Kraj
Odszedł filozof-rewizjonista
Pożegnanie Leszka Kołakowskiego. Dopiero po lekturach, m.in. Orwella, doszedł do wniosku, że komunizm w wydaniu sowieckim to okropna doktryna
Co wyróżniało Leszka Kołakowskiego z otoczenia? Nie był ochrzczony. – Mój ojciec – wyjaśniał – uważał, że chrzest dzieci jest niewłaściwy. Miał pod tym względem przekonania podobne jak anabaptyści. Człowiek może się ochrzcić, kiedy jest już starszy, z własnej woli.
Podobno w Łodzi wyrzucono go ze szkoły tuż po tym, jak przedstawił się: „Jestem bezwyznaniowy“.
Karuzela na Krasińskich
Leszek Kołakowski urodził się 23 października w 1927 roku w Radomiu. Jego matka zmarła, gdy miał trzy lata. W roku 1943 Niemcy zabili na Pawiaku jego ojca. Zamieszkał wtedy u ciotki na warszawskim Żoliborzu, a następnie przeniósł się na Saską Kępę do Kazimierza Błeszyńskiego, znanego tłumacza i sławnego masona.
Z okresu powstania w getcie zapamiętał karuzelę na placu Krasińskich. „To środowisko, w którym żyłem, miało, naturalnie, sympatię do powstańców, ale nie była ona powszechna“. Co to za środowisko? Otóż mieszkał on w domu, w którym przechowywano Żydów zbiegłych z getta. Przychodziła tam często Irena Sendlerowa.
Za świetlaną przyszłość
Koniec wojny zastał go w Garbatce, na skraju Puszczy Kozienickiej niedaleko Radomia. Sowietów powitał jako wyzwolicieli. – Owszem, słyszało się, że gwałcili kobiety i kradli, ja tego nie widziałem ani nie znam nikogo, kto by widział, ale to na pewno się zdarzało, chociaż nie na taką skalę jak później w Niemczech – mówił Kołakowski. – Ale ci żołnierze zwykli u nas ginęli i nas wyzwalali.
Studia filozoficzne rozpoczął w Łodzi, gdzie zanim wstąpił do PPR, zgłosił akces do Akademickiego Związku Walki Młodych „Życie“, udzielając się w radykalnej frakcji tej organizacji zwanej dzierżyńszczakami. Na zebraniach śpiewali pieśń o Polskiej Republice Rad do słów Brunona Jasieńskiego. Po latach utrzymywał, że była to z ich strony prowokacja skierowana wobec ludzkości.
W Łodzi bohater „Czasu ciekawego, czasu niespokojnego“ (wywiadu-rzeki, jaki przeprowadził z nim Zbigniew Mentzel) poznał m.in. Stefana Żółkiewskiego, Władysława Bieńkowskiego, Kazimierza Brandysa, Jana Kotta, ale też wysokiego rangą aparatczyka Ignacego Logę Sowińskiego.
Fałszerstwo wyborów do Sejmu w styczniu 1947 roku nie zdziwiło go: „Uważaliśmy, że władzę trzeba zdobyć wbrew większości, bo od tego zależy świetlana przyszłość“.
W marcu 1950 roku ośmiu studentów, członków PZPR wystąpiło z otwartym, publicznym atakiem na wybitnego filozofa prof. Władysława Tatarkiewicza, protestując przeciwko rzekomemu dopuszczeniu na prowadzonym przez niego seminarium do „czysto politycznych wystąpień o charakterze wyraźnie wrogim budującej socjalizm Polsce“.
Kilka miesięcy później Tatarkiewiczowi odebrano prawo do wykładania i prowadzenia zajęć, a pod tym donosem czy też, jak wtedy go nazywano, listem otwartym podpisali się prócz Leszka Kołakowskiego m.in. Bronisław Baczko, Irena Rybczyńska i Henryk Holland.
Generałowie ideologii
Kołakowski atakował też filozofów ze szkoły lwowsko-warszawskiej, jak również katolickich autorów, którzy pisali o Tomaszu Morusie, polemizował z tzw. konwencjonalizmem.
Przy okazji rozprawiał się z Panem Bogiem, którego nazywał „mało rozgarniętym“ „autorem rzekomej autobiografii, za jaką uchodzi Pismo Święte“.
Na zebraniach „dzierżyńszczaków” śpiewał pieśń o Polskiej Republice Rad. Po latach utrzymywał, że była to prowokacja wobec ludzkości
Zbigniew Herbert w rozmowie z Jackiem Trznadlem („Hańba domowa“) powiedział m.in.: „Przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych to rewolucja kulturalna na uniwersytetach, inaczej mówiąc, likwidacja całej bez mała naszej humanistyki. [...] A działo się to nie w Pekinie, ale na Krakowskim Przedmieściu.
Nowi generałowie napoleońscy, tacy jak Kołakowski, nie zajmowali się fizycznie tym brudnym procederem, kierowali ogniem ideologicznym, a do brudnej roboty przydzielona była hurma aktywistów, którzy potem lądowali na wysokich stanowiskach w aparacie partyjnym. W efekcie tego trzęsienia ziemi zniknęli uczeni reprezentujący różne kierunki, o wielkim dorobku, autorytecie naukowo-moralnym: Ajdukiewicz, Ossowscy, Elzenberg, Ingarden, Tatarkiewicz…















