Operacja w Afganistanie
Kirgistan zmienia zdanie w sprawie bazy
Kirgistan jest gotów rozmawiać o zachowaniu na swoim terytorium amerykańskiej bazy wojskowej, służącej jako zaplecze logistyczne dla międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej w Afganistanie - poinformował minister spraw zagranicznych tego kraju.
- Kirgistan jest gotowy do dyskusji ze wszystkimi zainteresowanymi stronami o wykorzystaniu swojego terytorium do pomocy siłom koalicji antyterrorystycznej w Afganistanie - powiedział Kadyrbek Sarbajew agencji Kabar.
Kirgiskie władze ogłosiły na początku roku zamiar zamknięcia amerykańskiej bazy lotniczej w Manas w pobliżu stolicy kraju, Biszkeku. W kwietniu Kirgistan wypowiedział umowy korzystania z kirgiskiej bazy 11 państwom uczestniczących w operacji antyterrorystycznej w Afganistanie.
Biszkek tłumaczył decyzję o zamknięciu bazy m.in. tym, że Amerykanie nie chcą płacić więcej za dzierżawę, dał im czas do 18 sierpnia na opuszczenie bazy.
Pod koniec lutego Waszyngton, który płaci Kirgistanowi 17,4 mln dolarów rocznie za użytkowanie Manasu, wyraził oczekiwanie, że utrzyma bazę, lecz "nie za wszelką cenę".
USA niedawno zawarły z Uzbekistanem i Tadżykistanem, dwoma krajami graniczącymi z Afganistanem, umowy na tranzyt sprzętu niewojskowego.
Obecnie 80 procent zaopatrzenia oddziałów koalicji w Afganistanie odbywa się od strony Pakistanu. Jednak konwoje NATO są regularnie celem ataków talibów.
Na początku czerwca strona kirgiska zapowiedziała, że sprawa bazy może być omówiona pomiędzy prezydentem Kirgistanu Kurmanbekiem Bakijewem i prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem przy okazji szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW), który ma się odbyć w Rosji 15-16 czerwca. SzOW to organizacja regionalna grupująca Rosję, Chiny, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan. Afganistan ma status obserwatora.















