Dyplomacja
Nikt nie chce zastąpić w Polsce prezydenta Baracka Obamy?
Chociaż do obchodów zostało tylko 10 dni, w USA trwa polowanie na chętnego do wyjazdu do Polski
Wiadomo już, że w obchodach 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej 1 września na Westerplatte obok prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska zasiądą nie tylko premier Rosji Władimir Putin czy kanclerz Niemiec Angela Merkel, ale też najważniejsi przedstawiciele większości europejskich krajów.
Wczoraj władze w Rzymie potwierdziły, że do Gdańska przyjedzie szef włoskiego rządu Silvio Berlusconi. Dołączy do premierów Czech, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Szwecji, Holandii i Serbii, którzy już oficjalnie potwierdzili swoją obecność.
Swojego reprezentanta na wysokim szczeblu wyśle również Wielka Brytania – będzie to minister spraw zagranicznych David Miliband.
A co z Amerykanami? – Ciągle nie znamy amerykańskiej decyzji – mówił wczoraj „Rz” sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. – Być może poznamy ją do końca tygodnia.
Od ponad miesiąca wiadomo, że do Gdańska nie przyjedzie amerykański prezydent Barack Obama. I to na razie jedyny pewnik. Na dziennikarsko-dyplomatycznej giełdzie krążą więc różne nazwiska.
Najczęściej spekulowano, że w Gdańsku pojawi się albo wiceprezydent USA Joe Biden, albo szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton. Przyjazd którejś z tych osób wymienił w środę cytowany przez PAP minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Jak jednak nieoficjalnie dowiaduje się „Rzeczpospolita”, decyzja w sprawie przyjazdu Bidena lub Clinton jeszcze nie zapadła, a Amerykanie w popłochu szukają osób, które mogłyby reprezentować ich podczas gdańskich uroczystości.
Nikt nie chce teraz przyjechać, bo wie, że będą go zamęczać pytaniami o tarczę antyrakietową
Zbigniew Lewicki amerykanista
Raczej nie ma szans, by do Polski przyjechał wiceprezydent Joe Biden, bo zazwyczaj już dwa tygodnie przed wizytą osoby tej rangi do Warszawy przylatują amerykańscy urzędnicy, którzy dopracowują wszelkie szczegóły. A tym razem jeszcze takiej wizyty nie było. Z tego samego powodu nasi informatorzy wątpią w przyjazd Hillary Clinton.
Przez dwa ostatnie dni jako niemal pewny kandydat była wymieniana Madeleine Albright, sekretarz stanu za prezydentury Billa Clintona, która świetnie się orientuje w stosunkach polsko-amerykańskich. Wczoraj po południu usłyszeliśmy jednak, że jej przyjazd również jest wątpliwy.
– Nikt z członków aktualnej administracji nie chce teraz przyjechać do Polski, bo doskonale wie, że politycy i dziennikarze będą go zamęczać pytaniami o tarczę antyrakietową – tłumaczy „Rz” prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego i UKSW. – Wciąż trwa zarządzony przez Baracka Obamę przegląd strategiczny. I chociaż decyzja o zaniechaniu budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach wydaje się już prawie oczywista, to nikt nie chce być tą osobą, która tę wiadomość przekaże.
—współpraca p.g.















