Prawo STARE
Rachunek za złe prawo
Kryzys może wymusić podwyżkę podatków. Minister finansów nie wyklucza, że może chcieć sięgnąć do kieszeni Polaków, by zwiększyć wpływy do kasy państwa. Tymczasem to on sam i jego urzędnicy stoją za miliardowymi ubytkami w budżecie.
Kryzys może wymusić podwyżkę podatków. Minister finansów nie wyklucza, że może chcieć sięgnąć do kieszeni Polaków, by zwiększyć wpływy do kasy państwa. Tymczasem to on sam i jego urzędnicy stoją za miliardowymi ubytkami w budżecie. Nie dostosowali bowiem na czas polskich przepisów do prawa unijnego albo zrobili to źle.
Seria porażek przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości rozpoczęła się przed trzema laty. Od tego czasu zapadło pięć niekorzystnych dla Polski wyroków. Tylko trzy z nich, jak oszacowała „Rz”, mogą uszczuplić budżet o 16 mld zł. Skutki dwóch pozostałych (dotyczących składek na ubezpieczenie zdrowotne zapłacone za granicą i kaucji w VAT) trudno nawet oszacować.
4 mld zł budżet zapłaci firmom za bariery w odliczaniu VAT od aut i paliwa
Zdecydowanie najwięcej będzie nas kosztowała przegrana z lutego 2009 r. w sprawie akcyzy na energię elektryczną. Polska przez ponad trzy lata kazała płacić ten podatek producentom energii, czyli elektrowniom, nie zaś – jak nakazuje unijne prawo – dystrybutorom. Rząd do końca miał nadzieję, że mu się upiecze dzięki zmianie przepisów w ostatniej chwili. Tak się jednak nie stało i budżet będzie musiał oddać 7 – 10 mld zł.
Bardzo kosztowny jest też wyrok z grudnia 2008 r. kwestionujący ograniczenia w odliczaniu VAT od samochodów osobowych kupowanych przez firmy i paliwa do nich. Może pochłonąć nawet 4 mld zł.
Budżet państwa płaci już za zawyżoną akcyzę na sprowadzane auta. W 2007 roku ETS orzekł, że Polska dyskryminuje towary z innych krajów UE. Zwrot nadpłaconej akcyzy może kosztować 1 – 2 mld zł.
7-10 mld zł budżet państwa będzie musiał oddać elektrowniom
Zdaniem ekspertów to koszty urzędniczej lekkomyślności. – Szczególnie jaskrawym przykładem jest sprawa VAT od samochodów i paliwa. Mimo że przez wiele lat było wiadomo, iż nasze regulacje są niezgodne z dyrektywą UE, Ministerstwo Finansów nie dokonało zmian, choć było jasne, że prędzej czy później będzie to zakwestionowane przez ETS – mówi Tomasz Michalik, doradca podatkowy z MDDP.
– Zmiana przepisów, nawet wymuszana przez prawo wspólnotowe, wciąż przegrywa z polityką – dodaje Zbigniew Liptak, doradca podatkowy z Baker & McKenzie.
Zdaniem Romana Namysłowskiego, doradcy podatkowego z Ernst & Young, w przegranych sprawach nasi urzędnicy upierali się przy swoim stanowisku, mimo że z góry było wiadomo, iż nie mają szans na wygraną przed ETS. – W tych przypadkach niezgodność z prawem unijnym była oczywista dla wszystkich, tylko nie dla Ministerstwa Finansów – mówi.
Polska czeka na rozpatrzenie kolejnych spraw przed ETS, dotyczących m.in. wydatków niezaliczanych w koszty podatkowe.















