REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Iran

Czy władze sfałszują wynik wyborów prezydenckich w Iranie

ap, Wojciech Lorenz 13-06-2009, ostatnia aktualizacja 13-06-2009 02:43
Wybory prezydenckie w Iranie
źródło: AFP
Wybory prezydenckie w Iranie

Wysoka frekwencja miała sprzyjać zwolennikowi reform Musawiemu. Władze twierdzą, że wygrał Ahmadineżad

Kilka godzin po zamknięciu lokali wyborczych w Iranie Mir Hosejn Musawi – główny kontrkandydat ubiegającego się o reelekcję prezydenta Mahmuda Ahmadineżada – ogłosił się zwycięzcą. Jednak chwilę później irańskie MSW oświadczyło, że po podliczeniu części głosów Ahmadineżad ma 68-procentowe poparcie i to on z pewnością wygra.

– Nie można wykluczyć, że wybory zostały sfałszowane, ale na razie jest za wcześnie na oceny. Musimy zaczekać na pełne wyniki – powiedział „Rz” izraelski ekspert ds. Iranu Meir Javedanfar.

Od rana tłumy Irańczyków ustawiały się w kolejkach do punktów wyborczych. Niektórzy musieli czekać aż dwie godziny. Władze kilka razy wydłużały głosowanie, w sumie aż o sześć godzin. Ostatni raz podobną mobilizację obserwowano 12 lat temu, kiedy Irańczycy wybrali reformatora Mohameda Chatamiego. Zdaniem komentatorów wysoka frekwencja i tym razem miała być dowodem mobilizacji społeczeństwa, które miało dość rządów Ahmadineżada.

Musawi ostrzegał, że wybory mogą być sfałszowane. Skarżył się w piątek, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni do lokali wyborczych, by nadzorować przebieg głosowania. Aby zapobiec protestom władze kazały zablokować możliwość wysyłania esemesów, które wcześniej służyły zwolennikom Musawiego do zwoływania wieców. Służby bezpieczeństwa ostrzegły też, że nie będą tolerować żadnych demonstracji przed ogłoszeniem wyników.

Do rozstrzygnięcia wyborów w pierwszej turze potrzebne jest zdobycie przez jednego z kandydatów ponad 50 procent głosów. Jeśli się to nie uda żadnemu z nich, 19 czerwca ma się odbyć dogrywka.

Musawi, który był premierem Iranu w latach 1980 – 1988, obiecuje reformy gospodarcze i odejście od konfrontacyjnej polityki wobec Zachodu. Nie ukrywa jednak, że nie chce zrezygnować z programu atomowego.

– Zarówno politycy, jak i mieszkańcy Iranu są dumni z programu nuklearnego postrzeganego jako element przywracania Iranowi należnego miejsca w regionie i na świecie – tłumaczył „Rz” były ambasador Polski w Teheranie Witold Waszczykowski. Jego zdaniem, jeśli Teheran nie odpowie pozytywnie na pojednawcze gesty USA, administracja Baracka Obamy może uznać za konieczne kontynuowanie projektu tarczy antyrakietowej. Waszyngton przypomniał w piątek, że domaga się od Iranu wstrzymania programu atomowego.

– Nawet gdyby prezydentem został reformator, to decyzje w sprawie polityki zagranicznej i programu atomowego podejmuje religijny przywódca – ajatollah. Zasadniczych zmian bym się więc nie spodziewał – mówi „Rz” Alex Bigham z brytyjskiego Foreign Policy Centre.

Oficjalna strona Mir Hosejna Musawiego

mirhussein.com

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

LOT przeprasza i wycofuje zakaz

Personel pokładowy samolotów PLL LOT będzie mógł nosić symbole religijne w widocznych miejscach. Linie wycofują się z kontrowersyjnych zmian w regulaminie >>