Wiadomości
Polska wygrała najważniejszy spór w sprawie emisji dwutlenku węgla
Unijny Sąd Pierwszej Instancji w Luksemburgu przyznał rację Polsce w sporze z Komisją Europejską, unieważniając decyzję KE z 2007 r. o przydziale krajowych limitów emisji gazów cieplarnianych dla Polski na lata 2008-2012
To pierwszy taki sukces Polski w sporze z Unią Europejską.
Sędziowie uznali, że KE przekroczyła swoje kompetencje kwestionując dane przekazane przez polski rząd i ograniczając emisję dla polskich przedsiębiorstw o 26,7 proc. w porównaniu z propozycją Warszawy.
- Spodziewaliśmy się, że wygramy spór z KE o zbyt małe limity emisji dla polskich firm - komentarz Mikołaja Jarosza, pełnomocnika w sporze Polski z Komisją Europejską
W Krajowym Planie Rozdziału do Emisji na lata 2008-12 (KPRU II) rząd starał się o prawa dla emisji 284 mln ton CO2 dla polskich firm. Bruksela jednak podważyła dane dotyczące tempa wzrostu naszego PKB i obcięła limit do 208,5 mln ton.
Rząd Polski uznał, że KE nie mogła tak postąpić i wystąpił na drogę sadową. Polską skargę poparły Węgry, Litwa i Słowacja. Za niskie limity emisji CO2 będą w przyszłości skutkowały podwyżką cen energii elektrycznej dla mieszkańców, bo firmy będą musiały dokupywać prawa do emisji CO2 na rynku - teraz kosztują one ok. 14 euro za tonę.
Eksperci nie wiedzą jeszcze, jak wyrok sadu przełoży się na limity dla polskich przedsiębiorstw i czy będzie nowy KPRU.
Przemysł może odetchnąć
Prof. Jan Szyszko, były minister środowiska który w 2007 r. przygotował skargi na Komisję Europejską do Brukseli.
Okazuje się, że prawo się liczy w Unii Europejskiej i Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Polska miała pełne prawo ku temu, by ten proces wygrać i dziwię się, że tak dużo było przeciwników wstępowania na drogę sadową.
KE naruszyła procedury w przyznawaniu limitów emisji dla państw. Trzeba pamiętać, że Polska to kraj sukcesu w dziedzinie redukcji emisji gazów cieplarnianych. W porównaniu do roku 1988 r. zmniejszyliśmy emisje o 32 proc. - więcej niż wymaga protokół z Kioto, a zostaliśmy za to ukarani przez KE mniejszymi limitami emisji dla firm. Teraz przemysł może odetchnąć. Podobnie powinniśmy wygrać proces w sprawie Rospudy, dziwię się że polski rząd wycofał się ze sporu o KE















