"Rzeczpospolita" ustaliła
Koniec afery kont lewicy
Brak dowodów, że znani politycy ukrywali pieniądze w Szwajcarii. Peter V. nie wsypał nikogo. Prokuratura kończy śledztwo
Zamknięcie śledztwa przeciwko Peterowi V. będzie zapewne definitywnym końcem polityczno-medialnej sprawy tzw. tajnych kont lewicy.
Po wakacjach koniec śledztwa
Nielegalne rachunki, na które miały wpływać łapówki – według zeznań lobbysty Marka Dochnala – mieli posiadać m.in. byli ministrowie Jacek Piechota i Wiesław Kaczmarek oraz Marek Ungier, były szef gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Spekulowano, że kont może być kilkadziesiąt.
Piechota zeznał, że Peter V. zabiegał, by otwierać rachunki politykom i biznesmenom, którzy mają przynajmniej milion dolarów. Prokuratorzy liczyli więc, że zeznania zatrzymanego w ubiegłym roku V. będą dla śledztwa przełomem.
Jak dowiedziała się “Rzeczpospolita”, tak się nie stało. – Mówił tylko to, co chciał powiedzieć – tak dziś śledczy określają wkład Petera V. w rozwój sprawy.
Według informacji “Rz” prokuratura czeka z zakończeniem śledztwa na pomoc prawną ze Szwajcarii. Chodzi o zeznania kilku świadków, pracowników Coutts Banku w Zurychu, w którym pracował właśnie Peter V.
– Według mnie śledztwo zostanie zamknięte wczesną jesienią – potwierdza mecenas Jerzy Jamka, pełnomocnik Petera V.
Zamiast listy kont prywatne listy
Jak pisał “Newsweek”, już w 2005 r. ABW na wniosek prokuratury zabezpieczyła komputer Petera V., w którym miała być lista nazwisk jego klientów – polityków i biznesmenów.
Ale dziś już wiadomo, że w komputerze V. nie było dowodów ani informacji na temat tajnych kont, lecz prywatna korespondencja bankowca z oficjalnymi klientami, np. Dochnalem, dużo zdjęć, również prywatnych. – Nie było tam jednak nic, o czym byśmy nie wiedzieli – mówił “Rzeczpospolitej” prokurator Zbigniew Pustelnik.
Czy istnieje lista nazwisk posiadaczy tzw. tajnych kont? Poza Dochnalem twierdził tak również Janusz Kaczmarek, prokurator krajowy i szef MSWiA za rządów PiS. Publicznie mówił, że ją widział.
Według niego na liście są nazwiska polityków SLD, którzy mają konta w Szwajcarii, oraz sumy, jakie mieli na nich zgromadzić, pochodzące prawdopodobnie z przestępstw.
Kaczmarek po tej wypowiedzi został oskarżony przez SLD o zniesławienie, po kilku miesiącach wycofał się z tych słów i przeprosił. Stwierdził, że został “wprowadzony w błąd”.
Po zatrzymaniu Petera V. ówczesny szef Klubu Lewicy i Demokratów Wojciech Olejniczak zapowiedział, że każdy, kto będzie nazywał V. “kasjerem lewicy”, zostanie podany do sądu.
Jak skończy się sprawa V.? Jak ustaliła “Rz”, zostanie oskarżony o popełnienie dwóch przestępstw, za które grozi mu dziesięć lat więzienia: wyprania ponad 80 mln zł w spółkach należących do Dochnala oraz posiadanie nielegalnego oprogramowania w komputerze.
Ale w tych sprawach już wcześniej usłyszał zarzuty. Wiosną wyszedł z aresztu po wpłaceniu kaucji. Peter V. i Dochnal nie chcieli rozmawiać z “Rzeczpospolitą”.
Wiesław Kaczmarek, który miał mieć lewe konto u V., nie czuje satysfakcji z takiego końca sprawy.
– Za takie drańskie oskarżenia nikt mnie pewnie nie przeprosi. Bo w większości dziennikarze i politycy nie są ludźmi honoru – mówi.
Zawsze trzeba zakładać, że to mogła być gra
Janusz Kaczmarek, były minister spraw wewnętrznych i administracji
Rz: Prokuratura zamyka śledztwo wobec kasjera lewicy Petera V. oskarżeniem o pranie pieniędzy i posiadanie nielegalnego oprogramowania w komputerze. Czy to koniec sprawy tzw. tajnych kont polityków lewicy?
Janusz Kaczmarek: Ostatni raz miałem kontakt z tym postępowaniem ponad dwa lata temu. Kiedy byłem prokuratorem krajowym, pojawiały się informacje, które należało potwierdzić m.in. w Szwajcarii, wykorzystując mechanizm międzynarodowej pomocy prawnej. Teraz nie mam wiedzy, czy państwa, do których występowano o pomoc, dostarczyły materiały. Jeśli decyzja jest taka, a nie inna, świadczyłoby to o tym, że materiał nie dał podstaw do stawiania innych zarzutów albo nie dostarczono go prokuratorom. Sam zarzut prania pieniędzy jest bardzo poważny.
Czy Marek Dochnal, zeznając, że konta mieli politycy lewicy, próbował coś ugrać, a jeśli tak, to co?
Zawsze trzeba zakładać, że coś może być swoistą grą. Część wyjaśnień Marka Dochnala znalazła potwierdzenie w materiale dowodowym.
Co właściwie chciał osiągnąć? Tego nie wiem.
Ponad dwa lata temu mówił pan o tzw. nielegalnych kontach polityków lewicy. Później pan za to przeprosił.
Ten rozdział zamknąłem ugodą zawartą przed sądem. Na mocy ugody z SLD doszło do zamknięcia postępowania.
Tłumaczył się pan, że został wprowadzony w błąd. Kto to zrobił?
Chodzi o byłych funkcjonariuszy państwowych, których obejmowało postępowanie dotyczące m.in. Dochnala, za którymi wydano listy gończe.
rozmawiał Piotr Kubiak















