Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Obyczaje

Rowerowy szyk w wielkim mieście

Beata Chomątowska 26-08-2009, ostatnia aktualizacja 27-08-2009 03:13
źródło: Fotorzepa
autor: Magdalena Starowieyska
źródło: Fotorzepa
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
autor: Jakub Ostałowski

Ruchliwe skrzyżowanie w centrum Kopenhagi. Na celowniku fotografa para: rower i dziewczyna. On: czarna klasyczna miejska damka, typ Velorbis, wiklinowy kosz na kierownicy. Ona: letnia sukienka w kwiaty, czerwone szpilki. Zmiana świateł. Błysk migawki, dokładnie w momencie gdy wysoki obcas dociska pedał. Kwintesencja cycle chic

Zobacz więcej zdjęć. Może znajdziesz na nich siebie?

Fotograf miewa swoje słabości. Uwielbia kino francuskie, zdjęcia w sepii, muzykę Preisnera. Nic nie irytuje go bardziej niż naiwne pytanie neofity: „Jak się ubrać na rower?”. – Jak? Wystarczy otworzyć szafę! – zżyma się wtedy. – Każdy z was ma szafę wypełnioną ubraniami, prawda? Wychodząc na miasto, w chłodne dni wkładacie ciepłe okrycia, w ciepłe dni – letnie ciuchy – tłumaczy jak dzieciom. – We wszystkim, w czym chodzi się po ulicy, można też jechać na rowerze. Więc na co czekacie? Nazwany tu fotografem człowiek, którego blog ze zdjęciami mieszkańców Kopenhagi na rowerach rozpropagował w świecie ruch cycle chic, to Duńczyk o brytyjskich korzeniach, Mikael Colville-Andersen. Pewnego czerwcowego dnia 2007 r. umieścił w Internecie zdjęcia mieszkańców rowerowej stolicy świata, jakich dziesiątki robił codziennie, pedałując po jej ulicach. Po co? By pokazać innym kopenhaską rowerową kulturę, której podstawowe przesłanie można zdefiniować jako powrót do źródeł. – To niesamowite, jak ludzie umieją skomplikować nawet najprostsze sprawy. By jeździć na rowerze, wystarczy mieć rower. Tak jak 100 lat temu, kiedy jednoślady zachwalano jako uosobienie wolności przemieszczania się – zwłaszcza dla kobiet i klasy robotniczej – oraz praktyczny środek transportu. Niestety, w ostatnich dziesięcioleciach w wielu krajach rower przesunięto do kategorii „sport”, „rekreacja” albo „zabawka dla dzieci” – mówi Mikael. – Mieszkańcy Kopenhagi zdemistyfikowali rower, korzystając z niego bez specjalnych strojów i innych niepotrzebnych gadżetów. Mogą być teraz na nowo wzorem dla innych.

Czym jest zatem słynny kopenhaski cycle chic, który od pierwszych dni istnienia blogu zafascynował zarówno ludzi interesujących się modą, jak i wielbicieli klasycznych jednośladów? Mikael: – Żadnym nowym trendem z rodzaju tych, które nagle pojawiają się na modowym horyzoncie znikąd, jak choćby sprane dżinsy rurki. Ten styl jest równie stary jak sam rower. To jazda na rowerze w noszonych na co dzień ubraniach. Nie można traktować jej jako ekstrawagancji, bo jest codziennością.

Autor Copenhagencyclechic dorzuca: – Równie dobrze mogłem założyć blog poświęconego odkurzaczom, bo relacje mieszkańców Kopenhagi z jednośladami nie różnią się niczym od naszego stosunku do odkurzaczy. Ma je każdy, wszyscy ich używają, ale przez większą część dnia zupełnie o nich nie myślą, chyba że trzeba wymienić torbę na śmieci lub oponę. W tym mieście nie ma rowerzystów. Jest cała masa ludzi, którzy przemieszczają się rowerami – do pracy, na zakupy, na randkę.

Wtopieni w krajobraz

41 lat, siwe włosy, okulary. Zawadiacki uśmiech. Choć wygląda na nobliwego mieszczucha w prążkowanym garniturze, Colville-Andersen to niespokojny duch. W latach 80. i 90. studiuje w London School of Journalism i American Academy of Dramatic Arts. Potem wciąga go film. Zakłada pierwszą paneuropejską organizację zrzeszającą scenarzystów.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dżihadyści ścięli kolejnego dziennikarza

Dżihadyści z Państwa Islamskiego opublikowali we wtorek w internecie wideo z egzekucją amerykańskiego zakładnika, uprowadzonego w 2013 roku w Syrii dziennikarza Stevena Sotloffa. >>
common