Rozmowa "Rz"
PiS ma dwie twarze, a my jedną
Marszałek Sejmu mówi "Rz" o tym, z jakiego powodu PO nie powinna się mieszać w spór o in vitro i dlaczego Platforma nie jest dla każdego.
Rz: Prezydent Sopotu z PO oskarżony o korupcję, senator Tomasz Misiak o konflikt interesów, podobnie minister środowiska Maciej Nowicki. Czy Platforma ma kłopoty?
Bronisław Komorowski: Jedyny kłopot, jaki ma Platforma wynika z chęci wywindowania w górę standardów życia publicznego. Władze PO stosują zasadę szybkiego wykluczenia swoich członków z klubu czy partii nawet bez pełnego potwierdzenia na drodze sądowej ich winy. To dobrze wpływa na polska politykę, bo inne środowiska będą też musiały bardziej dyscyplinować swoich członków. Tyle, że czasami trzeba strzelać po swoich.
Działacze się burzą, gdy władze strzelają do swoich?
Jak się do swoich strzela, to jest przykre dla wszystkich.
W PO słychać głosy, że senator Tomasz Misiak, który został wykluczony z partii, był kozłem ofiarnym.
Każdy słyszy, co chce. Ja słyszę, że to była słuszna decyzja, aczkolwiek bardzo bolesna.
Czy potrzebne są listy posłów i senatorów, którzy prowadzą przedsiębiorstwa?
Tak, pod warunkiem, że chodzi o dostarczenie wiedzy władzom klubu, aby wiedziały, który z posłów potencjalnie nie powinien np. uczestniczyć w pracach nad konkretną ustawą, bo może zaistnieć przypadek konfliktu interesów.
Parlamentarzyści byli przekonani, że w PO powstanie czarna lista posłów-przedsiębiorców.
Bo chyba tak to trochę przedstawiono ale taka intencja nie przyświecała przewodniczącemu klubu PO.
Dlatego proponujemy, żeby od przyszłej kadencji był obowiązek zbywanie udziałów stanowiących minimum 10 procent kapitału zakładowego. Konieczne jest też wprowadzenie zasady, że poseł nie łączy pracy w sejmie z innym źródłem zarobkowania. Bo albo jedna albo druga praca staje się fikcją. A czasami obie.
Czyli każdy, kto ma powyżej 10 proc. udziałów w spółkach powinien rozważyć czy opłaca mu się pójść do polityki?
Tak, powinien dobrze się zastanowić.
Dlaczego odwołał Pan konferencję z okazji 20-lecia zakończenia prac przy okrągłym stole?
Chciałem, aby była to okazja wspólnego ucieszenia się z ówczesnego wielkiego polskiego sukcesu. Myślałem, że będzie to źródłem satysfakcji dla Lecha Wałęsy.
Szanujemy jednak jego decyzję o nieuczestniczeniu w tego typu uroczystościach. A że wesele bez pana młodego nie ma sensu, to odwołałem razem z marszałkiem Borusewiczem zapowiedzianą konferencję. To wyraz solidarności z rozgoryczonym Lechem Wałęsą.
Kim jest znana postać ze świata kultury, która pana pytała, jak można zlikwidować IPN?
Nie mogę powiedzieć. Sam nie jestem zwolennikiem likwidacji IPN, tylko jego głębokiej przebudowy. Uważam, że Instytut powinien przemyśleć kwestię odbioru jego działalności, także w kontekście realnego zagrożenia likwidacją.
Od czasu do czasu coś się takiego w IPN dzieje, że ciśnie się na usta pytanie, czy to nie jest działanie na zamówienie polityczne. Znane są przecież sytuacje bardzo szybkiego przekazywania materiałów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Za prezesury Leona Kieresa takie rzeczy się nie zdarzały, dlatego powiedziałem, że wymiana kierownictwa dobrze by tej instytucji zrobiła.
Za rok będą wybory w IPN, a mimo to PO szykuje nową ustawę o IPN. Nie możecie poczekać tego roku i wtedy zmienić władze Instytutu
To co się ostatnio wydarzyło, także bardzo ostre rozgoryczenie Lecha Wałęsy i części opinii publicznej może stworzyć atmosferę zachęcającą ugrupowania do zmiany ustawy.
Ale to rozgoryczenie o którym Pan mówi związane jest z książką Pawła Zyzaka. A IPN nie miał z nią nic wspólnego.
Zgadzam się z tym. Dlatego nie ma co rozmawiać o książce Zyzaka tylko o IPN, który jako instytucja ma radykalny PiS-owsk i LPR-owski przechył. Książka Zyzaka zadziałała w tym momencie jak kropla, która przelała czarę goryczy.
SLD zapowiedział, że przygotuje projekt ustawy likwidującej IPN. Jest pan za tym, żeby taki projekt powstał?
SLD zawsze był przeciwnikiem utworzenia IPN, a myśmy byli za jego powołaniem i dobrym działaniem. Pod rządami Leona Kieresa ta instytucja funkcjonowała dobrze. Dlatego jesteśmy za jej sanacją. Jakby na sprawe nie patrzeć, to IPN jest dziełem III a nie IV RP













