Publicystyka
Generalissimus Donald Tusk
Chciałbym zwrócić uwagę Grzegorzowi Schetynie, że jeśli Tusk może być prezydentem i szefem partii jednocześnie, to może też zatrzymać urząd premiera, a nawet – jeśliby ojczyzna go wezwała w potrzebie – zająć fotel ministra spraw wewnętrznych
Jedna Ziemia. Dwa światy. Parę dni temu przeczytałem o rezultatach badań nad telewizyjnymi przyzwyczajeniami Polaków, z których się dowiedziałem, że najchętniej oglądamy programy informacyjne. Także w ulubionym domowym sporcie, to znaczy skakaniu po kanałach, Polacy najczęściej skaczą na wiadomości i dzienniki. Do tego były entuzjastyczne komentarze ekspertów, że to wspaniałe, że dojrzewamy jako społeczeństwo i kształtują się w nas postawy obywatelskie.
Tydzień wcześniej wpadły mi w ręce rezultaty badań nad skutkami całodobowej, 24-godzinnej, kultury informacyjnej dla ludzkiego mózgu przeprowadzone przez Instytut Mózgu i Kreatywności Uniwersytetu Południowej Kalifornii. Dwa artykuły na ten temat zostały opublikowane w specjalistycznym piśmie "Archives of General Psychiatry". To, że wszyscy, korzystając z nieustannego, nieprzerwanego i niepodlegającego żadnej segregacji dostępu do informacji, czyli żyjąc w kulturze informacyjnej – powiedzmy, wiadomościowej, aby jej nie mieszać z informatyczną – będziemy się już wkrótce kwalifikować do psychiatry, zawsze było dla mnie oczywiste.
Skutki uboczne
Pierwsze objawy masowej utraty równowagi umysłowej już są – jak chociażby wybór do Parlamentu Europejskiego drukarza ze Śląska – Adama Kazimierza Marcinkiewicza – tylko dlatego, że wyborcy pomylili go z tym Kaziem Marcinkiewiczem, o którym wiedzą z informacji, że sypia z Izą.
Ubocznym skutkiem może być fala zmieniania nazwisk przez polityków ubiegających się o różne mandaty i apanaże. Adam Gierek został w końcu wybrany także ze względu na historyczne nazwisko. Ale gdyby się nazywał, dajmy na to, Kościuszko, nie miałby szans, bo w telewizji o Kościuszce cicho, a o Gierku ciągle się mówi. Źle czy dobrze – nieważne, byle z nazwiskiem.
Pani posłanka Masłowska – ta, która się obraziła na PiS za to, że jej nie wybrano – nawiasem mówiąc, chyba tylko dlatego, że pisarka Masłowska nie występuje rozebrana w telewizji – w następnych wyborach jako Doda Elektroda sukces ma zapewniony. Poseł Tadeusz Iwiński, ten co to zna wszystkie języki i potrafi powiedzieć "Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się" nawet po portugalsku, jako Olek Kwaśniewski mógłby zdobyć nawet ponad 100 procent głosów.
Róża Graefin Thun von Hohenstein, mimo że weszła, przegrała sromotnie z plebejskim Zbigniewem Ziobrą, przynosząc wstyd Platformie. Powinna pomyśleć o starcie w następnych wyborach jako nasza, swojska Rózia Tuńczyk. Jak się ten trend umocni, jak się to stanie modne, ludzie zaczną zmieniać nazwiska także z innych pobudek. Na przykład Cenckiewicz i Gontarczyk następną książkę mogliby wydać jako Adam i Michnik. Zobaczylibyście, jakie entuzjastyczne byłyby recenzje.
Wracając do psychiatrii medialno-społecznej. Kalifornijscy psychiatrzy uważają, że stały natłok informacji, ich błyskawiczny przepływ, piętrowe paski telewizyjne, alerty są zbyt gęste i zbyt szybkie dla ludzkiego mózgu, a ich obfitość przekracza możliwości przetwórcze naszych neuronów. Jesteśmy i niezdolni do analizy, i zestresowani, zwłaszcza że większość dostarczanej nam informacji jest, jeśli niedramatyczna z istoty rzeczy, to udramatyzowana redakcyjnie.
Gdy neurony odpoczywają
Co najgorsze, zalew i prędkość informacji uniemożliwiają mózgowi ludzkiemu dokonywanie ocen moralnych tego, co słyszy i widzi. Wobec braku dystynkcji między ważnym i nieważnym nasza reakcja na naprawdę wstrząsające albo istotne wieści staje się lekceważąca, a wrażliwość ulega stępieniu.
Jeden z uczestników tego projektu badawczego prof. Dilip Jeste powiedział Emmie Barnett, specjalistce brytyjskiego dziennika "The Daily Telegraph" od digitalnej technologii i mediów, że neurony odpowiedzialne za takie cnoty ludzkie jak mądrość i empatia działają powoli, wobec czego te obszary mózgu są omijane, kiedy świat zaczyna być zbyt stresujący. Górę bierze i dyktuje zachowanie prymitywny instynkt przetrwania. Nasz mózg nie ma po prostu w warunkach potopu informacyjnego czasu na segregację wiadomości ani na odpowiednią reakcję.















