REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Rozmowa

Zdjąć menedżerom klapki z oczu

Anita Błaszczak 10-06-2009, ostatnia aktualizacja 10-06-2009 03:55
źródło: speakersassociates

- Rolą menedżera jest kontrolowanie czy może emocjonalne i intelektualne angażowanie ludzi - pyta C.K. Prahalad, autorytet strategii korporacyjnej

Rz: Radzi pan menedżerom, by nawet w kryzysie stawiali na innowacje i szukali nowych modeli biznesowych. Podobne opinie wygłaszają też inni eksperci od zarządzania. Dlaczego więc większość menedżerów koncentruje się na ograniczaniu kosztów?

C.K. Prahalad: Robią to z bardzo oczywistego powodu. Zgodnie z dominującą logiką w trudnych sytuacjach wycofujemy się do naszych stref bezpieczeństwa, czyli do zachowań, które znamy z przeszłości. A typowe działania w czasach kryzysu to restrukturyzacja i redukcja kosztów.

Ale przecież dla wielu menedżerów restrukturyzacja, zwolnienia ludzi to ogromny stres.

Jednak wiedzą, jak to robić, wielu z nich ma już doświadczenia z poprzednich restrukturyzacji. Niewiele natomiast wiedzą o tym, jak i gdzie szukać innowacyjnych metod rozwoju biznesu. Zapominają również, że innowacje mogą być jednym ze sposobów oszczędności.

Większość z nas kojarzy innowacyjność z wielomilionowymi budżetami na badania i rozwój...

Innowacją mogą być też nowe sposoby dotarcia do nowych konsumentów. Tak robi Google, który bardzo szybko rośnie i stale powiększa swą ofertę usług dopasowanych do konsumentów. Weźmy przykład z Polski, gdzie macie bardzo wielu drobnych hodowców świń. Producent pasz zwykle zakłada, że hodowcy będą sami kupować pasze dostępne na rynku. Może jednak wybrać inne podejście; wysłać swych ludzi, by obejrzeli każdą hodowlę i zaproponowali właścicielowi zestaw pasz dobrany do konkretnych warunków. To właśnie próbuje robić Cargill, i to nie wobec wielkich ferm, ale właśnie małych, rodzinnych hodowli. Ten model unikalnych, spersonalizowanych usług dobrze się sprawdza zarówno w nowoczesnych technologiach, jak i w przypadku małych ferm.

Przestawienie się na nowy model biznesu wymaga jednak inwestycji.

Tak naprawdę to także dobry sposób na obniżenie kosztów. Przecież znając potrzeby swych odbiorców, nie ryzykujemy produkcji na zapas. Zmniejszamy więc koszty produkcji, opakowań, logistyki i marketingu. Wprawdzie inwestujemy w pracowników, którzy zbierają dane i system IT, ale koszt IT dramatycznie spadł w ostatnich latach. Biorąc po uwagę całościowe koszty, takie modele biznesu jak „fabryka miśków”, gdzie każdy miś jest robiony na indywidualne zamówienie, są mniej kosztowne niż tradycyjna produkcja, gdzie koszty zarządzania zapasami, logistyki są bardzo wysokie.

Jednak w kryzysie spada gotowość do ryzyka, a nowy model biznesowy może być ryzykowny.

Można zmniejszyć ryzyko, wprowadzając wielkie projekty małymi krokami, przy niewielkich inwestycjach. Robimy mały krok, oceniamy wyniki i jeśli są dobre, robimy kolejny, już na większą skalę. Wiele firm wpada na jakiś pomysł, a potem wydaje miliony dolarów, by go wprowadzić w życie, wierząc, że to zadziała. Często okazuje się jednak kosztowną porażką. A pracowników do innowacyjności wcale nie trzeba specjalnie zachęcać. Z moich badań wynika, ze ludzie chcą być innowacyjni. Często jednak sądzą, że nie mają na to akceptacji z góry.

Ależ przecież każda firma zapewnia, że zachęca ludzi do innowacyjności...

Zachęty to jedna sprawa. Ale bardzo ważne jest, by dać niewielkiej grupie ludzi szansę na pracę poza normalnym trybem i poza tradycyjnymi strukturami, co pomoże im stworzyć nowe reguły gry. Można w ramach firmy utworzyć kilka albo kilkanaście niewielkich zespołów, które będą miały konkretne zadania. Nie chodzi o to, by wyznaczyć ogólny cel wymyślenia czegoś innowacyjnego, ale by postawić przed nimi zadanie np. opracowania pomysłu wejścia na nowy rynek. Tak działa koncern Tata Motors, który po sukcesie taniego auta Nano teraz przymierza się do budowy tanich osiedli.

Wiele głośnych przykładów wejścia w nowy biznes dotyczy korporacji. Czy możemy to przełożyć też na potrzeby małych i średnich?Tak naprawdę takie zmiany są nawet łatwiejsze i szybsze w małych firmach, bo w dużych utrudnia je biurokracja.

Ale jest mniej pieniędzy na zbadanie nowych możliwości, rynków... Dlatego warto budować sieci współpracy, by nie robić na własną rękę wszystkiego. Lepiej postarać się, by inni zrobili coś za ciebie. Np. odbiorcy chętnie podzielą się swymi doświadczeniami z producentem i zasugerują, co można zmienić. Budowanie sieci współpracy polega oczywiście na zbudowaniu wzajemnego zaufania. Do tego niezbędne są cztery warunki: przejrzystość informacji między partnerami, równy dostęp do informacji, stały dialog i – co najważniejsze – pełne zrozumienie, na czym polegają ryzyko i korzyści każdego z partnerów.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>