REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Afera hazardowa

Świadek chce pozwać członka komisji

amk, map 09-02-2010, ostatnia aktualizacja 09-02-2010 18:50
Grzegorz Maj
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Grzegorz Maj
Komisja ds. afery hazardowej
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Komisja ds. afery hazardowej

Grzegorz Maj, były prawnik Totalizatora Sportowego, zaprzeczył przed komisją, jakoby miał być autorem projektu ustawy o grach

- Wbrew rozpowszechnianym w mediach informacjom nie byłem autorem projektu ustawy, który w czerwcu 2006 roku prezes Totalizatora Sportowego zaproponował wiceministrowi finansów panu Marianowi Banasiowi - powiedział w czasie swojej swobodnej wypowiedzi Maj.

Podkreślał, że w TS pracował od maja 2006 r., czyli niewiele ponad miesiąc od przekazania projektu do Ministerstwa Finansów. "Nie miałem nigdy wcześniej, ani zresztą po zakończeniu pracy w Totalizatorze Sportowym również, do czynienia z rynkiem hazardowym. Nie pracowałem, nie współpracowałem z żadnym podmiotem działającym na tym rynku" - oświadczył Maj.

Maj zeznał, że pracował w TS od maja 2006 do kwietnia 2007 r. i pełnił wówczas funkcję pełnomocnika zarządu do spraw organizacyjno-prawnych oraz przez kilka miesięcy - dyrektora działu prawnego.

Jak mówił, został koordynatorem prac wewnętrznego zespołu ekspertów, który powstał po otrzymaniu przez TS zaproszenia od Ministerstwa Finansów do prac nad nowelizacją ustawy o grach.

- Jako krzywdzące i naruszające moje dobre imię uważam twierdzenie, że przygotowywane zmiany miały służyć interesom firmy Gtech. Wszelkie proponowane zmiany miały na celu maksymalizację przychodów skarbu państwa, nie wskazywanie optymalnego partnera do realizacji projektu - oświadczył Maj.

Do sądu za aspekty

Grzegorz Maj zapowiedział złożenie pozwu do sądu przeciwko przesłuchującemu go Jarosławowi Urbaniakowi (PO). Maj uznał, że poseł PO użył wobec niego obraźliwych sformułowań.

- Użył pan wobec mnie sformułowań, które są obraźliwe, naruszają moje dobre imię. Kiedyś jeszcze sto lat temu takie kwestie regulował kodeks Boziewicza (Polski Kodeks Honorowy), dzisiaj niestety nie obowiązuje, zresztą dotyczył ludzi honorowych - mówił do Urbaniaka Maj.

Urbaniak pytał, dlaczego tych uwag nie zawarł w piśmie, tylko stwierdził jednoznacznie, że umowa z GTech uniemożliwia Totalizatorowi zorganizowanie przetargu i państwowy monopolista jest skazany na współpracę z tą firmą. - To są pana słowa, pana cytaty, one nie są obarczone przypisami, uwagami, że prawdopodobnie, że patrząc na to biznesowo, a nie formalnie. Pan stwierdza jednoznacznie. Koniec. Kropka. Teraz pan mówi, że trzeba rozróżnić różne aspekty. Tam nie ma aspektów - zwracał się do Maja Urbaniak.

Właśnie po tych słowach Maj oświadczył, że poseł PO próbuje wobec niego używać sformułować obraźliwych. - Po raz kolejny próbuje pan używać wobec mnie tego typu sformułowań. Chciałbym pana zapewnić, że na pewno tę kwestię rozstrzygniemy, z tym, że polem już nie będzie komisja i pana zaproszenie mojej osoby, ale moje zaproszenie pana na salę sądową - oświadczył świadek.

Dopytywany przez Franciszka Stefaniuka (PSL) o jakie pomówienia dokładnie chodzi, odpowiadał, że pojawiały się one już w prasie od 2007 r. Jednym z nich - jak mówił - jest twierdzenie, że w jakiś niejasny sposób napisał projekt nowelizacji ustawy hazardowej i w porozumieniu, czy za wsparciem Przemysława Gosiewskiego (PiS) chciał ją "realizować".

- Jeszcze kolejnym pomówieniem jest stwierdzenie, które mówi, że wspólnie z prezesem (TS) Kalidą zamykaliśmy usta urzędnikom w Ministerstwie Finansów - oświadczył Maj.

Ministerstwo Finansów przeciwne korzyściom dla budżetu

Szef komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO) pytał Maja, dlaczego TS przekazywał swoje uwagi do projektu za pośrednictwem Kancelarii Prezydenta.

Maj wyjaśnił, ze resort finansów nie chciał zaakceptować propozycji korzystnych dla budżetu: - Dla zarządu TS było czymś niezrozumiałym, dlaczego MF nie chce uwzględnić propozycji, które w sposób oczywisty na podstawie analiz finansowych, mało tego, na podstawie doświadczeń innych krajów, które myśmy wykazywali, nie chce zaakceptować propozycji, które zwiększą wprost dochody budżetu państwa" - powiedział Maj. Według niego wideoloterie przyniosłyby zyski do budżetu państwa już w pierwszym roku po ich wprowadzeniu.

Jak zaznaczył, było to powodem skierowania oficjalnych pism przez TS do Ministerstwa Skarbu Państwa i - jak podkreślił - "prawdopodobnie" do Kancelarii Prezydenta.

Poprzednia
1 2
PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>