REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Komentarz

Ile zrozumiał Władimir Putin

Paweł Lisicki 01-09-2009, ostatnia aktualizacja 01-09-2009 20:50
Paweł Lisicki, redaktor naczelny
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i nowego tygodnika "Uważam Rze"
Redakcja poleca:

Wizyta premiera Władimira Putina w Polsce miała pokazać, że relacje z obecnym polskim rządem się poprawiły. Że Rosja docenia zmiany w polityce Warszawy.

Skomentuj na blogu

Sam premier Rosji powiedział, że widzi w Donaldzie Tusku i jego formacji "kolegów i partnerów, z którymi może współpracować". Były rosyjski prezydent dodał, że "rzeczywiście w ciągu ostatnich dwóch lat tonacja i treść rosyjsko-polskich stosunków zmieniły się na lepsze". W tych pochwałach dla premiera Tuska nie ma jeszcze nic złego. Jeden z celów wizyty – pokazanie, że Polska może rozmawiać z Rosją, że wzajemne stosunki nie są nasycone wrogością – został zrealizowany.

Wydaje się też, że warto zauważyć deklaracje szefa rosyjskiego rządu w sprawie otwarcia rosyjskich archiwów dla polskich historyków, szczególnie dokumentów dotyczących sprawy katyńskiej, i gotowość pozytywnego zakończenia rozmów na temat dostaw gazu dla Polski. Tak jak i to, że postawiony w trudnej sytuacji w związku z kolejnymi rosyjskimi oświadczeniami premier Donald Tusk starał się wyjść z opresji obronną ręką. "Pakt Ribbentrop – Mołotow – i nie jest to teza, która powinna budzić emocje czy zdziwienie także po rosyjskiej stronie – tak czy inaczej doprowadził do napaści na Polskę: 1 września Polskę zaatakowały Niemcy hitlerowskie, ponad dwa tygodnie później ze wschodu wojska stalinowskiej Rosji – przypomniał Tusk.

Jednak czy to wystarczy, by wizytę Putina w Polsce uznać za udaną i potrzebną? Towarzyszyły jej przecież od kilku dni napastliwe wypowiedzi różnych rosyjskich historyków, a w czasie gdy premier Rosji występował na wspólnej konferencji z Tuskiem, rosyjska służba wywiadu zorganizowała konferencję prasową, na której oficerowie dowodzili, że to Polska jako pierwsza nawiązała współpracę z Hitlerem w 1935 roku. Nie wyobrażam sobie, żeby Putin o tym nie wiedział i tego nie kontrolował. Po co zatem ta maskarada? Być może po to, by słowa Putina wypowiedziane w Polsce robiły wrażenie bardziej łagodnych, niż naprawdę były. I sądząc po tonie niektórych komentarzy, taki efekt udało się Rosjanom osiągnąć. Tylko czy między Polską a Rosją rzeczywiście nastąpił istotny postęp w sprawie rozumienia przeszłości?

Bardzo to wątpliwe. Wydaje się, że w czasie wizyty w Polsce nie dokonała się rzecz najważniejsza. Putin pozostał więźniem sowieckiej mentalności. Zarówno w swoim tekście w "GW", jak i w późniejszych przemówieniach występował w podwójnej roli. W zależności od tego, co było bardziej wygodne, Putin okazywał się na przemian to spadkobiercą Związku Sowieckiego i jego potęgi, to kimś, kto wobec sowieckiego reżimu się dystansował. Z jednej strony twierdził, że losy narodu rosyjskiego zniekształcił reżim totalitarny, z drugiej mówił o "tragicznych losach żołnierzy rosyjskich z 1920 roku". Rosyjskich? Byli to żołnierze rewolucyjnej Armii Czerwonej, powołanej przez ten reżim, który według samego Putina "zniekształcił losy Rosji". Nie wydaje się, by ci, którzy po trupie Polski zmierzali do podboju Europy, zasługiwali na cześć.

Podobnie nie sposób zrozumieć, na czym miałoby polegać wspomniane przez Putina "wzajemne wybaczenie" Polski i Rosji, którego symbolem miałyby być z jednej strony "Katyń i Miednoje, z drugiej zaś los rosyjskich żołnierzy, którzy dostali się do niewoli w 1920 roku". W pierwszym przypadku było to dokonane z zimną krwią ludobójstwo na jeńcach wojennych, jeńcach kraju, który został podbity i brutalnie spacyfikowany; z drugiej była to śmierć w wyniku chorób i epidemii, a więc zdarzeń losowych, jeńców strony agresora. Nie, śmierć śmierci nierówna. Nie ma tu miejsca na żadne wzajemne przebaczenie. A już na pewno nie powinien go proponować ktoś występujący w roli spadkobiercy najeźdźcy.

Co gorsza, nawet najważniejsze stwierdzenie Putina w czasie tej wizyty – potępienie paktu Ribbentrop-Mołotow – zostało przez niego od razu zrelatywizowane. – Widzimy w Rosji, że podejmowane są próby udowodnienia tezy, że II wojna światowa stała się możliwa tylko dzięki paktowi Ribbentrop-Mołotow, ale był to tylko ostatni taki dokument podpisany w Europie z Hitlerem. A wcześniej była umowa z 1934 r. z Polską, prawie taka jak wspomniany pakt – mówił Władimir Putin po spotkaniu z Donaldem Tuskiem. – A czołowe mocarstwa europejskie podpisały dokument w Monachium – dodał.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Unia: znów bez przełomu

Unijny szczyt nie znalazł cudownych recept na rozwiązanie kryzysu i ożywienie gospodarki >>