REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Publicystyka

Rewolucja homoseksualna

Tomasz P. Terlikowski 25-06-2009, ostatnia aktualizacja 25-06-2009 07:50
Geje i lesbijki na swoich manifestacjach coraz częściej pozwalają sobie nie tylko na epatujące homoseksualnym erotyzmem stroje, ale też na przebieranie się w habity i sutanny. Na zdjęciu Parada Równości w Madrycie w 2005 roku
źródło: AFP
Geje i lesbijki na swoich manifestacjach coraz częściej pozwalają sobie nie tylko na epatujące homoseksualnym erotyzmem stroje, ale też na przebieranie się w habity i sutanny. Na zdjęciu Parada Równości w Madrycie w 2005 roku
Tomasz P. Terlikowski
źródło: Rzeczpospolita
Tomasz P. Terlikowski

Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a zoofilską

O co chodzi działaczom gejowskim i ich lewicowo-liberalnym poplecznikom? Czy o równouprawnienie i o tolerancję dla wyborów życiowych homoseksualistów? Czy może raczej o radykalną zmianę modelu kultury i cywilizacji, jaka nas otacza? Czy chodzi o znalezienie dla siebie miejsca wewnątrz wspólnej przestrzeni kulturowej, czy może o światopoglądową rewolucję?

Część gejowskich aktywistów uważa, że uciskana przez wieki mniejszość homoseksualna powinna otrzymać prawa większe od heteroseksualistów, tak by dokonało się zadośćuczynienie za wieki męczarni

Analiza sposobu działania organizacji gejowskich i ich radykalizujących się postulatów musi prowadzić do wniosku, że celem jest zburzenie cywilizacji zachodniej zbudowanej na normach i wartościach judeochrześcijańskich, a także na pełnej akceptacji i ochronie rodziny. Ma ona zostać zastąpiona kontrkulturą, która swoje wzorce czerpie z rewolucji obyczajowej 1968 roku. Rewolucja zaś zawsze zakłada, że to, co stare, musi zostać zrównanie z ziemią i dopiero na gruzach starego zbudowana może zostać nowa, już „niedyskryminująca” mniejszości seksualnych kultura. Kultura wolna od moralnych zasad i seksualnych ograniczeń.

Mówić poprawnie

Pierwszy krok na drodze tej rewolucji jest już za nami. Działacze gejowscy i ich poplecznicy doprowadzili bowiem do zmiany znaczenia pewnych słów, zastąpienia starych pojęć nowymi, mając świadomość, że to, jak mówimy, wpływa na to, jak myślimy. Najistotniejsza rewolucja dokonała się niepostrzeżenie w medycynie i psychologii, a szerzej w świecie medialnym.

I wcale nie chodzi tu o zastąpienie mało sympatycznego słowa „pedał” czy bardziej fachowego określenia „pederasta” infantylnym terminem „gej” (angielskie słowo „gay” oznaczało wesołka), ale o wprowadzenie do debaty publicznej, a nawet do języka ludzi Kościoła terminu „orientacja seksualna”.

Termin ten, wbrew temu, co próbuje nam się wmówić, wcale nie jest bowiem obojętny aksjologicznie i naukowo sterylny. Przeciwnie – zakłada bardzo konkretne poglądy moralne, czyli uznanie, że homo-, bi- i heteroseksualizm są tak samo uprawnionym sposobem uprawiania seksu i budowania relacji. Wniosek z tego założenia może zaś być tylko jeden: nie ma powodów, by jedną z tych orientacji uznawać za lepszą czy bardziej pożądaną od innych.

Takiego wniosku nie da się zaś oprzeć na wynikach nauk empirycznych. Z faktu bowiem, że relacje homoseksualne występują niekiedy w przyrodzie (czego dowodem ma być wielbiona przez gejowskich lobbystów para homoseksualnych pingwinów w niemieckim Bremerhaven) nijak nie wynika, że takie zachowanie jest normalne czy moralnie akceptowalne. Gdyby tak było, to prawodawstwo czy publiczna moralność byłaby zmuszona uznać za normę także zjadanie swoich partnerów po odbytym stosunku seksualnym (bo i to się zdarza w przyrodzie).

Zakazać wątpliwości

Działacze gejowscy mają świadomość tego, że ich argumenty na poziomie naukowym są słabe, dlatego próbują zakazać prowadzenia jakichkolwiek badań mogących przynieść ustalenia niezgodne z ich oczekiwaniami. Wymuszone na Amerykańskim Towarzystwie Psychiatrycznym czy Światowej Organizacji Zdrowia decyzje o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób traktowane są jak objawienie, którego nikomu nie wolno podważać.

Psycholog, socjolog czy choćby polityk, który odważy się zasugerować, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy, zostanie skazany na wieczną infamię, a próba zorganizowania z nim spotkania (o czym przekonali się w Polsce studenci z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którzy chcieli się spotkać z doktorem Paulem Cameronem) kończy się nieodmiennie histerią i wzywaniem do zaangażowania policji czy prokuratury do walki z nienawiścią.

I w wielu krajach prokuratura już się takimi sprawami zajmuje. W Holandii deputowany Christian Vanneste już w 2006 roku został skazany na 13 tys. euro grzywny, ponieważ stwierdził, że homoseksualizm stanowi zagrożenie dla ludzkości. A brytyjskich dziennikarzy katolickich wysyłano już na przymusowe leczenie z homofobii.

Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Gdyby nie my, PO straciłaby władzę

Mam nadzieję, że premier prowadzi konsultacje na serio i możliwa jest korekta – mówi wicepremier Waldemar Pawlak >>