Napis miał być trofeum

map 03-01-2010, ostatnia aktualizacja 03-01-2010 20:42

Kradzież historycznego napisu "Arbeit Macht Frei" znad bramy byłego obozu Auschwitz-Birkenau zlecił brytyjski kolekcjoner, a skrajnie prawicowe ugrupowanie ze Szwecji było tylko pośrednikiem - twierdzi tygodnik "Sunday Mirror"

Prezentacja odzyskanego napisu z KL Auschwitz
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Prezentacja odzyskanego napisu z KL Auschwitz
Brama muzeum w Auschwitz-Birkenau
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Brama muzeum w Auschwitz-Birkenau

Powołujące się na źródła w Szwecji pismo nie wymienia domniemanego kolekcjonera z nazwiska. Podaje jedynie, że jest on bardzo bogaty i że napis miał być jego trofeum.

- Ustalono, iż napis po przewiezieniu go do Szwecji zostanie ukryty w sztokholmskiej piwnicy, skąd Brytyjczyk je odbierze. Plan zakładał, że pieniądze uzyskane przez Szwedów za pośrednictwo sfinansują neonazistowskie ugrupowania w Szwecji - czytamy w "Sunday Mirror".

Skrajna prawica w Szwecji miała w planach zakłócenie tegorocznych wyborów powszechnych w kraju. Według tygodnika plan się nie udał, ponieważ złodzieje wpadli w panikę z powodu policyjnej akcji zarządzonej w Polsce.

Gang porzucił pocięty na trzy części napis w lesie, gdzie został znaleziony dzięki sygnałowi od szwedzkiego pośrednika - zaznacza tygodnik.

Interpol gromadzi dowody przeciw zleceniodawcy kradzieży.

PAP