Prawno-Kontrolnego Ministerstwa Sportu był przedstawicielem tego resortu w zespole w Ministerstwa Finansów.Był on również funkcjonariuszem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Były minister sportu Tomasz Lipiec, zeznając przed komisją powiedział, że to on zdecydował o wydelegowaniu Malarza do tego zespołu. Przyznał, że wiedział o jego pracy w ABW.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
