REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Pakistan

Stańczak wolał śmierć od islamu?

Wojciech Lorenz 30-06-2009, ostatnia aktualizacja 30-06-2009 03:55
Piotr Stańczak prosił o pomoc polski rząd
źródło: AFP
Piotr Stańczak prosił o pomoc polski rząd

Pakistańscy porywacze polskiego inżyniera twierdzą, że go zabili, bo nie chciał przejść na islam

Agencja DPA zdobyła tę informację od Pakistańczyka, który miał być więziony przez tych samych talibów, którzy przed pięcioma miesiącami zamordowali Piotra Stańczaka. Jeden z pilnujących go strażników opowiadał, że Polak nigdy nie okazywał zdenerwowania czy strachu.

– Zjadał posiłki, które mu dostarczaliśmy, i potem dobrze spał. Wszyscy podziwialiśmy jego odwagę. Nawet dla naszego dowódcy decyzja o jego zabiciu nie była łatwa. Dlatego postanowiliśmy dać mu szansę – opowiadał talib o imieniu Abdullah.

Ekstremiści zaproponowali zakładnikowi przejście na islam. Polak jednak odrzucił propozycję, tłumacząc, że najpierw musi odzyskać wolność, a decyzję o zmianie religii ewentualnie podejmie, kiedy się więcej dowie na temat islamu.

– Musieliśmy go zabić, bo zasady są zasadami. Daliśmy mu szansę, ale ją stracił. Bez wątpienia jednak był odważnym człowiekiem – relacjonował słowa strażnika były więzień Mohammed Amir. DPA zastrzega, że na prośbę rozmówcy nie ujawnia jego prawdziwego nazwiska.

Wywiad przeprowadzono w prowincji Attok, tej samej, gdzie 28 września 2008 r. porwano pracownika Geofizyki. Ze słów Amira wynika, że talibowie dokładnie zaplanowali porwanie.

– Nasi ludzie mieli na niego oko przez kilka miesięcy. Mieliśmy nadzieję, że uda się go wymienić na naszych mudżahedinów więzionych przez rząd – mówili strażnicy. Ekstremiści przewieźli łodzią Polaka przez rzekę Indus na tereny plemienne Północno-Zachodniej Prowincji Granicznej (NWFP). Potem przetransportowali go do doliny Tirah, a na koniec do Waziristanu Południowego.

W zamian za uwolnienie geologa talibowie domagali się wypuszczenia kilkudziesięciu swoich towarzyszy, wśród nich Ahmeda Sajeda Omara Szejka, który brał udział w porwaniu i zamordowaniu amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla w 2002 roku. 7 lutego ogłosili, że władze nie spełniły ich żądań i w bestialski sposób zamordowali Polaka.

– Talibowie nie mają szacunku dla religii. Zamordowali Polaka, bo rząd nie spełnił ich warunków, a teraz z typowym dla siebie cynizmem opowiadają, jacy to byli wspaniałomyślni – mówi „Rz” Raszid Khan, szef oddziału dziennika „The Dawn” w Peszawarze.

Sceptyczny jest też socjolog z Uniwersytetu w Peszawarze Ijaz Khan. – Nigdy nie słyszałem, aby talibowie komukolwiek dali taką ofertę. Jeśli namawiali zakładnika do zmiany wiary, to raczej po to, aby potem wykorzystać to w celach propagandowych – mówi „Rz” profesor Ijaz Khan.

W zeszłym tygodniu z niewoli talibów udało się uciec dziennikarzowi „New York Timesa”, Davidowi Rohdemu. Gazeta przez siedem miesięcy utrzymywała porwanie w tajemnicy, obawiając się, że rozgłos skłoni talibów do pokazowej egzekucji zakładnika. Wczoraj ujawniono, że tajemnicy dochowały nie tylko liczne światowe media, ale nawet Wikipedia, która usuwała wpisy na temat porwania.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

w.lorenz@rp.pl

Ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny katolickiego tygodnika „Idziemy”

Wymuszona konwersja na islam nie rodzi z punktu widzenia Kościoła katolickiego skutków prawnych i sakramentalnych. W islamie wystarczy wypowiedzieć szahadę, czyli wyznanie wiary, w obecności muzułmanów, by zostać muzułmaninem. To prosta formuła: Nie ma bogów prócz Allaha Jedynego, a Mahomet jest wysłannikiem Allaha.

Z punktu widzenia islamu wystarczy wejść do budynku pełnego muzułmanów i wypowiedzieć tę formułę, i już jest się wyznawcą tej religii.

Z punktu widzenia Kościoła katolickiego wypowiedzenie tej formuły, szczególnie w sytuacji zagrożenia życia, nie byłoby jednak uznane za odstępstwo od wiary. Jeśli ktoś nie jest w stanie zebrać w sobie tyle odwagi w obliczu śmierci, by przeciwstawić się przymusowi, i podejmuje decyzję, której by normalnie nie podjął, nie jest to uważane przez Kościół katolicki za oficjalną konwersję. Z kolei jeśli taka osoba nie zgodziła się zmienić wiary mimo zagrożenia życia, to kwalifikuje się na męczennika za wiarę. W takich sytuacjach wszczyna się proces beatyfikacyjny. Oczywiście musiałyby istnieć dowody na to, że odmowa była motywowana wiarą oraz że osoba ta rzeczywiście mogłaby ocalić swoje życie, przechodząc na islam.

Muzułmańscy bojownicy często próbują zmusić swe ofiary do konwersji na islam. Przypadek pana Piotra nie jest odosobniony. Tacy „biali muzułmanie” byliby dla islamskich terrorystów bardzo użyteczni. Można ich wykorzystywać do przygotowywania zamachów w krajach, w których ze względu na swój kolor skóry i pochodzenie nie budzą podejrzeń. Zmuszenie do konwersji może być też jednak formą poniżenia ofiary przed śmiercią. —not. ryb

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Chiny: 7 lat więzienia za wiersz

Sąd w Hangzhou skazał poetę Zhu Yufu na siedem lat więzienia za wiersz, w którym wezwał on rodaków do wyjścia na ulice >>