REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Publicystyka

Czego nie chcą wiedzieć geje

Tomasz Pietryga 01-07-2009, ostatnia aktualizacja 01-07-2009 22:01
Tomasz Pietryga
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Tomasz Pietryga
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita

Polskie prawo nie dyskryminuje homoseksualistów. Ale wprowadzenie wielu postulatów organizacji gejowskich mogłoby oznaczać dyskryminację heteroseksualnej większości – pisze publicysta "Rzeczpospolitej"

Skomentuj

Przed kilkoma tygodniami w mediach gruchnęła wiadomość o pomyśle karania za nawoływanie do nienawiści wobec osób homoseksualnych. Przekaz wzmocnił sondaż, który upubliczniła Kampania przeciwko Homofobii.

Wynikało z niego, że w Polsce istnieje przyzwolenie na obrażanie i dyskryminowanie osób o odmiennej orientacji. Zaprezentowana kronika przypadków homofobii w 2008 r. alarmowała, że co kilka tygodni w Polsce dochodziło do jakieś homofobicznej wypowiedzi czy wydarzenia, często będących następstwem "mowy nienawiści". To wystarczyło do rozpętania (głównie w Internecie) zażartej debaty o polskiej homofobii.

Abstrahując od tego, czy ocenianie postaw życiowych z moralnego punktu widzenia rzeczywiście jest dyskryminacją czy tylko krytyką, zatrzymajmy się na pomyśle wprowadzenia kar, zwłaszcza że wpisuje się on w stałą skłonność do wysuwania żądań prawnych, tak charakterystyczną dla organizacji gejowskich.

Równi, nierówni

Czy rzeczywiście polskie prawo nie chroni należycie osób o odmiennej orientacji seksualnej? Czy można powiedzieć, że traktuje je gorzej niż osoby heteroseksualne?

Nic bardziej błędnego. Pomysłodawcy nowych sankcji karnych zapominają o istnieniu podstawowej, niezmiennej od lat zasady, że nikogo nie można obrażać. Osoby, które czują się obrażane, niezależnie od tego, czy są gejami, politykami czy motorniczymi tramwajów, mają równe prawo pójść do sądu i domagać się zadośćuczynienia, a nawet ukarania sprawcy.

Wprowadzenie specjalnego przepisu służącego jakiejś określonej grupie nie byłoby więc niczym innym jak postawieniem jej w uprzywilejowanej pozycji wobec pozostałych. Na tej samej zasadzie do kodeksu można by wpisać górników czy wędkarzy. Ci pierwsi od wielu lat czują się przecież obrażani i dyskryminowani pod względem płacowym, co zresztą głośno manifestują.

Rosnące żądania organizacji gejowskich wynikają więc albo z nieznajomości obowiązującego w Polsce prawa, albo z niechęci do jego poznania. Nie ma bowiem regulacji, która stawiałaby w gorszej sytuacji osoby homoseksualne. Dla prawa kontekst orientacji seksualnej po prostu nie istnieje, bo byłby dyskryminacją jawnie naruszającą konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa.

Warto przeanalizować kilka przykładów z codziennego życia. Prawo cywilne pozwala swobodnie kształtować chociażby relacje majątkowe między partnerami tej samej płci. Zasady związane ze wspólnym nabywaniem majątku, dziedziczeniem czy darowiznami są dla nich takie same jak dla wszystkich innych osób żyjących w konkubinacie.

Co więcej, w pewnych sytuacjach osoby takie w razie rozstania mogą podzielić majątek według korzystniejszych zasad niż małżonkowie. Małżeństwa co do zasady dzielą się po połowie. W przypadku partnerów sąd, dokonując podziału, bierze pod uwagę rzeczywiste nakłady każdego z nich.

Trudno też mówić o dyskryminacji osób homoseksualnych w prawie pracy. Wdrożone przed kilku laty unijne przepisy antydyskryminacyjne dają im często mocniejsze gwarancje niż pracownikom heteroseksualnym. Osoba dyskryminowana ze względu na orientację seksualną może puścić swojego pracodawcę z torbami, bo nie ma tu górnych limitów odszkodowania. Z takich możliwości nie korzystają natomiast osoby heteroseksualne. Przykłady można mnożyć.

Bez problemów w szpitalach

Narosło też wiele mitów, które funkcjonują od lat, powtarzane w kolejnych dyskusjach o dyskryminacji i nietolerancji wobec osób homoseksualnych. Jednym z nich jest brak prawa do odwiedzin partnera w szpitalu i uzyskania informacji o stanie jego zdrowia. Sprawę tę tymczasem od dawna reguluje ustawa o zawodzie lekarza. Art. 31 ust. 1 uzależnia udzielenie takiej informacji od zgody pacjenta.

Innym mitem są ograniczenia w prowadzeniu wspólnego konta bankowego. Od ponad dziesięciu lat w prawie bankowym istnieje pojęcie tzw. rachunku wspólnego (oferuje go większość banków).

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

34 mln znalazły właściciela

We wczorajszym losowaniu Lotto tylko jeden gracz trafił "szóstkę" wygrywając aż 33 787 496, 10 zł. Szczęśliwiec zagrał w Gdyni w systemie chybił trafił >>