REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Rozmowa "Rz"

Nowa twarz przywraca do życia

Aleksandra Stanisławska 11-04-2009, ostatnia aktualizacja 11-04-2009 00:36
Prof. Maria Siemionow
autor: Bartosz Jankowski
źródło: Fotorzepa
Prof. Maria Siemionow

Po operacji pacjentka może oddychać przez własny nos, pić kawę własnymi ustami. Bez strachu wychodzi na ulicę – mówi prof. Maria Siemionow, autorka pionierskiego przeszczepu twarzy

RZ: Dlaczego akurat przeszczep twarzy? Przedtem zajmowała się pani łatwiejszą i bezpieczniejszą chirurgią ręki.

prof. Maria Siemionow: Nie ma łatwych procedur chirurgicznych. Można umrzeć nawet po źle przeprowadzonym wyrwaniu zęba. Rzeczywiście, przeszczep twarzy to bardzo skomplikowany zabieg, w dużej mierze opierający się na mikrochirurgii. Ale z tą akurat dziedziną miałam do czynienia przez wiele lat, kiedy pracowałam jako chirurg ręki.

Kontaktując się z dziećmi, które miały poparzone ręce, zauważyłam, że większość z nich miała również uszkodzone twarze – człowiek, chcąc się ochronić, odruchowo osłania twarz rękoma. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że można zrobić coś więcej dla tych małych pacjentów – nie tylko usprawnić im ręce, ale i przywrócić twarze.

A więc o zmianie specjalizacji zadecydowało współczucie?

Chodzi raczej o humanitarne niesienie pomocy innym. Danie im możliwości powrotu do dawnego życia.

Pod koniec zeszłego roku przeszczepiła pani 80 proc. powierzchni twarzy pacjentce w Cleveland Clinic. Czy to pomogło jej rozpoznać w lustrze siebie sprzed wypadku?

Pacjentka akceptuje siebie taką, jaka jest w tej chwili. Nie może siebie zobaczyć, w sensie dosłownym, bo ma uszkodzony wzrok po wypadku. Jednak myjąc twarz, czuje, że ma usta i nos, a poprzednio wyczuwała w tych miejscach otwory.

To przerażające.

Przerażające było to, że kiedy przed operacją wyszła na ulicę, ludzie obrzucali ją wyzwiskami. Teraz wychodzi z domu i nikt nie zwraca na nią uwagi, wtapia się w tłum. Wreszcie jest w stanie oddychać przez własny nos, ma poczucie węchu i smaku, może jeść stałe pokarmy, a nie tylko płynne. Spełniła też swoje wielkie marzenie, jakim była możliwość wypicia kawy z filiżanki – za pomocą swoich własnych warg.

Kim jest ta osoba?

Na razie jej rodzina nie zgadza się na zdradzenie personaliów, choć myślę, że już niedługo będziemy mogli ujawnić te informacje.

Niektórzy twierdzą, że poczucie smaku i oddychanie przez nos to niewystarczające powody, by przeprowadzać tak niebezpieczny zabieg, który nie służy ratowaniu życia. Tak uważa na przykład znany amerykański bioetyk prof. Arthur Kaplan.

Prof. Kaplan nie rozmawiał z żadnym kandydatem do przeszczepu twarzy. Nie widział tych osób, nie zna ich problemów, nie wie, jakie jest ich życie na co dzień. Nie powinien więc wyrażać takich opinii z zacisza swojego gabinetu.

Moim zdaniem przeszczep twarzy jest w pewnym sensie przywracaniem życia – tyle że społecznego. Ani ja, ani prof. Kaplan nie mamy prawa dyktować pacjentowi, co ma ze swoim życiem robić. To jego własna decyzja, czy chce chodzić po ulicy bez twarzy. Jeśli ktoś go będzie obrzucał wyzwiskami, to gdzie będzie wówczas prof. Kaplan, by go bronić?

Mimo że w tym wypadku nie zgadzam się z etykami, to uważam, że ich rolą jest monitorowanie naszych działań, abyśmy nie przeholowali w żadną stronę.

Przecież operacja mogła się nie udać. Czy była pani na to przygotowana?

Oczywiście. W razie niepowodzenia, a więc odrzucenia przeszczepu przez organizm pacjentki, musieliśmy mieć zapas zdrowej skóry na jej ciele, który pozwoliłby na wymianę skóry twarzy. Tak więc na przykład osoba z rozległymi oparzeniami nie kwalifikowałaby się do takiego zabiegu. A trzeba wiedzieć, że naszej pacjentce przeszczepiliśmy 535 cm kw. samej skóry, co stanowi 80 proc. twarzy. Naprawdę niewiele jest miejsc na ciele, na których znajduje się aż tyle unaczynionej skóry.

A co z kośćmi, mięśniami?

W razie odrzucenia przeszczepu bierze się kości i mięśnie z nóg lub rąk i próbuje je ukształtować tak, aby odtwarzały brakujące elementy twarzy.

Z jakim skutkiem?

Wysoce niezadowalającym. Są to zabiegi nastawione wyłącznie na ratowanie życia, ale nieprzywracające funkcji twarzy, np. możliwości samodzielnego jedzenia. Dodatkowo takie łatanie ciała po odrzuceniu przeszczepu obciąża inne części organizmu, a więc nogi i ręce.

Sama pani widzi, że za wszelką cenę nie mogliśmy do tego dopuścić, dlatego mozolnie ćwiczyliśmy wszystkie procedury i ewentualności. Tak naprawdę przygotowywałam się do tej operacji od lat, a tempo prac wzrosło, kiedy w 2004 roku mój zespół uzyskał pierwszą na świecie zgodę komitetu badań etycznych na wykonanie przeszczepu twarzy. Prowadziliśmy doświadczenia w laboratorium anatomicznym na ludzkich zwłokach, wykonywaliśmy przeszczepy na modelu doświadczalnym szczura.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pawlak ostro gra z Tuskiem

Więcej praw dla internautów, łagodniejsza reforma emerytalna. Lider ludowców otwarcie krytykuje szefa rządu >>