Bibliofilstwo
Rynek bibliofilski trzyma się nadal mocno
Prywatni klienci kupują jak zawsze chętnie, ceny rosną, ale z rynku wycofały się biblioteki. Zobacz, ile możesz zarobić na zabytkowych książkach
Krajowy rynek bibliofilski zyskał ważny impuls rozwojowy na najbliższe lata. W ostatnich dniach przywieziono z Niemiec do Polski legendarną kolekcję poloników dr. Tomasza Niewodniczańskiego z Bitburga. W sumie ok. 17 tysięcy rzadkich zabytkowych map, rękopisów królewskich i książek. Kolekcja Niewodniczańskiego stanie się ozdobą Biblioteki Królewskiej w Zamku Królewskim w Warszawie. Kolekcjoner i jego rodzina przekazali zbiory Polsce.
„Moje Pieniądze” kilkakrotnie przeprowadzały wywiad z dr. Niewodniczańskim, który słynie w świecie jako jeden z największych kolekcjonerów zabytkowej kartografii. Do Polski trafiły skarby, których wybór wcześniej podziwialiśmy na wystawie kolekcjonerskiej Imago Poloniae w Zamku Królewskim. Wystawę dokumentuje dwutomowy katalog, który jest podstawowym źródłem wiedzy dla kolekcjonerów.
Tej klasy kolekcja ma nie tylko ogromną wartość historyczną, patriotyczną i materialną. Jest przede wszystkim atrakcją medialną! Będzie ona przez lata kształtować wyobraźnię bogatych Polaków, skieruje ich uwagę na rynek bibliofilski. Już dziś w eleganckich gabinetach prezesów firm wiszą zabytkowe mapy lub widoki miast (na ilustracji obok).
Najbliższa aukcja bibliofilska odbędzie się 25 kwietnia w stołecznym antykwariacie Logos (www.antykwariatlogos.waw.pl). Ceny wywoławcze zaczynają się od 30 zł. Na 10 tys. wyceniono bullę papieską z XV stulecia. Interesująco prezentuje się dział Historii, zwłaszcza powojenne propagandowe druki polityczne skierowane przeciwko Polsce międzywojennej. Na przykład 50 zł kosztuje broszura z 1946 roku „Czy potrzebny jest Polsce Senat?”. Na okładce widnieje podpisana fotografia przedwojennego senatora ks. Janusza Radziwiłła, przekreślona grubymi krechami, co jest odpowiedzią na tytułowe pytanie. Autorem okładki jest wybitny artysta awangardowy Mieczysław Berman. Polityczne druki zaprojektowane przez wielkich artystów w PRL to ciekawy pomysł na efektowną kolekcję, którą na razie można stworzyć bardzo tanio!
Od 40 zł rozpocznie się licytacja wydanej w 1932 roku przez Gebethnera i Wolffa książki „Roman Dmowski czciciel diabła”. Piękną okładkę skomponował ceniony artysta Wojciech Jastrzębowski.
Biblioteczka Milicjanta o ekonomii
Miłośników historii polskiej ekonomii zainteresuje czwarty tomik Biblioteczki Milicjanta z 1946 roku (wyw. 50 zł). Zawiera on zarys gospodarki planowej w przemówieniach Hilarego Minca i Czesława Bobrowskiego.
Na elegancki prezent nadaje się „Polska sztuka dekoracyjna” Jerzego Warchałowskiego z 1928 roku, oprawiona w czerwoną skórę w słynnym zakładzie introligatorskim Roberta Jahody, z wytłoczonym złotem stylizowanym orłem na okładce (3 tys. zł).
28 marca odbyła się aukcja w krakowskim Antykwariacie Naukowym. Spadło z licytacji ok. 35 proc. oferty, czyli więcej niż zwykle. Nie znalazł nabywcy przebój aukcji, tzn. grafika Brunona Schulza. Padały komentarze, że miała za wysoką cenę wywoławczą (20 tys. zł), że licytacja powinna zacząć się od kwoty najwyżej 15 tys. zł. Doskonale sprzedawały się książki związane z szeroko rozumianym życiem dworu polskiego.
Mickiewicz za 100 tysięcy
Z kolei w krakowskim antykwariacie Wójtowiczów 4 kwietnia nieznany list Adama Mickiewicza za 100 tys. zł kupił prywatny kolekcjoner. Do 50 tys. licytowało sześć osób, w tym muzeum. Sprzedano ok. 70 proc. starodruków – to bardzo dobry wynik, zwłaszcza że nie były to polonika. Podobnie jak u konkurencji doskonale sprzedały się książki dotyczące codziennego życia ziemian, w tym samowystarczalności dworu. Poradniki typu jak samemu robić mydło, hodować konie lub pszczoły.
W jakiej kondycji jest rynek bibliofilski? Pośród klientów prawie zniknęły biblioteki i muzea! Prywatni kolekcjonerzy nadal nie znają cenowych granic, ale pod warunkiem że kupują rzadkie polonika, w idealnym stanie. Odbyła się też aukcja grafik w krakowskim Nautilusie, gdzie sprzedano jak zwykle ok. 60 proc. oferty, w tym rekordowo wylicytowano grafikę Jana Gotarda, z 10 tys. zł na 21 tys. zł.















