Klęski żywiołowe i katastrofy
Premier przyjechał z pieniędzmi
Donald Tusk zapowiedział, że jeszcze dzisiaj ruszy wypłata zasiłków dla poszkodowanych w powodzi. Premier jest z wizytą na Podkarpaciu, w Małoposce i na Opolszczyźnie.
Zobacz galerię zdjęć z zalanych województw
Powodzianie mogą liczyć na wypłatę do sześciu tysięcy złotych, ale gospodarstwa, którym woda całkowicie zniszczyła domy będą mogły występować o wyższą pomoc rządową. — Jak choćby mieszkańcy tego domu w Zawadzie z którego zostały tylko drewniane belki — obiecywał premier.
Mają też być pieniądze na odbudowę infrastruktury. Rząd będzie się starał wygospodarować w budżecie do końca roku pół miliarda złotych na usuwanie skutków powodzi. — Mam nadzieję, że nie będzie już w tym roku więcej takich kataklizmów — zastrzegł szef rządu.
Premier chwalił władze samorządowe, a zwłaszcza strażaków za ogromne zaangażowanie w walce z żywiołem. — Robimy co możemy — odpowiadał wójt Dębicy Stanisław Rokosz. Premier po obejrzeniu zniszczeń dziwił się, że taka mała rzeczka Zawadka spowodowała straty porównywalne z trzęsieniem ziemi. — Trzeba dziękować Bogu, że nie było ofiar w ludziach — zaznaczył.
Premier odniósł się też do ataków opozycji, że rząd nie ma przygotowanego programu powodziowego. — Ten program to setki inwestycji, które są realizowane. Ale jeszcze przez wiele lat będziemy w Polsce budować infrastrukturę powodziową i nie będziemy w stanie zapobiegać powodziom — podkreślił.
Po wizycie w Zawadzie premier odwiedził miejscowość Radwan w Małopolsce i Dziewiętlice na Opolszczyźnie. W tych ostatnich niszczonych zostało 65 domów oraz most. Konieczne jest wybudowanie nowych dróg. Wstępnie straty oszacowano na dziesięć milionów złotych.
Potrzebna pomoc
O pomoc dla poszkodowanych na południu Polski zaapelowała Caritas. Już uruchomiono specjalne konto. Można też wysyłać sms-y pod numer 72 902 o treści Pomagam. Koszt jednego SMS-a to 2,44 zł.
— Mamy nadzieję, że rząd nie zostawi nas samych sobie — mówią w Urzędzie Gminy w Dębicy w Podkarpackiem. Rano pracownicy urzędu przygotowywali się do przyjęcia szefa rządu i wicepremiera Grzegorza Schetyny w Zawadce, by im pokazać ogrom zniszczeń.
— W gminie Dębica zalanych zostało 55 domów, a 99 podtopionych — informuje rzecznik gminy Patrycja Krupka. Najwięcej poszkodowanych osób jest w Zawadce, Nagawczynie i Gumniskach, w sumie ponad sto pięćdziesiąt.
Wstępnie straty tylko w mieniu gminnym oszacowano na ok. 8 mln złotych. Do tego dojdą szkody wyrządzone w gospodarstwach domowych, energetyce, gazownictwie, drogach powiatowych. Zalanych zostało ponad 1300 hektarów użytków rolnych.
— Takie chwile powinny w ludziach wyzwolić miłość do bliźniego i potrzebę niesienia pomocy — apelował w niedzielę w homilii biskup pomocniczy Diecezji Tarnowskiej Wiesław Lechowicz podczas mszy za powodzian odprawionej w Zawadce.
W Małopolsce podczas weekendu przy usuwaniu skutków powodzi pracowało blisko trzy tysiące strażaków. Najbardziej ucierpieli mieszkańcy Podhala, a także powiatu dąbrowskiego i szczucińskiego.
Wiatr i woda
Mieszkańcom Małopolski po południu zamiast wody dał się jednak we znaki silny wiatr. W miejscowości Jabłonka w powiecie nowotarskim uszkodził dachy na czterech budynkach mieszkalnych i sześciu gospodarczych. W wyniku wichury nikt nie doznał obrażeń.
W kilku z tych budynków, wichura uszkodziła także konstrukcje dachów, w dwóch budynkach naruszone zostały ściany. - Nadzór budowlany ocenia na miejscu czy budynki nadają się do użytkowania - powiedział zastępca komendanta nowotarskiej straży pożarnej, Stanisław Galica.
Prognozy niepokoją
— Stany alarmowe obowiązują w 12 miejscowościach — mówił rano w Sygnałach Dnia wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec. W niedzielę i w nocy strażacy oraz żołnierze walczyli o utrzymanie konstrukcji mostu kolejowego w Nysie. Z niepokojem obserwowane są wodowskazy na Nysie Kłodzkiej. Do ewakuacji przygotowani są mieszkańcy Lewina Brzeskiego. Stany alarmowe na rzekach przekroczone też zostały na Lubelszczyźnie, Mazowszu i Ziemi Lubuskiej.
W Podkarpackiem i w Małopolsce sytuacja powoli się stabilizuje. Choć w Małopolsce pojawiło się słońce, to krakowscy synoptycy IMGW ostrzegają, że jeszcze tego dnia przez region mogą przejść burze, lokalnie z gradem, podczas których opady deszczu wyniosą lokalnie do 30 litrów na metr kw., a wiatr osiągnie w porywach do 70 km/h.














