Rozmowa "Rz"
Polityczny teatr Tuska
PO sondowała, czy chcę kandydować do Parlamentu Europejskiego z jej list - mówi "Rz" Maciej Płażyński. Jego zdaniem Donald Tusk nie liczył na to, że posłowie zgodzą się na odebranie partiom dotacji budżetowych. Wszystko bowiem podporządkowuje swej kampanii prezydenckiej i buduje front "wszyscy przeciwko PiS"
Bronisław Komorowski przekonywał ostatnio wyborców, że głos oddany w wyborach do Parlamentu Europejskiego na PiS jest zmarnowany, a znaczenie ma tylko wsparcie PO. Został skrytykowany, że tak nie powinien agitować marszałek Sejmu. Pan – były marszałek, mający największe w Polsce zaufanie wyborców – też tak uważa?
Maciej Płażyński, były marszałek Sejmu, poseł niezrzeszony: Chciałbym, by Komorowski był w Sejmie marszałkiem wszystkich posłów, ponad podziałami, a nie jastrzębiem własnej partii. By w pilnowaniu otwartości debaty w Sejmie był bezstronny, a wręcz kłaniał się opozycji. Demokratyczna debata polega na tym, że większość rządzi, ale opozycja może skutecznie zabierać głos i kontrolować. Marszałek zbyt często poddaje wnioski regulaminowe i organizacyjne opozycji pod głosowanie, które ta oczywiście przegrywa, choć sam może je rozstrzygać. Jest za bardzo marszałkiem Platformy w tych sprawach. Ale poza funkcją sejmową jest jednym z liderów swej partii, więc nie ma nic złego w jego powiedzeniu: „głosujcie na PO”.
Platforma namawiała pana na start do Parlamentu Europejskiego?
Zapytała, czy w ogóle rozważam taką sytuację.
I co pan powiedział?
Że nie. Polskę trzeba zmieniać w Polsce.
Czyli gdyby pan rozważał, dostałby pan ofertę startu z jej list?
Pewnie tak. Pomysłem PO na konstrukcję list jest „tanie” budowanie wrażenia znacznie szerszej partii, niż się w rzeczywistości jest.
Dlatego można łączyć na liście związkowca i prawicowca Mariana Krzaklewskiego ze związaną z lewicą komisarz europejską Danutą Hübner?
Tak. Oczywiście Hübner jest poglądami bliżej PO niż Krzaklewski, więc on ponosi większą odpowiedzialność za skutki swej decyzji. Tworzy się platforma jedności narodu przeciwko PiS. Wszyscy kontra PiS. Krzaklewski pomaga w budowaniu tego wizerunku. Dostanie za to nagrodę w postaci fotela w Brukseli, ale nie dostanie wpływu politycznego.
Zdaniem Wałęsy, PO, mieszając tak różne osoby na listach, „kradnie ludziom busolę”. Czyli zamazuje polską scenę polityczną.
Zgadzam się. Wszystko ma swoje granice. Jeśli skrzydła są prawdziwe, toczą rywalizację w partii, to wzmacniają debatę. Jednak w polskich partiach dziś w ogóle nie ma skrzydeł.
W PO są fikcyjne. Jarosław Gowin jest jednoosobowym skrzydłem konserwatywnym. Krzaklewski będzie jednoosobowym prawicowo- społecznym, na dodatek brukselskim. Hübner lewicowym, choć może liczniejszym. Oni wszyscy uczestniczą w budowaniu nieprawdziwego wizerunku bardzo ważnej dla Polski partii. Powinni to przemyśleć.
Dla Krzaklewskiego to może się źle skończyć?
Życzę mu sukcesu, a ten wcale nie jest pewny. W Polsce głosujemy bardziej na partie niż osoby. Podkarpacie to elektorat nielubiący Platformy i nie będzie jej lubić, nawet gdy tam się pojawi Krzaklewski. Marian naraził się własnemu zapleczu społecznemu. Związkowcy z „S” są negatywnie nastawieni do jego decyzji. To cena takich transferów.
PiS zjadło elektorat LPR i Samoobrony, PO zgarnie wyborców lewicy i kawałek tortu Kaczyńskiego?
Tusk sięga po wyborców, którzy będą mu potrzebni w kampanii prezydenckiej. Nie dzieli się władzą z Krzaklewskim czy Buzkiem, ale dzięki nim wysyła sygnał do dawnego elektoratu AWS, że to są jego polityczni koledzy. Mając Hübner – wysyła sygnał do lewicy. Czy to będzie skuteczne? Według mnie przeceniają ów efekt. To bardzo sprawna politycznie ekipa, ale szanse Tuska i PO zależą od tego, jak kryzys przełoży się na nastroje społeczne.
Ale PiS im pomaga, szamocze się z tymi listami do europarlamentu.
Oni też biorą spoza swoich szeregów protegowanych ojca Rydzyka. Jarosław Kaczyński robi błąd, kierując się wciąż na prawo. Powinien już w tych wyborach walczyć o elektorat centrum.
Z jakich list wystartuje pan za dwa lata do Sejmu?
Na razie zrezygnowałem z wyjazdu do Brukseli. Dwa lata to dużo, szczególnie w polskiej polityce.
Forsowane przez PO zawieszenie finansowania partii z budżetu to dobry pomysł?















