Rozmowa "Rz"
Polska nie miała wyjścia – musiała walczyć z Hitlerem
Rozmowa z Dietrichem Pohlem, historykiem z monachijskiego Instytutu Historii Najnowszej
„Rz”: Tygodnik „Spiegel” opublikował kontrowersyjny artykuł, którego tezę można sprowadzić do stwierdzenia, że bez pomocy zagranicznych wspólników Niemcom nie udałoby się unicestwić Żydów w Europie. Czy los Żydów był przesądzony?
— Teza artykułu jest słuszna, co nie zmniejsza winy nazistowskich Niemiec, gdzie narodziła się idea Holokaustu. Wypada przypomnieć, że pomysł zagłady Żydów pojawił się w trakcie wojny. Katalizatorem Holokaustu była wojna ze Związkiem Radzieckim, którą Hitler przygotowywał niemal od chwili dojścia do władzy. Niemcy dokonali zagłady Żydów na terenie Polski nie dlatego, że uważali Polskę za kraj antysemicki ale dlatego, że kampania wojenna nie przebiegała po ich myśli. Początkowo planowano deportację wszystkich Żydów daleko na wschód. Potem okazało się, że łatwiej to zrobić tam, gdzie się znajduje się ogromna ich części – czyli w Polsce. Można przypuszczać, że unicestwienie Żydów nastąpiłoby na terenach sowieckich, gdyby losy wojny potoczyły się inaczej.
— Wśród niektórych polskich historyków i publicystów pojawiają się hipotezy, że gdyby wcześniej Polska weszła w sojusz z Niemcami, los polskich Żydów mógłby być inny.
— Wszystko zależy od tego, jaki zakres autonomii miałaby Polska i w jaki sposób by z niej skorzystała, by ochronić swych obywateli pochodzenia żydowskiego. Możliwość manewru Polski – jako sojusznika Niemiec – byłaby jednak ograniczona. Nie można więc wykluczyć, że większa część Żydów i tak dostałaby się w niemieckie ręce. Tak było na przykład na Słowacji, gdzie prawie wszyscy Żydzi zostali wymordowani. Podobnie w Chorwacji, gdzie padli ofiarami Ustaszów, jeżeli wcześniej nie zostali wywiezieni, czy we Francji – choć tam Niemcom wydawano głównie Żydów imigrantów. Po 1942 roku nastąpiła masowa deportacja Żydów do obozów zagłady z wszystkich krajów, które były sojusznikami Niemiec. Można przypuszczać, że tak byłoby i w przypadku sprzymierzonej z Niemcami Polski.
— Czy Hitler byłby gotów zawrzeć sojusz z Polską przed 1939 rokiem?
— Początkowo zamiarem Hitlera było przekonanie Polski do roli młodszego partnera. Była to jedna z przyczyn, dla której pielęgnowano relacje z Polską, szczególnie w latach 1934-35. Do Polski jeździł z wykładami Hans Frank, późniejszy szef Generalnego Gubernatorstwa. Bywał także Hermann Göring, minister lotnictwa Rzeczy. Hitler wysłał nawet telegram kondolencyjny do wdowy po marszałku Piłsudskim. To był punkt szczytowy zabiegów ze strony Berlina. Kilka lat później, Hitler usiłował wykorzystać udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji do nawiązania współpracy, pomyślanej jako swego rodzaju pakt antykominternowski. Polska miała być też swego rodzaju bazą dla przygotowywanego ataku na Związek Radziecki. Godząc się wtedy na współpracę z Niemcami, Polska byłaby jednak całkowicie uzależniona od Hitlera.
— Wiązałoby się to także z koniecznością zrzeczenia się wszelkich praw do Gdańska czy oddania Górnego Śląska i innych terenów?
— Z całą pewnością także Poznania. Hitler dążył do unieważnienia Traktatu Wersalskiego z wszelkimi tego dla Polski konsekwencjami.
— Jakie możliwości manewru miała polska dyplomacja?
— Polska była wciśnięta między dwa nieprzyjacielskie mocarstwa i to było jej największym problemem. Warszawa zdawała sobie sprawę z zagrożenia i w latach 30. przygotowała się do wojny obronnej. Były pogłoski, że Józef Piłsudski snuł rozważania o wojnie prewencyjnej, ale nie ma na to dowodów. Prawdą jest, że Polacy całkowicie przecenili swe siły w 1939 roku. Patrząc z dzisiejszej perspektywy można postawić tezę, że Polska mogła sprzymierzyć się z Niemcami kosztem utraty części terytorium. Byłoby to de facto poddanie się Niemcom bez walki. Z drugiej strony sojusz z Hitlerem oznaczałby zerwanie wszelkich więzi z Francją i Anglią.
— Ale jak się okazało Francuzi i Anglicy i tak nie mieli ochoty umierać za Gdańsk. Może gdyby o tym wiedziano, Warszawa inaczej potraktowałaby awanse Hitlera?















